Ojciec

,,Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia”

Ojciec go uprawia. 

Dzisiejsza medytacja zatrzymała mnie na Osobie Ojca. Wpatrywałam się z jaką troską musi dbać o każdą latorośl, zależy mu na niej , szczególnie na jej rozwoju, rodzeniu ,,nowego życia”

Każdy dobry Ogrodnik zna się na krzewach, dobrze wie co jest potrzebne  w danej chwili powierzonym mu drzewom, roślinom.

Mój Ojciec  jako dobry Ogrodnik,  Pasjonat winnych latorośli wie co ja potrzebuje by wzrosnąć duchowo, by ,,rodzić nowe życie” , daje to co najlepsze dla mnie, chociaż może nie przyjemne i pełne  trudu .

Owoc obfity przyniesiecie

Co jest owym obfitym owocem  o którym mówi Jezus? Myślę, że jest nim zjednoczenie z Bogiem. Trwanie w Winnym krzewie, otwarcie na łaskę prowadzi do wydania owocu zjednoczenia w Miłości.

Boże Ojcze dziękuje, że troszczysz się o moje trwanie w Jezusie Twoim Synu, dziękuje, że dajesz  mi wszystko potrzebne do rozwoju duchowego, dziś mam odwagę podziękować Ci nawet za cierpienie.

 s. Łucja

Obecność

 

 

A myśmy się spodziewali, że On właśnie miał wyzwolić Izraela. Tak, a po tym wszystkim dziś już trzeci dzień, jak się to stało

Dziś mija kolejny dzień w którym przeżywamy Zmartwychwstanie Jezusa. Będąc w drodze podobnie jak uczniowie z Emaus, być może borykamy się z brakiem doświadczenia Jego obecności w naszym życiu. Smutek, rozczarowanie ludźmi, osamotnienie, zmęczenie, zdrada, jakże często te uczucia podobnie jak u uczniów dominują w naszych sercach. Uciekamy od siebie, od tego co nas przerasta, przygniata.

Może podobnie jak Kleofas i jego towarzysz mówimy ,,a myśmy się spodziewali” , że Bóg ma moc  pokonać wojnę, lęki, zniszczyć przeciwników, dać dobrą pracę, przywrócić zdrowie, naprawić małżeństwo.

Jezus  działa jednak zupełnie inaczej.

Doświadczenie tych trudnych chociaż pięknych dla mnie w tym roku Świąt mówi mi, że On jest. Jego obecność w Słowie, ciszy Eucharystii i nocnej adoracji daje siły by przeżyć kolejny dzień. W swych ,,otwartych ranach sakramentów” leczy  nie zagojone rany. Dodaje siły, wzmacnia i prowadzi. Jego Słowo uczy patrzeć na siebie z miłością i dobrocią bo właśnie On tak patrzy i kocha.

Jezus  jest.  To wystarczy.

s. Łucja

Czas łaski

Szaleje wojna. Wielu ludzi przezywa lęk, strach, smutek, złość, gniew , ból, żal, współczucie. Rodzi się w nas chęć pomagania, rozwija pragnienie modlitwy o pokój, postu.

W dzisiejszej Ewangelii Jezus mówi ,,kto chce pójść za mną, niech się zaprze samego siebie, weźmie swój krzyż i mnie naśladuje”

Iść za Jezusem! To główny mój cel nie tylko w Wielkim Poście. Iść a raczej biegnąć z pasją drogą wybraną: jedni w małżeństwie, drudzy w zakonie,  kapłaństwie.  Przez słowo ,,iść” rozumiem słowo Kochać.

Bardzo ważne jest w obecnym czasie pomagać, musi być jednak to pomaganie mądre.  Jeśli pomagając żona, na bardzo długi okres  nie ma  czasu dla swojego męża, zaniedbuje dzieci, także swoje zdrowie konieczny odpoczynek to mówiąc za słowami św.  Pawła z listu do Koryntian I gdybym rozdał na jałmużnę całą majętność moją, a ciało wystawił na spalenie, lecz miłości bym nie miał,  nic bym nie zyskał. Miłość prawdziwa zaczyna się najpierw  od siebie i najbliższych.

Podobnie w zakonie, jeśli cały  swój czas siostra zakonna poświęci tylko na aktywizm pomocy zaniedbując modlitwę, adorację, wspólnotę, na dłuższą metę nie pomoże nikomu w zbawieniu a tym bardziej sobie. Bo cóż za korzyść dla człowieka, jeśli cały świat zyska, a siebie zatraci lub szkodę poniesie?

Podążajmy w tym Wielkim Poście  wybraną Drogą z pasją. Pogłębiajmy mądrze miłość do Jezusa przez modlitwę i post  a także do drugiego człowieka przez jałmużnę. W obecnych czasach myślę ,że wszyscy doświadczamy, jak tylko Ona się liczy, wszystko inne jest marnością.

s. Łucja

Córka

Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego. I  biorąc je w objęcia, kładł na nie ręce i błogosławił je.

Dzisiejsze doświadczenie duchowe bycia Córką Taty, daje pokój serca i radość wewnętrzną. Zawsze ilekroć przyjmujemy Jezusa w Eucharystii, stajemy się poprzez chrzest, duchowymi dziećmi Boga. On bierze nas w ramiona  i błogosławi. To najcenniejszy skarb, być w dzisiejszym pełnym niepokoju świecie w objęciach Pana.

s. Łucja

 

 

 

 

 

 

Modlitwa

Po sześciu dniach Jezus wziął z sobą Piotra, Jakuba i Jana i zaprowadził ich samych osobno na górę wysoką.

Jezus wziął ze sobą na górę modlitwy Piotra – rozum, Jakuba – wolę i Jana-serce i tam się im objawił.

Pozwolić Jezusowi na modlitwie wziąć w posiadanie całą swoją osobowość, rozum, wolę i serce .

Jego odzienie stało się lśniąco białe tak, jak żaden folusznik na ziemi wybielić nie zdoła.

Poddanie swego rozumu, woli, serca Bogu na modlitwie owocuje przemianą całej naszej Osoby. W spotkaniu osobowym z Bogiem stajemy się  Jego Córkami i Synami, przemienionymi na wzór Jego Syna.

Uciesz się dziś z godności bycia Córką lub Synem Boga.

Zabierz, Panie, i przyjmij
całą wolność moją, pamięć moją i rozum,
i wolę moją całą,
cokolwiek mam i posiadam.
Ty mi to wszystko dałeś
– Tobie to, Panie, oddaję.
Twoje jest wszystko.
Rozporządzaj tym w pełni
wedle swojej woli.
Daj mi jedynie miłość
Twoją i łaskę,
albowiem to mi wystarcza.  

Św. Ignacy Loyola

s. Łucja

Hymn o Miłości

 

 

Kocham a często brak mi cierpliwości

Kocham a czasem zazdroszczę

Kocham a wiele razy brak mi już sił

Kocham a czasem jestem pyszna

Kocham a złego nie zapominam

Kocham a nie potrafię w pełni zaufać

 

Pamiętajmy, że miłość do której pełni dążymy jest Procesem

To tak do wczorajszego hymnu o Miłości

s. Łucja

Bezsilność

 

Jesteśmy wychowywani do radzenia sobie w życiu we wszystkim. Dążymy do  sukcesu w rozwoju intelektualnym, w sprawach finansowych, w relacjach, w życiu osobistym . Lubimy mieć kontrole nad  życiem . Nie lubimy być słabi.

Pandemia daje poznać czym jest stan i uczucie  bezsilności. Przychodzi, niepostrzeżenie z nagłą chorobą, brakiem sił, trudnością w nawiązywaniu więzi, zmęczeniem, utratą bliskich, kolejnymi tygodniami rozchwiania między zdalnym a stacjonarnym nauczaniem. Można temu zaprzeczyć, wyprzeć, zrekompensować. Czy warto?

Mamy wpływ na relacje z  samym  sobą. Bezsilność może otworzyć furtkę na moc Boga w ciemnych chwilach życia, uwolnić oczyszczający płacz i dać uczucie ulgi, wybić z pychy i przekonania o własnej wyższości, uświadomić, że nie jesteśmy bogami od których zależy zbawienie świata.

Jest dobrą nauczycielką. Uczy przytulenia do Boga w tym co trudne, godzenia się na rzeczywistość i życie takie jakie jest, rozwija wdzięczność za rzeczy małe,  wzmacnia docenianie prawdziwych przyjaciół, doskonali akceptacje uczuć trudnych , zgodę na prawdę o sobie takim jakim się jest.

s. Łucja

 

Czas ,,niezwykły”

Zaczął się okres zwykły w roku liturgicznym, bardzo lubię ten czas. Czas codzienności, w której obecny jest Bóg.
Ewangelia na rozpoczęcie okresu zwykłego mówi nam, że Jezus przyszedł do Galilei. Galileą jesteśmy Ty i ja. Jezus chce przyjść do Ciebie i do mnie, do naszej codzienności: do domu, do relacji małżeńskich, do przyjaźni, do rozmów, do pracy, do odpoczynku. Chce być blisko!
To, co zafascynowało mnie w chrześcijaństwie i nadal fascynuje, to Osobowy Bóg Miłości – Bóg, który pragnie relacji i intymnej przyjaźni, w której możemy oddać Mu swe serca, a On daje nam swoje. Relacji, w której możemy powiedzieć Mu o wszystkim, wierząc, że On chce dla nas dobra nie tylko tu, na ziemi, ale przede wszystkim w niebie. Tak, Jezus chce być w naszej Galilei, ale Galilea to również, jak mówi Pismo: „Galilea pogan” – to, co w nas pogańskie, nie Boże, nie dotknięte miłością. Jezus chce przyjść i to uleczyć, nawrócić, przemienić.
Gdy On przychodzi, „czas się wypełnia”, a więc wszystko, co robimy i kim jesteśmy, nabiera sensu. Bóg „wypełnia” serca, działania, to, kim jesteśmy i co robimy. Mogę śmiało stwierdzić, że Jezus jest sensem mego życia. Dla Niego wstaję o świcie, dla Niego idę na poranne modlitwy , dla Niego i z Nim działam, pracuję, a także odpoczywam i śpię. On jest obecny w mych relacjach i przyjaźniach.
„Bliskie jest Królestwo Boże”. Bliski jest Twój Bóg. Kiedy ostatnio z Nim porozmawiałaś o swoim sercu? Kiedy zapytałaś Go o radę? Kiedy opowiedziałaś Mu o swoich przyjaciołach i o tych, których kochasz? Kiedy ostatnio wypiłaś z Nim kawę lub herbatę? Kiedy posiedziałaś z Nim, tak po prostu, w ciszy?
s. Łucja

Mój Nazaret

 

Myślę, że mój codzienny Nazaret, w którym żyję, jest podobny do codzienności Maryi. Moje ciche, wierne „tak” codziennym porannym modlitwom, moje wierne „tak” codziennej adoracji, moje „tak” wyrażone w przebywaniu z siostrami w klasztorze i z dziećmi w szkole, moje „tak” wypowiedziane w chorobie, którą trudno przyjąć. Moje „tak” może przyczynić się do narodzenia Boga w ludzkich duszach. Może ktoś zapragnie więzi z Jezusem przez to, że przyjmę trud i cierpienie i ofiaruję za tych, którzy Go nie znają. Może zagubieni małżonkowie na nowo odnajdą wspólny język dzięki temu, że pojawię się na porannych modlitwach. Może zagubione dziecko doświadczy miłości rodzica dzięki mojej modlitwie, a skłócone rodziny na nowo się pojednają. Wierność Miłości może zrodzić Miłość w ludzkich sercach. To misja, którą wyznaczył mi Bóg.
Uwierz więc, że Twoje Boże Narodzenie może być już dziś, gdy przywitasz kolejny dzień z wdzięcznością Bogu na modlitwie, gdy uśmiechniesz się do bliskiej osoby na korytarzu, gdy o piątej rano zrobisz mężowi kanapki do pracy i powiesz czule: „Kocham cię”, gdy ofiarujesz trud pracy, może niewdzięcznej, za tych, którzy jej nie mają i gdy w ciszy kościoła wyszeptasz Bogu prosto z serca: „Dziękuje za wieczność i za to, że jesteś…”.

On jest. Warto z Nim i dla NIego żyć.

s. Łucja

 

Nabierzcie ducha i podnieście głowy

Będą znaki na słońcu, księżycu i gwiazdach, a na ziemi trwoga narodów bezradnych wobec huku morza i jego nawałnicy.

Każdy z nas przeżywa w swoim życiu nawałnice zewnętrzne jak i wewnętrzne; choroba, niesprawiedliwe osądzanie, pandemia, różne nieporozumienia, zdrady trudne myśli, wzburzone emocje lęku, samotności, bezsilności, bezradności, agresji.

Kto z nas tego nie doświadczył ?

Przy kontemplacji dzisiejszej Ewangelii pojawił się w moim sercu obraz ze starego testamentu: Izraelici leżący obok kąsających wężów i Mojżesz proszący Boga w modlitwie o litość nad Izraelem.  Miłosierny Bóg ratuje naród wybrany od lęku, grzechu i zła poprzez umieszczenie na palu miedzianego węża.

Jeśli przeżywasz dziś nawałnice zewnętrzne i wewnętrzne, ,,nabierz ducha i podnieś głowę” kontempluj już nie miedzianego węża ale krzyż Jezusa w Eucharystii, Słowie, ikonach.

Wśród lęku, bezsilności, bezradności, kontempluj Jego Oblicze, w Jego ranach jest ukojenie, moc i zwycięstwo.  ,,Wtul się w Jego ramiona” bo On jest Panem życia i śmierci.

s. Łucja