Matko Przedziwna módl się za nami…

Tyle o Niej napisanych książek, artykułów i tekstów. Tyle ułożonych modlitw, namalowanych obrazów, wybudowanych sanktuariów. Cóż uczyniła, czym zasłużyła na hołdy i cześć.
Osobiście lubię modlić się do Maryi jak do Mamy, uczuciami które noszę w sercu, zranieniami, pragnieniami. Jest dla mnie kimś bliskim, komu powierzam swe tajemnice, troski, losy swoje i osób kochanych. Lubię z Nią być. Jest mi bliska w przeżywaniu kobiecości, pięknie, duchowej sile i delikatności, walce o miłość, prawdę i Boga.
,,Żyła zwyczajnie jak my” śpiewamy w jednej z pieśni, miała podobne troski, cierpienia i radości. Wyróżniało Ją jedno, wszystko przeżywała z Bogiem.
Jezus sprawił, że jej życie było,, przedziwne” wśród szarzyzny codzienności. On był Jej radością w smutkach, pocieszeniem w strapieniach, On był sensem trudów poranków i nieprzespanych nocy, On był siłą w cierpieniu, celem do którego zmierzała.
W małym Nazarecie, mieścinie zapomnianej prze wielu, Maryja była szczęśliwa, bo czuła się kochana i kochała.
Tylu ludzi, posiada dziś materialnie więcej rzeczy niż Ona, dobre układy, pieniądz, władzę, stanowisko, tytuły i nadal tęsknią, nadal biegną, nadal szukają. Nie ,,znają” szczęścia i miłości.
Maryjo uboga sercem naucz nas, że miłość jest darem, który otrzymujemy od Boga
Mamo piorąca pieluchy w zaciszu Nazaretu módl się za nami.

s. Łucja

obraz z Pinterest

 

Zachwyt

 

 

Myślę, że początek  życia duchowego rodzi się z zachwytu pięknem Boga, Jego miłością, dobrocią, przebaczeniem. Tak było u mnie. Zachwyciło mnie Słowo Pana, jego dynamizm, duchowy smak, ukryte w Nim Życie.

Wśród codziennej bieganiny rodzi się pytanie, jak nie wpaść w duchowy marazm, regres, jak nie zatracić sensu wybranej drogi, co może przyczynić się co rozwoju przyjaźni z Panem, sobą i drugim człowiekiem.

 W szarej codzienności, każdy dzień jest szansą na rozwój. Od nas zależy jego jakość. Od momentu przebudzenia każda chwila może stać się  miejscem wcielenia Piękna. Mogę wstać rano i podziękować Bogu za dar życia, nowy dzień z wszystkim co on niesie, mogę zaprosić Pana do każdego spotkania i wydarzenia, myśli, pracy nawet cierpienia. Dziękczynienie jest dźwignią która wyzwala nas z koncentracji  na sobie.

Do rozwoju miłości, przyczynia się również  cisza. Pokazuje nam ona i wprowadza w transcendentne Piękno. Jest zapowiedzią Słowa. Piękno wypowiedzi rodzi się z ciszy spotkania z najważniejszym Słowem. Trwanie w Nim rodzi pokój i wewnętrzną radość a zarazem pobudza do dzielenia się Nim z tymi którzy są blisko.

Dzielenie Słowem rodzi głębokie więzi. To one właśnie przyczyniają się do naszego rozwoju. Jeśli jesteśmy otoczni ludźmi którzy chcą naszego dobra, którzy się modlą, którzy cieszą się z naszych sukcesów i pobudzają do rozwoju chce nam się żyć. Jakość więzi w dzisiejszym świecie jest bardzo ważna. Budują lub niszczą, rozwijają lub zabijają duchowo.

Myślę, że dobre spotkanie z drugim człowiekiem może stać się Sakramentem spotkania z Bogiem.

To co  we mnie również rozwija tęsknotę za Jezusem i doprowadza do spotkania z Nim  jest kontemplacja piękna  w muzyce i w poezji jak i przeżywanie z Nim pięknych  chwil codzienności:  wypicie kawy w ulubionym kubku, krótka adoracja wieczorna, piękna rozmowa z przyjaciółmi czy siostrami, zachwyt bukietem kwiatów na stole czy zachodem słońca nad morzem, pobycie z samą sobą, ze swymi uczuciami i emocjami w ciszy i na koniec czytanie mojej najdroższej Biblii.

Warto szukać swoich  dróg rozwoju jak i  szukać Piękna w naszej szarej a jakże pięknej codzienności.

s. Łucja

Wśród tłumu z Jezusem – Droga krzyżowa

 

 

Stacja I

Są sytuacje, chwile w których nie lubię

Twojej niemocy

Siła Prawdy w słabości

Może marzysz  przed Piłatem o mnie Prawdziwej

Bez masek, z Twarzą Bożej Córki Stworzonej na Twój Obraz,

Patrzącej z Godnością na otaczający świat

 

Stacja II

Był bardzo ciężki jednak nie niosłeś go sam

Był Ojciec

Dzięki Tobie mogę unieść Każdy Dzień

Trudniejszy i Lżejszy

Uczysz mnie, że Zawsze Jesteś

 

Stacja III

Krzyk. Hałas

Zatłoczone ulice

Leżysz w rynsztoku zła

Słabe poranione ciało

Podnosisz je czule

Uczysz mnie miłości do Ciała

Poranionych ukrytych ran

Często ,,całujesz je od środka”

 

Stacja IV

Była w Twoim sercu Maryjo, zgoda na głupotę, ból przeszywający serce?

Uczysz mnie, że można mieć serce czułe wśród przemocy

Trzeba jednak mieć twarz zwróconą Ku Jego twarzy

Kontemplacja  Oblicza Jezusa,  przemienia me serce w Serce Boga

 

 

Stacja V

Bolało Ciało i dusza

Samotność, osamotnienie

Brak przyjaciół

Jesteś sam wśród tłumów

Uczysz mnie, że Prawdziwych Przyjaciół poznaje się w próbie doświadczenia

Uczysz umiejętności przyjęcia pomocy, czasem tej ,,od zewnątrz”

 

 

Stacja VI

Zobaczyła Człowieka

Nie przestępcę

Nie Łajdaka,

Nie kłamcę

Człowieka

Uczysz mnie patrzenia na ludzi czystym sercem

 

Stacja VII

Poranione ciało i dusza

Trudno znaleźć miejsce bez ran

Przytulasz je do krzyża

Jakbyś swe rany łączył z moimi

Transfuzja krwi

Uczysz mnie troski o rany duszy

Z miłością

 

Stacja VIII

Pocieszenie

Jakże ważne w zjednoczeniu z Tobą

Uczysz mnie przyjmować pocieszenie mądrze

Pocieszać mądrze

Patrząc na efekt końcowy

Cel

Niebo

 

Stacja IX

Bezsilność

Zmęczenie

Straszny odpoczynek

Uczysz mnie mądrego odpoczynku

W przemęczeniu pracą

 

Stacja X

Wolność

Lubią nie lubią

Chwalą nie chwalą

Klaszczą , złorzeczą

Ubierają w chwałę, poniżają

Uczysz wolności od tego co małe i ludzkie

 

 

Stacja XI

Można zabić miłość

Słowem, czynem

Ostrym jak tępy gwóźdź

A Ona i Tak  Zmartwychwstanie

 

 Stacja XII

Gdy się Kocha, często wypowiada się imię Osoby Ukochanej

Mówisz imię Ojcze

W ciemnej Nocy Duszy

Może i moje cicho w sercu

Żebym uwierzyła, że w najciemniejszej ,,nocy”  jesteś przy mnie blisko

 

 Stacja XIII

Zrodziłaś życie drugi raz

W bólu wiary

Uczysz mnie Maryjo wierności do końca

 

 Stacja XIV

Życie rodzi się w spotkaniu z Tobą

Przy grobie

Eucharystii, Słowie Pisma

Wzrastam powoli

Z mego serca płynie piękne Słowo…

 

 

,,Z mego serca płynie piękne słowo, pieśń moja śpiewam królowi, język mój jest jak rylec biegłego pisarza.”

( Ps 45; dzisiejsze Nieszpory)

,,Uderzył” mnie  dzisiejszy werset  z Nieszporów, z mego serca płynie piękne słowo i mocno zatrzymał ,,na sobie”.

Z mego serca płynie piękne słowo… Jakie słowo dziś wypłynęło z Twego serca, wielbiące Boga, wzmacniające wartość drugiego człowieka, podnoszące, czy poniżające, pełne agresji, krytykujące, obmawiające…..

Psychologia mówi o licznych mechanizmach obronnych człowieka, każdy kto ją studiował wie, jak często je stosujemy a i w jakich osobowościach,  są jak i kiedy używane. Jednym z najczęstszych jest projekcja (polegająca na przypisywaniu innym własnych niepożądanych uczuć, motywów postępowania, wypartych ze świadomości a często tkwiących w podświadomości). Liczne by tu jeszcze wymieniać.

          Słowa, które bez miłości mówimy oceniając  innych, mówią bardzo dużo o nas samych, to co denerwuje nas u drugiego człowieka, co nie pozwala nam na spotkania pełne miłości i dialogu, przebaczenia, mówi o głębi naszego zranionego serca i niespójnego Ja.

Twoje Słowo nie tylko wypływające z ust ale i z mowy całego ciała, może leczyć drugich lub kaleczyć.

Może warto w tym Wielkim Poście, zamiast postu od słodyczy zrobić sobie post od słów niszczących, raniących bliskich, zaglądając na rachunku sumienia  do swego serca a nie  do serc ludzi, tych obok mnie.

 s. Łucja

 

 

Droga krzyżowa – Nowe Życie

 

Stacja I

Są takie momenty w życiu gdzie jedną z najlepszych odpowiedzi jest Cisza.

Jezu naucz milczeć gdy w dialogu nie szuka się Prawdy

 

Stacja II

,,Wziąć” Życie w swe ręce tak jak Ty wziąłeś swój krzyż

czule z miłością i akceptacją.

Nieść Je co dzień już nie samemu lecz z Tobą, dążąc razem do nieba

 

Stacja III

Upadek boli jak Obojętność w relacji miłości.

Obojętność spojrzeń, dotyku, gestów i słów.

Ból ran obojętności dotykasz czule na brudnej ziemi naszych serc.

 

Stacja IV

Czułość obecności

Czułość spojrzenia

Czułość dotyku

Lekcja Spotkania Miłości bez słów

 

Stacja V

Druga Osoba może być krzyżem

W domu, we wspólnocie, zakładzie pracy

Unieść jej obecność

Bezinteresownie Kochać

 

Stacja VI

Czysty dotyk

Czyste serce

Czysta Miłość

,,Odbijasz” się we mnie

Gdy Kocham

 

Stacja VII

Dotyk zimnej ziemi  Świętymi ranami  Krwi

Dotyk  mych ran Twym Przenajświętszym Ciałem w Eucharystii

W milczeniu przemieniasz to co boli

Czule i delikatnie

Mówisz; Jestem

 

Stacja VIII

Naucz mnie płakać nad  grzechem najpierw swoim  Panie

 

Stacja IX

Brak współczucia, dla słabości, inności…..

Dziś trzeba być silnym by ,,zwyciężyć nad światem”

Tylko bez miłości….

 

Stacja X

Odeszli wszyscy ci co Cię podziwiali

Zostali tylko Ci co naprawdę Kochali

 

Stacja XI

Słowa jak gwoździe

Wbijane w duszę

Powoli zabijają

Wartość, miłość, szacunek

Słowa raniące jak miecz

Niszczące wszystko

 

Stacja XII

Oddałeś mi Swe serce by moje umiało Kochać

Oddałeś mi swe ręce by moje dawały czułość

Oddałeś mi swe nogi by moje szły ku drugim

 

Stacja XIII

Ból kiedyś się skończy

Wraz z nadzieją Spotkania

 

Stacja XIV

Cisza poranka

Nadzieja spotkania

Otwarte serce

Wierzę, że Jesteś

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czas łaski

 

,,…a Ojciec który widzi w ukryciu odda Tobie”

            Lubię Czas Wielkiego Postu. Czas łaski, zatrzymania, ciszy, wejścia w głąb siebie. Zawsze ilekroć słyszę Ewangelię o Ojcu który widzi w ukryciu, słyszę na nowo Słowa Boga: Madzia jesteś kochana za darmo, taka jaka jesteś, przyjdź i doświadcz tej miłości w relacji ze mną. Wejdź do ,,izdebki swej duszy i pobądź  przy mnie obecnym w Niej”.

            Często jesteśmy ,, wychowani” w chrześcijaństwie do zarabiania na miłość. Wynosi się to najczęściej z domu, różne postawy, mechanizmy uruchamiane w nas od dzieciństwa uczą jak zasłużyć na miłość najbliższych.  Nie tak jest u Boga. On kocha za darmo, tak samo przed grzechem, w trakcie grzechu jak i po nim. Jego miłość jest bezinteresowna, obecna i wieczna. Myślę, że Warto Jej doświadczyć w te 40 dni.

            Post, jałmużna, modlitwa  są celem do odkrycia na nowo jak bardzo jesteśmy ukochani przez Jezusa, jak dobry jest nasz Bóg.

            Chrześcijaństwo jest religią relacji, więzi Osobowej z Bogiem. Czas Wielkiego Postu jest dany nam w kościele by na nowo zachwycić się Kim On jest i Kim ja jestem w Jego oczach. Zamiast rezygnacji z cukierków, poświęć trochę czasu w ciszy na słuchanie Jezusa w Biblii, usłysz co ma Ci do powiedzenia. Posłuchaj żony, męża, powiedz najbliższej Osobie, Kocham cię, posłuchaj jej słów, daj czas a może przebacz zranienia zadane sprzed lat.

            Posłuchaj siebie w ciszy pokoju, zaglądnij w głąb swej duszy, czy jest w Niej obecny Twój Bóg? Zatroszcz się o jej duchowe piękno w sakramentach, zrób ,,duchowy makijaż” bo może jest zaniedbywana  przez dłuższy czas.

            Jesteś Ukochanym  Synem i Córką Boga. Życzę Ci abyś to odkrył i odkryła w ten Święty  Czas.

  s. Łucja

fot. Unsplash

Kobiecość

Trudno mi pisać o kobiecej sile. Był bowiem taki okres w moim życiu, kiedy ciągle słyszałam: “dasz radę” , “musisz to pokonać”,w życiu zwyciężają tylko ci, którzy odnoszą sukcesy”, “nie możesz się poddawać” i tak dalej, i tak dalej. Obserwowałam w liceum i na studiach dziewczyny, które za wszelką cenę starały się dopasować do otoczenia, zakładając maskę twardziela; dziewczyny chcące być jak mężczyźni, chodzące tylko w spodniach czy też obsesyjnie dbające o swój wygląd, ukrywające pod pokładami makijażu ogromne pragnienie miłości i troski. Stawiałam i nadal stawiam sobie pytanie: dlaczego nam, jako kobietom, czasem tak trudno pokazać swoją wrażliwość, delikatność, czułość? Dlaczego mamy tak mało akceptacji dla własnych słabości, ograniczeń? Dlaczego tak mało w nas miłości do siebie, wdzięczności i radości z tego, kim się jest jako dziewczyna, kobieta, żona, matka? Dlaczego energię, mogącą służyć do kochania innych, tłumimy przez mechanizmy obronne chroniące nas przed zranieniami?Tłumaczymy, że dziś tak trzeba – by wygrać, by odnieść sukces, by być akceptowaną.

Myślę, że historia życia każdej z nas miała i ma niesamowity wpływ na to, jakimi jesteśmy kobietami i jak przekazujemy dar kobiecości innym wokół nas. Świat nas potrzebuje – potrzebuje naszej czystej, pięknej miłości, która zakorzeniona jest w sercu samego Boga. Zanim jednak pokochamy innych, musimy pokochać same siebie z tym, co w nas mocne i słabe, piękne i pełne ograniczeń. Myślę też, że wcale nie musimy same dawać radę, być perfekcyjnie piękne i uduchowione, nie zawsze musimy odnosić w życiu sukcesy, by być naprawdę błogosławionymi i szczęśliwymi.

Kiedyś modląc się słowami ośmiu błogosławieństw po “kłótni” z Jezusem, gdy przeżywałam kryzys modlitwy, dotknęłam swej słabości – zrozumiałam i doświadczyłam w sercu, że moja kobieca siła tkwi właśnie w mojej słabości. Paradoks? Tak, w słabości! Przyszłam do Niego ze zranionym sercem, z otwartymi ranami, lękami, trudnymi uczuciami, ze słabym, zatroskanym, a nawet złamanym sercem, które głośno krzyczało. Nie rozumiałam mojego Boga, miałam do Niego żal, nie zgadzałam się na głupotę innych, słabość, ból, niesprawiedliwość. Przyniosłam Mu całą siebie i otaczającą mnie rzeczywistość i doświadczyłam, że On mnie kocha – taka zmęczoną, słabą i niedoskonałą; że On jest blisko, gdy nie ma innych; że daje prawdziwych przyjaciół w zamian za tych, którzy mieli nimi być. Trudno opisać to słowami. Od tego czasu pokochałam błogosławieństwa, bo ja sama stałam się błogosławiona: błogosławiona słaba, uboga, cicha, cierpiąca, smutna, prześladowana. Zrozumiałam, że Jezus chce być moim błogosławieństwem, czyli szczęściem – bogactwem, gdy jestem uboga i słaba; radością i pocieszeniem, gdy moje serce się smuci; pokojem, gdy otaczają mnie niezrozumienie i kłótnie.

Jezus chce być miłością w moim wnętrzu i przyozdobić je Sobą, gdy walczę o czystość serca i o pierwsze miejsce Boga w moim życiu. Wcześniej nie rozumiałam postawy cichości, bo starałam się walczyć o to, co dla mnie ważne, o tych, których kocham. Nie pojmowałam, co znaczy być cichą, gdy moje serce krzyczy, gdy wokół cierpi ktoś ważny dla mnie lub gdy drugi człowiek doznaje krzywdy. Wtedy Jezus pokazał mi, że potrafię być cicha, gdy nie odpłacam agresją za agresję, złem za zło, wrogością za wrogość – jestem cicha, gdy przytulam się w cierpieniu do Jego cierpiącego serca i cierpię dla Niego i razem z Nim. Wtedy jestem cicha, bo zwycięża we mnie miłość. On wtedy przychodzi ze swym pocieszeniem i koi moje serce i mówi: dasz radę, ja będę twoją siłą, umocnię cię i podniosę, zwyciężysz, spróbuj jeszcze raz, obydwoje damy radę. Czas cierpienia, niezrozumienia i słabości staje się za każdym razem czasem łaski, gdy otwieram się na miłość Jezusa. On jest blisko, On kocha i uczy kochać, On ociera łzy w samotności, On przynosi radość. Już nie muszę być sama i już nie muszę sama dawać radę, idziemy razem – On mnie wspiera i dodaje mocy. Ci, co zaufali Panu, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia.

Kobieca siła tkwi właśnie w otwarciu się na miłość Boga. Doświadczenie bycia kochaną uczy kochać z delikatnością, czułością, dobrocią i radością – uczy kochać miłością Boga.

s. Łucja

Jakość Życia

,,Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!”

              Bardzo lubię czas ,,zwykły” w Kościele. Właśnie się zaczął.  Czas zwykły do którego przygotowały nas ,,niezwykłe Święta Bożego Narodzenia”. Jeśli dobrze je przeżyliśmy doświadczyliśmy jak bardzo jesteśmy ukochani przez Boga, doświadczenie miłości możemy więc wprowadzać w kolejne dni roku liturgicznego. To nie jest tak jak często słyszymy, święta święta  i po świętach. Spotkanie Jezusa w dni Bożego Narodzenia przemienia całą rzeczywistość dni kolejnych. On Jest i to Wszystko zmienia.

              Ewangelia o przyjściu Jezusa do pogańskiej Galilei, uświadamia nam, że zaczyna się ,,coś nowego”, uwięziony w więzieniu Jan  zamyka Stary Testament, przychodzący z pustyni, Jezus wnosi w życie całej ,,Galilei” nową Jakość.

Czas się wypełnił

              Nowa Jakość relacji przeżywanych wraz z Nim, nowa jakość spotkań wraz z Nim, nowa jakość modlitw bo Jego Duch jest w nich , nowa Jakość dnia bo dzień jest wypełniony Nim,  nawet nowa jakość wypitej kawy bo wypita z Nim.

Święta więc zmieniły Wszystko jeśli tylko uwierzyliśmy w Jezusa. Zmieniły całą dalszą rzeczywistość, która nie musi już być pusta, może być wypełniona obecnością Boga, który  jest bliski, kochający, czuły i dobry i prowadzi nawet przez ciemne dni.

s.Łucja

Adwent

 

Kontemplując Maryję w Ewangelii, można   zadziwić  się Jej Adwentem, nie był łatwy, przyjemny jak ,,ciepłe światełka lampionów w kościele. Był trudny.

Pierwsze dni oczekiwania na Jezusa spędza u Elżbiety. Wszyscy w rodzinie myślą o Janie, cudzie jego narodzin. Maryja wraz z Jezusem była w ukryciu, bez Józefa i najbliższych.

          Wracając do Nazaretu od Elżbiety wiedziała, że będzie odrzucona, wyśmiana, ,,panna z dzieckiem” i widocznym już brzuchem . Lud w Nazarecie nie był zbytnio litościwy dla kobiety w ciąży przed ślubem. Do tego Józef, nie wyjaśniona przed nim tajemnica poczęcia, trud przeżywania tajemnicy.

          Zewnętrzne okoliczności  przeżywania oczekiwania na narodziny Syna nie były dla Niej zbyt  łaskawe. Jednak była szczęśliwa i pełna łaski. Co dawało jej poczucie bycia na miejscu, Kto napełniał jej rzeczywistość ubogiego domu w Nazarecie pokojem i czułością?

          To był On, poczęty w jej łonie Bóg. Z Nim, z Jezusem przeżywała każdą chwilę, radości i smutki, On nadawał sens rzeczywistości, był Jej radością, miłością i pokojem, zewnętrznie osamotniona, wewnętrznie napełniona obecnością.

Dzisiejsza niedziela Adwentu uczy nas, że nigdy nie jesteśmy sami. On Emmanuel przyszedł po to by dać nam poczucie bliskości samego Boga. Cokolwiek nas  w życiu spotka On jest i nas  poprowadzi, tak jak poprowadził Maryję w Nazarecie w dalekiej drodze do Betlejem i szalonej ucieczce do Egiptu.

Otwórz się na Jego miłość. On na Ciebie czeka, On jest i bardzo Cię kocha.

s. Łucja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szczęście

Jest taki etap w życiu duchowym w którym człowiek pracuje na to by ,,być Świętym”. Przynosi na modlitwę Bogu swą moralność dobrych uczynków,  długich modlitw, myśląc, że wszystko  w relacji z Jezusem zależy tylko od niego. Radykalizm faryzeizmu. Nie chcę znieważać tutaj walki o modlitwę, czy dobrych postaw moralnych, raczej chodzi mi o wewnętrzną postawę i motywację serca.

W relacji z Bogiem bywa również, że zderzamy się ze swą słabością, nędzą duchową, grzechem. Często jest to etap błogosławiony. Jeśli otworzymy się w nim na dar darmowej miłości Boga doświadczymy, że wszystko w życiu  jest Jego  łaską. Nie można na nią niczym zasłużyć, zarobić tysiącami różańców, litanii czy postaw  ascetycznych (chociaż w dalszym rozwoju duchowym są one  równie bardzo ważne).

Wiara jest Darem. Coraz bardziej zaczynam to rozumieć spotykając ludzi dobrych moralnie a nie wierzących, nie mających relacji żywej z Jezusem. Jezus, Jego bliskość, przyjaźń, prowadzenie  jest łaską. Darem przeogromnym:

Jego błogosławieństwo bogactwa w bezmiarze naszej duchowej nędzy

Jego pocieszenie w naszym smutku i lęku

Jego sprawiedliwość w bezmiarze ludzkich kalkulacji, układów i kłamstw

Jego pokój  w zgiełku  nawałnicy myśli, trudnych nastrojów i słów

Jego aromat czystości w sercach walczących o Miłość

Jezus Błogosławione Szczęście Boga w moim Sercu

 

s. Łucja