Cisza

Gdy studiowałam w Krakowie jeden z wykładowców psychologii  poprosił studentów aby opisali  ,,swój wieczór” . Zdziwienie było wielkie? Co ma ,,wieczór” do psychiki ludzkiej.

Zadanie to utkwiło mi mocno w sercu. Dlaczego ?

Aby prowadzić zdrowe  życie duchowe człowiek potrzebuje ciszy, szczególnie żyjąc w zakonie. Nie mówię tu tylko o ciszy klauzury, chodzi również o ciszę serca .

Po przeżytym intensywnie dniu, aby spotkać się z sobą i Bogiem potrzebna jest cisza.

Człowiek o spójnej, zintegrowanej osobowości dobrze wie jak ona jest cenna. Cisza ma moc terapeutyczną i integrującą. Jest przestrzenią słuchania siebie jak i Boga. Siedząc w pokoju po aktywnym dniu można  usłyszeć  swe uczucia, emocje, potrzeb, pragnienia. Można skonfrontować je ze Słowem Boga i  Jego wolą.

Cisza pokazuje doskonale jak radzimy sobie z samotnością. Czy ją kochamy czy od niej uciekamy. Czy jest darem czy tylko brzemieniem. Myślę, że człowiek nie umiejący żyć w samotności, ma duże trudności w nawiązywaniu  głębokich twórczych relacji. Może przeżyć całe dnie z ludźmi zaspakajając swe podstawowe potrzeby, nie dając   przestrzeni do spotkania z Panem.

Dobrze przeżyta samotność  otwiera  na dojrzałe więzi z ludźmi, Bogiem i z samym sobą.

Zobacz w tym Adwencie jak spędzasz wieczory. Ile w nich jest ciszy, nawet w klauzurze zakonu. Co robisz po wejściu do mieszkania czy pokoju. Włączasz telewizor, komputer, telefon, radio? Gdzie jest w Adwencie  twoje serce? Kogo i czego szuka?

  s.Łucja

Czas łaski

Jutro zaczyna się Adwent. Czas łaski. Jest to dla mnie wyjątkowy okres. Kocham grudzień. Kojarzy mi się zawsze z ciepłem rodzinnym, urodzinami, dobrym Mikołajem, świętami z bliskimi, pasterką, śniegiem po pas na ukochanym Podkarpaciu a także z pastorałkami śpiewanymi z siostrami  i karteczkami ze żłóbka.

Tegoroczny Adwent zewnętrznie będzie inny. Mniej dzieci na roratach z lampionami, święta spędzone tylko z najbliższymi. W moim sercu jest jednak dużo nadziei i pokój. Kontemplując  w ostatnie dni  Maryję pomyślałam, że chciałabym tak jak ona przeżywać czas oczekiwania na Jezusa.

– wejść  w głąb swej duszy i cieszyć się Bogiem żyjącym we mnie

– wsłuchiwać się w Słowo Pana każdego dnia

– adorować Jezusa  żyjącego w moich siostrach  których spotykam w szarej codzienności

– uczyć się Boga ,,na nowo” tak jak Maryja, słuchać Jego serca, poruszeń i natchnień wewnętrznych

–  walczyć o cisze we mnie i na zewnątrz

 – ,,przytulić siebie ” ot tak po prostu nie tylko w trudne dni (wypić dobrą kawę, pójść na spacer, posłuchać muzyki, przeczytać dobra książkę

– rozwijać relacje przyjaźni

– dziękować za wszystko co mnie spotyka w ciągu dnia

Ponieważ chrześcijaństwo jest religią więzi i przyjaźni z Bogiem i drugim człowiekiem, nie skupiam się w adwencie wyłącznie na wyrzeczeniach. Chcę rozwijać i pogłębiać miłość do Boga, do siebie i do drugiego człowieka. Chce uczyć się kochać i cieszyć obecnością Boga w pandemicznej codzienności.

Obiecuję modlitwę s.Łucja

Processed with VSCO with a4 preset

Małe radości

Trwa pandemia. Za oknem ponuro i mglisto. Siedzę w pokoju z kubkiem herbaty spoglądając na kwiatki. To był piękny dzień. Pomimo trudu zdalnego nauczania, podwójnej ilości pracy uczę cieszyć się tym co codziennie daje mi Bóg. Daje mi dużo. Siebie ukrytego w białym chlebie, Słowo które wzmacnia moje wątłe siły, możliwość dialogu z dziećmi które kocham, ciszę klauzury, zdrowie jako takie, codzienne krótkie spacery, ciepłą wodę w kranie, pracę, jedzenie na stole, dobre słowo mojej siostry, telefony przyjaciół, wieczorne adoracje, stokrotki przy zatoce i dzikie kaczki na wodach zalewu.

Dużo by jeszcze wymieniać. Człowiek który czuje się kochany jest obdarowany. W moich małych radościach największą jest Bóg. Jego obecność prowadzi mnie jak Izraelitę przez pustynię i mówi cicho w duszy ,,wystarczy ci mojej łaski” codziennie dam ci tyle ,,manny” ile trzeba. Ufaj.

Dziś wieczorem proszę Cię Boże bym nie straciła celu wędrówki, bym widziała sens i trud codziennej drogi.

 s. Łucja

Wolność

Daj mi łaskę wiary

Bym nie szukała

Pochwał bardziej niźli Ciebie

Akceptacji w zamian za utratę siebie

Dowartościowania bez zakotwiczenia w Tobie

Żądzy władzy bez pragnienia służby

Miernych układów bez  spojrzenia wiary

Potrzeby dopasowywania bez wolności serca

Przeciętności bez  ognia modlitwy

Potrzeby lubienia bez swojego zdania

Pragnienia wygody bez ducha ofiary

Wielości relacji bez ducha przyjaźni

Zazdrości bez ducha wdzięczności

Życia smutnego bez cienia radości

s. Łucja

 

 

 

 

Czysty

Pokochałam dzisiejszego Zacheusza. Pewnie nikt do niego nie zwracał się po imieniu od dłuższego czasu, przywarły do niego słowa złodziej, oszust,grzesznik. Pewnie zaczął i sam o sobie tak myśleć. Czuł się nic nie wart, mały w swoich oczach i innych. Imię Zacheusz znaczy ,,czysty” Pan Jezus mówi do niego po imieniu, przywraca mu tożsamość. Dzięki Słowu Jezusa Zacheusz widzi siebie inaczej, patrzy na siebie oczami Boga, doświadcza poczucia bycia Synem. Często w chrześcijaństwie mówimy ludziom, nawróć się, zmień, bez doprowadzenia ich do doświadczenia miłości Jezusa. Tylko jak człowiek doświadczy bezinteresownej miłości jest w stanie wybrać nowe życie. Myślę, że tak jest z każdym z nas.
Nie nakładajmy sobie i innym etykietek, popatrzmy na drugiego jak Jezus z dzisiejszej Ewangelii, zobaczmy w bliźnim Dziecko Boga, które może się zagubiło, nie doświadczyło miłości. Spójrzmy bez ocen i wiarą, wierz co możesz zacząć od nowa, Kocham cię. Tylko miłość przemienia serca. Ta Miłość ma na imię Jezus.

s. Łucja

Nadzieja

Dużo ostatnio myślę o nadziei. Wsłuchując się w słowa poszczególnych ludzi trudno ją uchwycić a co dopiero nią żyć. Spoglądając na portale internetowe opisujące liczbę zachorowań, zgorszenia ludzi kościoła, nowe nowiny o niezbyt  entuzjastycznym ,,jutrze” łatwo popaść w smutek, zniechęcenie, wycofanie a może nawet odejście od Boga.  Po co się starć, walczyć i czynić dobro? No właśnie po co?

 Modląc się na różańcu, rozważając tajemnice bolesną, ,,Modlitwę Jezusa  w Ogrójcu”, uświadomiłam sobie ,że, pokonanie zła, grzechu w sercu, we wspólnocie kościoła, w rodzinach dokonuje się tak naprawdę poprzez ,, walkę o Boga” jednego Człowieka. Ukazuje to Jezus w Ogrodzie Oliwnym. Mógł powiedzieć, ,,Tato Abba” nie Twoja lecz moja wola niech się stanie, mógł nie walczyć niosąc krzyż o nasze odkupienie, mógł nie umierać z miłości dla nas , mógł nie dawać nadziei na życie wieczne, mógł się wycofać, odejść, zdezerterować. Nie zrobił tego z miłości do Ciebie i do mnie i do wszystkich grzesznych z nadzieją, że odpowiedzą na Jego miłość tą samą miłością. Z nadzieją, że wygra ,,wieczność” w  sercu człowieka.

              Zachwyciłam się słowami Benedykta XVI  w Encyklice ,, Spe Salvi”, którą ostatnio czytam.  Papież pisze ,,z nadziei tych osób dotkniętych przez Chrystusa wypłynęła nadzieja dla innych, którzy żyli w ciemnościach i bez nadziei” . Powołuje się tutaj na świętych, Franciszka i innych którzy poprzez wielkie wyrzeczenia nieśli światu nadzieję w bardzo trudnych czasach. Skąd ją mieli, czym  dla nich była? Czym była nadzieja dla mojej Matki Założycielki której nie sposób tutaj nie wspomnieć, bowiem obchodzimy w Zgromadzeniu 18 listopada Święto jej przybycia do Polski, wśród wielu zagrożeń, biedy, ogołocenia, niosła w duszy nowy charyzmat, mający przynieść światu ,,nowe życie Bogiem, żyjącym w duszy ludzkiej”.

Według słów Papieża Benedykta nadzieją dla Świętych był ,, Bóg który ukochał do końca”.

              Tak więc nie trać nadziei na lepsze jutro. Wśród coraz to nowych wiadomości które budzą lęk, smutek i ból nawet we wspólnocie kościoła, wiedz, że  On jest. Jezus który kocha. Codziennie możesz Go spotkać  Eucharystii,  w Słowie Bożym a i w dobrych ludziach kościoła. On żyje. Jest Nadzieją na Wieczność. Dla Niego i z Nim warto żyć. Gdy doświadczysz Jego miłości,  możesz stać się znakiem nadziei dla najbliższych ci osób. Twój uśmiech, dobre słowo, modlitwa może stać się  znakiem ,,nieba”  dla drugiego człowieka.

Myślę, że warto od siebie zmieniać  świat.

s. Łucja

Wierz tylko

Oglądałam dziś zdjęcia z dziećmi sprzed roku. Po jednej lekcji przytuliły się z wdzięczności  a i spontaniczności okazując  miłość. Pomyślałam, ,,Boże jakie to wszystko  było normalne”,  podanie ręki, przytulenie, uśmiech bez maski, spacer bez obawy ,,dotknięcia Covida”.

Prawda jest taka, że przyzwyczailiśmy się do wszystkiego co mamy myśląc, że tak musi być  i tak być powinno. Nam się należy. Najlepsze jedzenie, markowe ciuchy, podróże, dobre zarobki, otwarte  kościoły i codzienne Eucharystie.  Roszczenia.

Będąc po kwarantannie w mojej szkole, po doświadczeniu braku Eucharystii parudniowej, po doświadczeniu bólu z powodu zamknięcia katedry, dobrze wiem czym jest uczucie straty, bólu  ale i wdzięczności.

Bóg uświadomił mi na nowo, że każdy dzień jest darem. Dziś mogłam być na Eucharystii, przyjąć do serca mojego ukochanego Pana, mogłam modlić się przed Nim wystawionym w Najświętszym sakramencie, mogłam Go słuchać i z Nim być. Nie z mojej zasługi, z daru łaski i miłości Boga do mnie.

Dziś doświadczyłam na nowo jak wielką radością może być bieganie po szeleszczących liściach wokół pobliskich drzew, jak wielką miłość może rozbudzić w sercu zaspane dziecko włączające zoom na lekcje zdalną, jak dobrze  jest wstawać rano wiedząc, że pomimo wszystko jest dobrze bo On jest i się troszczy, Przyjaciele którzy wspierają, dobre Siostry za ścianą, ciepła woda w kranie, jedzenie w lodówce i wiara która podpowiada cicho, będzie dobrze Łucja wierz tylko.

s. Łucja

,,mój brat by nie umarł”

Tak kilka słów do dzisiejszej Ewangelii którą rozważałam. Jezus przychodzi do Łazarza. Spotyka się z ukochaną Marią, która mówi z bólem ,,Panie gdybyś tu był mój brat by nie umarł”. Miłość Jezusa do Marii i jej brata fascynuje. Pismo mówi ,,Jezus wzruszył się głęboko”  w oryginale ,,poruszyły się wszystkie Jego wnętrzności”. Jaka jest reakcja Pana na ból najbliższej mu osoby?
Jezus decyduje się oddać życie za Łazarza, po to by on mógł Żyć. Nie moralizuje, nie wytyka jego grzechu i powodów śmierci . Doskonale wie, że po tym cudzie faryzeusze zbiorą się i będą czynić ostateczne przygotowania do Jego śmierci. Świadomie wskrzesza Przyjaciela.
Łazarzem jesteś Ty i ja, może ktoś bardzo ci bliski, tak jak dla Marii jej brat. Tak często pogrążeni jesteśmy w śmierci duchowej . Gdy leżysz w grobie swoich grzechów jest ktoś kto nad tobą płacze i wzrusza się głęboko, widząc kamień przywalony do twego serca. Nie krzyczy, nie grozi, nie potępia ale decyduje się oddać za Ciebie życie, byś mógł wyjść z niewoli zła. Tak kocha Bóg. Najdroższy!
I jeszcze jedno. Podziękuj dziś może osobom które się modlą za Ciebie, tak jak Maria za swego brata, proszą Pana o cud nowego życia z Bogiem dla Ciebie.Są skarbem, może jeszcze nie wierz, ale gdy wyjdziesz z grobu śmierci, zobaczysz piękno nowego życia, uwolniony z niewoli zła zrozumiesz co zrobiły dla Ciebie.
Miłość jest tylko wtedy Prawdziwa gdy potrafi oddać życie za drugą osobę. Tak jak Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Żona za męża, mąż za żonę, siostra za brata, brat za siostrę, chrześcijanin za nieprzyjaciół. Pomyśl dziś jak kochasz?

s. Łucja

Kobiecość

Dużo by o Niej pisać. Bardzo Ją lubię  w sobie. Delikatną i waleczną, czułą, troskliwą a zarazem stanowczą, nasączoną Pięknem Stwórcy.

Kobiecość jest darem. Fascynującym a zarazem bardzo trudnym. Bóg stwarzając Ewę, uczynił Ją jedną z najpiękniejszych stworzeń na ziemi. Stała się ucieleśnieniem Piękna Boga. Odbijała i odbija Obraz Stwórcy.

Jako kobiety jesteśmy wezwane do rozwoju piękna w sobie, zarówno fizycznego jak i duchowego. Dbanie o swoje ciało w sposób właściwy i zdrowy jest zadaniem każdej z nas. Wypływa ono po prostu  z miłości i szacunku do siebie. ,,Kobiecość nie tylko” ciało ale również  duch. Każda z nas ma dusze nieśmiertelną o którą powinna się troszczyć. Dbanie o własny rozwój duchowy sprawia, że  stajemy się piękniejsze ,,na zewnątrz”. Wnosimy w świat, piękno Boga, miłość, czułość, dobro, poświęcenie, Życie.

            Każda z  nas  jeśli prowadzi życie duchowe wie, jaka toczy się  o nas walka. Walka o wnętrze,  relacje z Panem i bliskimi, piękną duszę i czyste serce, życie wieczne.

Zniszczenie w kobiecie pierwotnego piękna powoduje straszne skutki. Przestaje wnosić ,,życie” zarówno fizyczne jak i duchowe. Brak miłości w  gestach, słowach, myślach, czynach. Brak piękna osobowości przemienionej Bogiem, brak pięknych słów, czynów, myśli. Bezład i śmierć (dawane na różny sposób).

Stwórca stwarzając Kobietę na swój obraz zapragnął   by była spójna ciałem i duchem. Tylko w Nim jest to możliwe. Troszcząc się o relacje z Bogiem stajemy się nosicielkami życia , piękna fizycznego i duchowego . O to walczmy, ,,o Boży rozwój w nas” .

s. Łucja

Pokój

Modląc się wczoraj, przypomniałam sobie słowa rekolekcjonisty sprzed dwóch lat. Mówił, Siostry wpatrując się w Dusze Jezusa przynieście dzisiaj na modlitwę wszystkich których nosicie w sercu.  Zanurzcie ich w Duszy Jezusa. ,,Wciśnijcie ich tam mocno”.  Dusza Jezusa jest bowiem odrodzeniem ludzkich dusz.

            Przyniosłam więc nas Wszystkich. Bliskich sercu, wierzących w Boga, szukających Go w prawdzie, pięknie, innych wartościach, niewierzących, demonstrujących, zagubionych, zarażonych, umierających, zdradzonych, zalęknionych, niechcianych, nienarodzonych.

Jezus jest Pokojem. Doświadczenie Jego miłości rodzi pokój i jedność. Tylko On ma moc przemienić i odrodzić duszę ludzką, Życzę Wam doświadczenia miłości Pana w te dni. Nie są one łatwe. Żyjąc jednak w bliskości Boga  można błogosławić nie złorzeczyć, wprowadzać pokój nie zamęt, budować ład nie zniszczenie.

Powtarzając słowa dzisiejszego Psalmisty: ,,Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie ciebie Boże”, modlę się abyście doświadczyli jak wielkim darem jest doświadczenie bycia kochanym. Tylko ten kto  doświadczył Boga chce dawać  ,,życie”  a nie ,,śmierć”.

s. Łucja