…jak zeschła ziemia pragnie Cię moja dusza…

Są takie chwile w moim życiu w których potrzebuje miłości Boga jak ,,ogromu oceanu”. Często siadam wieczorem przed tabernakulum i po prostu przy Nim jestem.

Ostatni tydzień był piękny, chociaż bardzo trudny. Zmęczenie dało znaki pod koniec tygodnia.

W mojej duchowości Sióstr Najświętszej Duszy Chrystusa Pana którą żyję, piękne jest to, że wszystko co robię mogę przeżywać z Jezusem żyjącym w mojej duszy. Gdy przychodzi wir pracy mówię Mu: pomóż mi, bądź ze mną, chodź ze mną do tej szkoły, wejdź w tą relacje, naucz mnie rozmawiać z tym dzieckiem, naucz mnie kochać  mądrze najbliższych. Wszystko co czynię, czynię z Nim. Może to dziwne dla osób które nie wierzą w Boga ale dla chrześcijanina wręcz oczywiste. Bóg przychodzący do nas w komunii świętej jest z nami cały czas. Żyje, mówi, jest obecny. Wystarczy mała chwila by adorować Go w duszy na korytarzu szkolnym, mała chwila by adorować Go w dziecku które przychodzi do mnie, adorować Go w moim przyjacielu, siostrze, człowieku który siedzi przy sklepie z butelką piwa i może bardzo zagubił się w życiu. Wielka to łaska i dar mieć Jezusa w sobie. Jego miłość jest jak bezkres morza. Można jej doświadczyć wsłuchując się w Słowo Biblii, w Eucharystii, spowiedzi świętej, jak i kontemplując piękno zachodu słońca nad morzem, kwiaty w ogrodzie, złote liście w parku. Warto w dzisiejszą niedziele poświęcić Bogu więcej czasu, pójść z Nim na spacer, opowiedzieć o swych uczuciach, emocjach, najbliższych i najdroższych osobach, oddać Mu swe pragnienia i marzenia, pogadać o pracy, o tym co radosne i bardzo trudne. On czeka i kocha jak najbliższy Przyjaciel.

s. Łucja

Witamina M

Rozpoczął się wrzesień. Moja ukochana jesień. Za oknem coraz więcej złotych liści, są krótsze dni a dłuższe wieczory, astry w ogródkach i piękne jarzębiny przy drodze.

W czasie pandemii , dbamy szczególnie o dobrą odporność. Zażywamy witaminy,staramy się zdrowo odżywiać. I dobrze. Wczoraj wracając ze szkoły po rozmowie z jednym uczniem pomyślałam sobie, że ludziom zagraża nie tylko wirus covid, który niszczy organizm a nawet uśmierca, podobnym jak nie gorszym jest wirus zazdrości, obmowy, plotek, nienawiści. Wirus który niszczy powoli serce i dusze człowieka. Zaraża podobnie jak covid, powoli, od jednej osoby do drugiej, siejąc zniszczenie, ból a nawet śmierć duchową.

Jakie więc na niego jest lekarstwo, jaka szczepionka? Witamina M. Miłość. Żeby uodpornić się na wirus zła, trzeba być wyposażonym w szczepionkę miłości. Uodpornienie jest możliwe dzięki modlitwie za osobę która nas rani, przebaczenie, nazwanie zła po imieniu, dawanie dobra.

Witamina M jakże potrzebna jest dziś w naszym życiu. Można ją dostać za darmo od Boga na modlitwie, Eucharystii, spowiedzi a także od człowieka kochającego bezinteresownie aż na wieczność.

Dbajmy w tym czasie pandemii nie tylko o swe ciała ale i o dusze. Dawajmy miłość, dobre słowa, czas, uśmiech, modlitwę tym którzy są  wokół nas. Może dawno nie powiedziałeś osobie Ci najbliższej kocham cię, może nie pomodliłeś się za osobę która cię rani, może nie spędziłeś czasu ze swoimi najbliższymi ot tak po prostu. Zawalcz o najwyższe wartości w swoim życiu i życiu twoich bliskich. Bądźmy odporni w tym czasie nie tylko na covid ale i na wirus zła.

s. Łucja

Droga do Domu

Stacja I

Władza.

Tak łatwo ulec pokusie umycia rąk,

gdy trzeba w drugim człowieku zawalczyć o Prawdę

Tak łatwo uciec ,, w niewidzenie zła,  kombinacji”, w  układy, słodkie uśmiechy

 Brak  Prawdy z lęku przed krytyką. odrzuceniem, utratą pozycji.

Naucz Jezu odpowiedzialności w służbie władzą by była budowana na Prawdzie w Miłości

Stacja II

Trudny obowiązek

choroba

uciążliwa osoba w kochaniu

krytyka innych

obmowa

Krzyż codzienności

możesz go przyjąć lub odrzucić

iść z nim sam lub rozpocząć na nowo z Bogiem drogę do nieba

Stacja III

Może patrzysz na ludzi obok

że oni żyją łatwiej, wygodniej, bezpieczniej

nie widzisz celu

Pokusa życia bez trudu, bez walki o cel i sens zbawienia

Stacja IV

Mogła przeklinać Boga

w bólu

cierpieniu

krzywdzie od innych

Gdyby nie wiara

która mówiła cicho w sercu, że Bóg cierpi wraz z Nią

ufność w Miłość w tajemnicach bolesnych

Stacja V

Jest taki ,,przymus” życia wspólnotowego

przykazań miłości

który chroni przed utrata nieba

Błogosławiona

Stacja VI

Jest taka łaska chwili

która pozwala dotknąć Jezusa jak Weronika

w trudnym przebaczeniu

w modlitwie

wierności milczeniu

Błogosławiona łaska chwili która daje Boga nie zawsze powróci

Stacja VII

Może ktoś podstawił Mu nogę by upadł

Boże daj pamiętać, że moja oziębłość, przeciętność, grzech

może być przyczyną upadku dla drugich

Stacja VIII

Nie szukasz Jezu tanich pocieszeń,

że droga za trudna,

że powołanie zbyt radykalne

Widzisz cel

Niebo

Wiesz po co, dokąd i jak

Stacja IX

Gdzie tłumy które uzdrowiłeś

gdzie przyjaciele których powołałeś

Samotność Boga

w trosce o zbawienie człowieka

Stacja X

Gdyby zabrali ci twoją pracę

sukces

stopnie naukowe

pozycję

zdrowie

władzę

zostało by Ci tylko serce

Kim byś był?

Stacja XI

Złamany ślub

niewierność

zdrada

agresja słów

kłamstw

brak miłości

gwoździe

które ranią tępym bólem obojętności

Stacja XII

Gdzie jest Bóg kiedy cierpię niewinnie

Gdzie Miłość za wierność i życie uczciwe

Przebacz im bo nie wiedzą co czynią

Mówisz cicho

Ty Bóg niewinny

nadajesz sens cierpieniu

na krzyżu w miłości

ufasz,

że nie zmarnuje się ani kropla Twej bezcennej krwi

że doświadczę kiedyś że Jesteś i będziesz nawet w otchłani mego istnienia

Stacja XIII

Jest taka Miłość silniejsza

od ciemności zła

Maryjo przytul do łona Matki

daj łaskę narodzin dla Nieba

Stacja XIV

Wierzę

że po drugiej stronie czekasz na mnie

Twe otwarte ramiona jak otwarty grób

przytulą czule

Twój cichy głos

Łucjo

wystarczy

Niebo

Jezus zaczął wskazywać swoim uczniom na to, że musi udać się do Jerozolimy…

Kontemplując dziś Jezusa w Ewangelii, dostrzegamy Jego pełen pasji wybór drogi do Jerozolimy. Rozmawia o tym wyborze z przyjaciółmi.

          Pragnienie pójścia drogą miłości w Jezusie jest radykalne i pełne pasji. Nie idzie na  skróty, z ociąganiem , wręcz w niektórych Ewangeliach czytamy, że wyprzedza uczniów zmierzając do wybranego celu.

          Jerozolimą do której zmierza Jezus jest pragnienie dokonania naszego odkupienia, wyzwolenia z grzechu, niebo. Wpatrując się dziś w pasję miłości Pana, warto zapytać siebie czy moja droga wiary jest pełna pasji miłości, radykalizmu jak  droga Jezusa.  Czy ją kocham, czy prowadzi do zbawienia.

          Jeśli jesteś w związku małżeńskim warto zapytać siebie, jak wygląda moja miłość do żony, męża, dzieci? Kiedy powiedziałem najbliższej osobie, że ją kocham? Czy dbam o wierność, czułość, wspólnie spędzony czas, rozwiązuje konflikty, rozmawiam, wyrażam swe uczucia, dbam o zaspakajanie potrzeb najbliższych. Czy kocham moją rodzinę, osobę którą wybrałem, którą powierzył mi  Bóg? Czy potrafię upiec ulubiony sernik mężowi ot tak po prostu bo lubi, czy zabiorę moją  żonę  do kina bo grają jej ulubiony film romantyczny, czy zagram z dziećmi w planszówki, piłkę, chociaż jestem bardzo zmęczony?

Jeśli jestem siostrą czy kocham moje modlitwy, wspólnotę, milczenie, charyzmat, jak o nie dbam, troszczę się, rozwijam, czy wskazuje moim najbliższym z którymi jestem na cel do którego zmierzam czyli niebo.

          Nasza droga do nieba to droga radykalnej miłości. Cel jest wart  jej podjęcia. Pomimo trudu i bólu jakie niesie ze sobą prawdziwa miłość watro tą drogą kroczyć. Tylko ona jest prawdziwa, sprawdzona, pewna. Nie jesteśmy na niej sami. Jeśli kroczymy  tą drogą jest z nami Pan. On umacnia nas gdy cierpimy, pomaga unieść ból, uczy przebaczenia i pokonywania słabości. On uczy kochać dojrzale i na  wieczność.

s. Łucja

 

Niezwykły wrzesień

Wielkimi krokami zbliża się wrzesień. W tym roku będzie trochę inny niż wszystkie ,,wrześnie” w moim życiu. Trwa już przygotowanie do pierwszej komunii moich duchowych dzieciaków.

Bardzo lubię ten czas przygotowań. Wpatrując się w dusze dzieci, uczę się od nich pragnienia Boga w małej hostii, modlitwy, prostej miłości.

Serce małych chrześcijan jest pełne czystych pragnień, można powiedzieć po dorosłemu naiwnych a dla mnie bardzo szczerych i Bożych.

Inwestując swój czas, cierpliwość, miłość w przygotowanie dzieci wierzę mocno i proszę Jezusa aby zatroszczył się o wzrost wiary w tych małych skarbach Kościoła. Wiem, nie wszystko zależy od Niego. Dając wolność człowiekowi, daje mu wybór rozwoju przyjaźni i miłości z Nim aż na wieczność. Małe ziarenko miłości i wiary do Boga zasiane na chrzcie potrzebuje, rozwoju przez modlitwę, uczestnictwo w sakramentach, czytanie Biblii. Tak szybko można tę przyjaźń stracić, zapomnieć, zdeptać. Dlatego ważna jest troska o dar więzi z Bogiem który dziecko otrzyma i pogłębia na nowo w sakramencie Eucharystii. Troska rodziców, bliskich o ten najcenniejszy z darów, relacje miłości z Jezusem jest bezcenna. Dziecko naśladuje tych których kocha, którzy są dla niego najbliżsi. Wiara rodzi się i rozwija przez doświadczenie modlitwy nie tylko osobistej ale przede wszystkim wspólnotowej, rodzinnej. Co może dać rodzic cenniejszego swemu dziecku niż wiarę w miłość Boga, Jego wsparcie, siłę, obecność. Co możesz mu dać cenniejszego niż wieczność?

Proszę Was o modlitwę za moje tegoroczne i nie tylko dzieciaki komunijne. Na zdjęciu moja bratanica Daria która w tym roku przyjęła po raz pierwszy Jezusa do serca.

s. Łucja

Rozwój

„Pójdźcie za Mną, a sprawię, że staniecie się rybakami ludzi”. I oni natychmiast zostawili sieci i poszli za Nim.

Pójdźcie za Mną, mówi Jezus. Wsłuchując się dziś na medytacji w słowa Jezusa, pomyślałam, w jaki  sposób w życiu duchowym  można iść za Panem: z pasją, z ociąganiem, z ,,pośpiechem duchowej radości”, z ciągłym wewnętrznym zrzędzeniem i narzekaniem, lenistwem. Oczywiście może nastąpić też  regres w powołaniu. Co więc decyduje o wewnętrznym ,,ruchu” rozwoju w życiu duchowym, w owym ,,pójściu” które ma dynamizm ,,stawania się”, bycia bliżej Pana.

Jezus mówi do Szymona i Piotra, że jeśli pójdą za Nim, uczyni ich rybakami ludzi. Łowić ludzi dla Pana można tylko przez miłość. To sztuka której uczymy się przez całe życie.

Sztuka kochania, polegająca na doświadczeniu miłości Boga, rozwoju tej miłości każdego dnia wpływa na dynamizm życia duchowego.

 Pytanie jak idę za Jezusem, może brzmieć, jak kocham Jezusa dziś? Czy moja miłość się rozwija, czy jest w niej pasja, wewnętrzna radość, rozwój czy regres. To samo oczywiście dotyczy miłości bliźniego.

Spotkałam na wakacjach wielu ludzi. Dużo z nich mówiło o swych osiągnięciach, wiedzy, rozwoju, zdobytych stopniach doktoranckich, władzy, sukcesie, pieniądzu. Dziś na modlitwie pomyślałam, że w  ,,wyścigu szczurów” który dotyka  nawet ludzi kościoła nie ma nic wspólnego z  myśleniem Jezusa. On w niebie nie zapyta nas o stopnie naukowe, o władze i pozycje w firmie, On zapyta o stan serca, jak kochałeś? Do nieba weźmiesz tylko swoje serce. Więc warto już dziś zawalczyć o jego stan. Jeśli nawet posiadasz dużą  wiedzę, czy dobry stan konta to wykorzystaj to by móc więcej kochać.

Miarą wielkości człowieka jest ,,miara” jego serca. Sztukę kochania, pójścia w miłości za Panem w tym za drugim człowiekiem można rozpocząć już dziś.

s. Łucja

Będziesz miłował bliźniego swego jak siebie samego..

Trwają wakacje, czas odpoczynku i nabierania sił do pracy.

W rozwoju życia duchowego bardzo ważna jest troska nie tylko o duszę ale i o ciało. Człowiek wypoczęty dobrze pracuje, buduje dojrzałe oparte na miłości relacje, do siebie, bliźniego i Boga.

Jeśli chodzi o mnie, prawda jest taka, że ciągle uczę się  słuchać siebie, swojego ciała, emocji, myśli i swoich potrzeb. Coraz częściej traktuję się poważnie i z szacunkiem. To procentuje w każdej minucie mojego bycia z innymi a również z samą sobą.

Jakiś czas temu szkoda  mi  było   czasu na krótki, nawet 15 min  wypoczynek. Przecież tyle można zrobić w trakcie.
🔅modlić się
🔅sprzątać
🔅zadzwonić
🔅przygotować lekcje
🔅cokolwiek 🙂

Dużo musiałam się uczyć i uczę nadal by męczący głos w głowie ,,musisz być wydajna” nie zajmował pierwszeństwa w moim życiu.

Miłość do samego siebie o której mówi Bóg w najważniejszym przykazaniu chrześcijańskim obejmuje również miłość do swojego ciała które warto słuchać gdy mówi ,,stop” odpocznij, już nie daję rady.

Życzę każdemu  z Was mądrej miłości do siebie nie tylko w dniach wakacyjnych ale również w ciągu całego roku. Pozdrawiam serdecznie z pięknego Podkarpacia, mojego rodzinnego domu.

s. Łucja

 

Świątynia Duszy

Weszłam dziś do Kamińskiej katedry spoglądając na piękne, zabytkowe wnętrze. Lubię tu być. Cisza i zapach starych murów sprawia, że czuje się dobrze, bezpiecznie jak w domu.

            Katedra jest przepiękna nie tylko na zewnątrz ale przede wszystkim  w środku. Wchodzisz i kontemplujesz freski, organy, ołtarze. Gdyby zatrzymać się na  wartości zabytku dostałaby pewnie najlepszą ocenę jaką można postawić w skali ocen.

            Piękno katedry tkwi nie tylko w pięknie wartościowych ołtarzy, organów, wirydarza. Największą jej wartością jest żyjący w niej Bóg. Paląca się przy tabernakulum lampka mówi o tym, że On tu jest, kocha i czeka. Katedra jest piękna i niezastąpiona w swej wartości ale tylko wtedy gdy spełnia swój cel, daje możliwość spotkania z Jezusem, żyjącym w niej Bogiem. Jest wtedy bezcenna, piękna, ,,wieczna”.

            Patrząc dziś na wnętrze katedry, smakując obecność żyjącego w niej Boga, pomyślałam o duszy ludzkiej. Jakże Ona jest piękna, bezcenna, skoro jest Świątynią Boga. Bóg w niej mieszka. Gdyby każdy człowiek wiedział, że On Stwórca całego świata, kochający szalenie aż po krzyż pragnie w niej przebywać, pragnie być blisko.

            Żyjąc w stanie łaski uświęcającej, przystępując do sakramentów świętych stajemy się ,, katedrą” Boga tu na ziemi. Bóg w nas mieszka. Często szukamy szczęścia na zewnątrz nas w sukcesie, pozycjach, władzy, pieniądzu zazdroszcząc sobie nawzajem i porównując swą wartość do lepiej ,,ustawionych” wokół . Czy czujemy się wobec tego obdarowani? Czy czujemy się ,,bogaczami” będąc Dziećmi  samego Boga? Czy czujemy radość i wdzięczność za posiadanie największego skarbu jakim jest Bóg żyjący w nas?

            Gdy dziś ci smutno i źle, gdy przeżywasz samotność czy osamotnienie, porażkę, cierpienie, zdradę wejdź do swej duszy. Posiedź tam chwilę i spotkaj się z Bogiem. Nie jesteś sam. On żyje w tobie i chce Ci dać siłę i moc byś przeżył kolejny dzień. Gdyby się okazało, że w twej duszy Go nie ma, zawalcz o Jego obecność. Idź do kościoła, do spowiedzi i na Eucharystię. Tam Go spotkasz. Tam zamieszka w tobie. Z Nim życie jest piękniejsze, z Nim warto być, z Nim można kochać siebie, siostrę, brata, żonę, męża, gderliwego sąsiada czy inaczej myślącego człowieka na ulicy. Z Nim i w Nim stajesz się piękniejszy, wartościowy, bezcenny jak kamieńska katedra na rogu ulicy.

Życzę Ci również aby ktoś bliski  spotkał Go  w  Tobie,  i zapragnął Go mieć w sobie.

           s. Łucja

Tęsknota

Tęsknię za Światem Bożym, w którym Człowiek widzi Człowieka w Człowieku, gdzie prawda nazywana jest prawdą, kłamstwo kłamstwem, dobro dobrem, zło złem, wolność wolnością, samowola samowolą.

Tęsknię za Światem Bożym, pełnym szacunku do sacrum Boga w Kościele i w duszy bliźniego.

Tęsknię za Światem Bożym w którym brat uczy się przebaczać bratu, żona mężowi, mąż żonie, siostra siostrze, rodzina rodzinie, dziecko dziecku.

Tęsknię za Światem Bożym w którym Człowiek kocha drugiego bez obmów, oszczerstw, plotek, pomówień,  z troską o wartość powierzonego mu bliźniego.

Tęsknię za Światem Bożym pachnącym pacierzem w domu na dobranoc, pieśnią ,,Kiedy ranne wstają zorze”, śpiewaną przez babcię i mamę, wigilią pachnącą oczekiwaniem na Boga w rodzinie, pasterką w kościele, babcią i mamą tulącą w ramiona ot tak za ,,istnienie”, śpiewem majówek przy przydrożnym krzyżu, autorytetem księdza w kościele. nauczyciela w szkole, rodziców w domu.

Tęsknię za Światem Bożym ot tak ,,normalnym ” pełnym wartości Bożych, piękna, miłości, czułości, dobra, współczucia, miłosierdzia dla siebie i tych obok.

Tęsknię za Światem Bożym, coraz częściej tym wiecznym tam w niebie.

s. Łucja

Serce

W dzisiejszym świecie nastawionym na zysk, sukces, przyjemność, rywalizacje rzadko mówi się o wartościach wyższych takich jak Bóg, wierność, miłość, przebaczenie, wieczność.

Gdy pracowałam w Krakowie, jeden z rodziców dziecka które uczyłam zwierzył mi się, że trudno dziś  wychowywać dzieci tak by były wrażliwe, współczujące i dobre. Dzisiejszy świat potrzebuje bowiem ludzi twardych, realizujących swe cele bez znieczuleń i empatii na drugiego człowieka. Dzieci muszą być silne by móc przetrwać w danej nam żyć rzeczywistości.

Kontemplując wczoraj serce Jezusa podczas nabożeństwa czerwcowego przypomniały mi się te słowa. Zastanawiałam się czy dzisiejszy świat ma szanse przetrwać bez miłości bezinteresownej, przebaczenia, wrażliwości i dobra. Czy człowiek naprawdę jest szczęśliwy mając duże zasoby materialne, sukces, pozycje,  z sercem pustym, twardym,  bez Boga.

Jezus w kazaniu na Górze mówi, że szczęśliwy jest ten kto ma serce ubogie, wolne od osób, wartości materialnych, opinii ludzkiej. Budujący swą wartość na Bogu i przynależności do Jego królestwa. Szczęśliwy bo bogaty miłością którą jest sam Pan.

Szczęśliwy człowiek o sercu smutnym, płaczącym z powodu grzechu, kłamstw, złych opinii, szyderstw, zazdrości i prześladowań. Szczęśliwy ponieważ sam Bóg jest jego pocieszeniem. Ociera jego łzy. Staje się Jego Obrońcą tu na ziemi i w wieczności.

Dalej w kazaniu na Górze słyszymy, że szczęśliwy ten kto posiada w sercu pokój i wprowadza go w otoczenie w którym żyje. Jest on bowiem budowniczym Królestwa, jednym z Dzieci Bożych.

Szczęśliwy człowiek o sercu czystym, mówi Jezus, kontemplującym Pana. Człowiek potrafiący nie tylko bronić  się przed grzechem ale przede wszystkim kochać Boga i drugiego człowieka sercem pełnym miłości czułej, wymagającej i wiernej.

Szczęśliwy człowiek o sercu cichym, niezgadzającym się na zło,  nie oddającym złem za zło, tym którzy go krzywdzą. Cierpiący z powodu niesprawiedliwości, krzyczący w modlitwie o miłosierdzie Boga.

Wczoraj uświadomiłam sobie, że moje serce może być podobne do Serca mojego Boga.

Ubogie, czyste, pełne pokoju, ciche, miłosierne, płaczące, wrażliwe i czułe.  To prawda, może będzie często zranione przez innych jak serce Jezusa na krzyżu, jednak jest nadzieja na to, że będzie potrafić prawdziwie kochać  dając  miłość i przebaczenie nawet w momencie zdrady i odrzucenia.

 Poeta mówi ,,bez tej Miłości można żyć mieć serce suche jak orzeszek” ale czy warto? Na to pytanie musi  odpowiedzieć sobie każdy z nas.

s. Łucja