Serce

Tak dobrze usiąść sama ze sobą., wsłuchać się w rytm swego serca.

Co mówi?  Co czuje?  Co przeżywa?

Dobrze, że Jesteś moje zmęczenie, mówisz  o dobrze wykonanej pracy

Dobrze, że Jesteś moja radości, mówisz  o pięknych relacjach

Dobrze, że Jesteś mój smutku mówisz, o stracie dziś przeżywanej

Dobrze, że Jesteś mój gniewie mówisz , o przekroczeniu  moich granic

Dobrze, że Jesteś mój bólu mówisz, o wrażliwości na czyjeś rany

Dobrze, że Jesteś moja tęsknoto, mówisz o wartości spotkań  i relacji

Dobrze, że Jesteś mój lęku, mówisz  jak ważne jest bezpieczeństwo

Dobrze, że Jesteś moja wdzięczności mówisz, że życie jest darem

Otwierasz horyzonty na piękno dnia codziennego

Śpiew ptaków o piątej rano,

Zachody słońca nad morzem

Dobre słowo siostry w przedpokoju

Ciche przyjście Boga w Eucharystii

Ciepłą kawę w kubku na biurku

Ciepłą wodę w kranie

Życzliwych ludzi wokół

Czułe słowa dzieci i przyjaciół

 

Dobrze,  posłuchać siebie z miłością, czułością na dobranoc

s. Łucja

Ojciec

Słowo na dziś
,,Wie Ojciec wasz, czego wam potrzeba, zanim jeszcze Go poprosicie.”
Tak naprawdę najbardziej potrzebuje Ciebie Ojcze
Twej czułej relacji miłości
Twych Słów z księgi Biblii
Bliskości w Eucharystii
W głębinach duszy
W drugim człowieku
Tylko bądź i prowadź
to wystarczy
s. Łucja

Szczęście

Szczęściem mego życia jest być blisko Boga, a nie daleko od trudności i problemów.
Poczucie własnej wartości buduje na  miłości Jezusa do mnie a nie na sukcesach, ludzkich opiniach czy zdobytej wiedzy.
Siłę w codzienności czerpię z modlitwy a nie tylko z własnych umiejętności i starań.
Swoje życie buduje na Słowie Boga a nie na słowie człowieka.
Moje piękno znajduje się w moim wnętrzu, a nie w ludzkiej opinii na mój temat .
Moja przyszłość jest w rękach Ojca, On dobrze wie czego mi potrzeba
s. Łucja

 

 

 

 

Wdzięczność

Dziękuje Ci Boże za doświadczenie piękna w śpiewie ptaków w dzisiejszy poranek
Dziękuje Ci Boże za smak ciszy, kojący rozkrzyczane serce po ciężkim tygodniu
Dziękuje Ci Boże za doświadczenie Ciebie w małej hostii w pobliskim kościele
Dziękuje Ci Boże za miłość w uśmiechu siostry schodzącej po schodach
Dziękuje Ci Boże za smak kawy i bycie z sobą ot tak po prostu gdy wcale nie trzeba
Dziękuje Ci Boże za radość pełną z bycia z Tobą bez słów, w Twoim Słowie i drugim Człowieku

Dziękuje Ci Boże, że Jesteś, to wszystko zmienia

s. Łucja

Maryja

 

Tyle o Niej napisanych książek, artykułów i tekstów. Tyle ułożonych modlitw, namalowanych obrazów, wybudowanych sanktuariów. Cóż uczyniła, czym zasłużyła na hołdy i cześć.
Osobiście lubię modlić się do Maryi jak do Mamy, uczuciami które noszę w sercu, zranieniami, pragnieniami. Jest dla mnie kimś bliskim, komu powierzam swe tajemnice, troski, losy swoje i osób kochanych. Lubię z Nią być. Jest mi bliska w przeżywaniu kobiecości, pięknie, duchowej sile i delikatności, walce o miłość, prawdę i Boga.
,,Żyła zwyczajnie jak my” śpiewamy w jednej z pieśni, miała podobne troski, cierpienia i radości. Wyróżniało Ją jedno, wszystko przeżywała z Bogiem.
Jezus sprawił, że jej życie było,, przedziwne” wśród szarzyzny codzienności. On był Jej radością w smutkach, pocieszeniem w strapieniach, On był sensem trudów poranków i nieprzespanych nocy, On był siłą w cierpieniu, celem do którego zmierzała.
W małym Nazarecie, mieścinie zapomnianej prze wielu, Maryja była szczęśliwa, bo czuła się kochana i kochała.
Tylu ludzi, posiada dziś materialnie więcej rzeczy niż Ona, dobre układy, pieniądz, władzę, stanowisko, tytuły i nadal tęsknią, nadal biegną, nadal szukają. Nie ,,znają” szczęścia i miłości.
Maryjo uboga sercem naucz nas, że miłość jest darem, który otrzymujemy od Boga
Mamo piorąca pieluchy w zaciszu Nazaretu módl się za nami.


s. Łucja

 

 

Dzień jak co dzień

Dzień jak co dzień. Obudził mnie śpiew ptaków za oknem. Piękna melodia, która zaprowadziła mnie do kaplicy. Potem modlitwy z Nim, dobra kawa na wzmocnienie, śniadanie i lekcje z moimi duchowymi Dziećmi. Lubię z Nimi być. Uczą mnie rozwijania w sobie miłości, wdzięczność i pasji poznawania.
Po spędzonych godzinach w szkole, jem z  siostrami obiad, jest rekreacja i dużo uśmiechu. Po obiedzie zakupy, długie kolejki wśród zabieganych ludzi w markecie. Wracając samochodem spostrzegam przepiękne drzewa, otulone kwiatami, rozkwitnięte krokusy przy chodniku bloku. Nagle słyszę głos dziecka przy domu,, Niech żyje Jezus w duszach naszych siostro” woła mój ośmiolatek. Robi mi się ciepło na sercu, ,,teraz i w wieczności” odpowiadam czule.
Po zakupach wchodzę do kaplicy, jest cisza. Kocham ją w zakonie. Pozwala mi usłyszeć nie tylko Jezusa ale i siebie. Siadam przy Nim. Opowiadam Mu o moich Przyjaciołach, dzieciach w szkole, o jednym chłopcu który zaczął kochać Boga, o rozkrzyczanej Pani w telefonie, smutnych oczach sprzedawczyni w sklepie. Po modlitwie biegnę na próbę z dziećmi przygotowującymi się do pierwszej komunii świętej.
Potem msza, na która czekam od rana, spotkanie najważniejsze z wszystkich  spotkań w ciągu dnia. Kolacja, modlitwy i wieczorny spacer.
Dzień jak co dzień a tak inny jak wszystkie. Tyle piękna w szarych szczegółach codzienności.

s. Łucja

 

Świadkowie Miłości

Gdy mówisz o sobie kim jesteś od czego zaczynasz? Wymieniasz zawód, stanowisko, stopnie naukowe, znajomość  języków obcych, relacje z ludźmi na stanowiskach…

Co mówisz sam o sobie, z czego i z kogo czerpiesz tożsamość?

 We współczesnym świecie wielkość  człowieka mierzy się przez to, jakie ma wykształcenie, na jakim jest urzędzie,  jakie ma znajomości, ile zna języków obcych, jaki jest stan jego konta, jak silną ma osobowość. Dotyka to czasem i ludzi kościoła.

Czujemy się docenieni, ważni, gdy mówią do nas per ty, odnosimy sukcesy w życiu zawodowym, rodzinnym, intelektualnym , duchowym. Ktoś powie i co w tym złego? Nic,  jeśli ,,sukces” na każdej  z tych płaszczyzn nie zacznie dominować, uzależniać od opinii innych, stanowić wyłącznie o naszej wartości w  świecie, pracy, domu, kościele.

Zachwyca mnie  postać  Jezusa z dzisiejszej  Ewangelii. Przyszedł  do uczniów z dowodem tożsamości swoich ran. Bez przechwalań, dominacji, opowiadań o odkupieniu świata. Przyszedł z  obecnością i miłością. Cichy i pokorny.

Gdybyśmy mieli pokazać swoje ,,dowody tożsamości” jako chrześcijanie czy powiedzieli by o nas to Eksperci  Relacji Miłości, Przyjaciele Pana, czy tylko świetni urzędnicy, menadżerowie, liderzy grup, wspólnot. Co stanowi o naszej tożsamości w byciu chrześcijaninem w małżeństwie, wspólnocie, relacjach  w pracy?  Oby nasze  zranione serca miłością do Jezusa i bliźnich.

s. Łucja

Dzisiejsza Uczta

 

W  codziennym życiu można zaspokoić głód bułką, kebabem, hot dogiem czy innym „fast foodem”, ale raczej nie przyczyni się to do naszego zdrowia, wręcz przeciwnie – raczej na dłuższą metę zaszkodzi. Można również pochłaniać jedzenie szybko, bez smakowania, bez ucztowania z kimś bliskim, kogo się kocha. Tak samo jest w świecie duchowym: można zaspokoić głód duszy, serca, siedząc na Facebooku, można przegadać z kimś kilka godzin, zaniedbując przy tym modlitwę i spotkanie z Bogiem, można wejść w świat używek. Można swój głód zaspokoić „duchowymi fast foodami”, ale na dłuższą metę to nas nie doprowadzi do duchowego rozwoju, do szczęścia i do radości, a ostatecznie  – zabije.

Dlaczego o tym piszę? Rozważając dzisiejszą Ewangelię pomyślałam jak ważne w życiu są rytuały. Trzeba o nie bardzo dbać. Przecież nasz Bóg codziennie zaprasza nas na Ucztę Miłości jak owych ludzi z dzisiejszej Ewangelii.  Jakże ważne jest, by ją smakować. Nie tylko na niej być, ale ją przeżyć, smakować przyjęcie komunii świętej, śpiew na liturgii, a także bardzo ważną w niej ciszę! Smakować modlitwę brewiarzową, zagłębiając się w jej słowa, a nie tylko ją odmówić. Mieć swoje „smaki duchowe”. Smakować słuchanie ulubionej muzyki, rozkoszować się nią, smakować pójście na spacer i podziwiać przepiękną przyrodę, smakować spotkania z przyjaciółmi, bez pośpiechu, ucieszyć się wspólnie wypitą kawą w ulubionej filiżance czy kubku. A może by tak wypić codziennie rano kubek kawy z Jezusem, dając Mu pięć minut czasu, opowiadając o planach, o ukochanych osobach, o swych troskach…

Będąc z moim Bogiem w codzienności, odkrywam na nowo, jak bardzo smakuje miłość . To wystarczy.

s. Łucja

Rany

 

Objęły Go za nogi i oddały mu pokłon

Dotknęły Jego zmartwychwstałych stóp, zmartwychwstałych ran. Modląc się dzisiejszą Ewangelią przyszła mi na myśl Maria z Betanii, która przed męką Jezusa wylała na Jego stopy drogocenny olejek. Olejek miłości.

Dzisiejsze kobiety podobnie jak ona dotykają stóp Pana. Dotykają Jego ran. Zmartwychwstałe rany otwarte dla nich i dla nas. Wypływa z nich drogocenna miłość, pokój i radość.  Drogocenna jak  owy olejek na uczcie w Betanii.

Dziś nie jesteśmy w gorszej sytuacji od owych kobiet z Ewangelii Mateusza. Rany Miłości Jezusa są dla nas otwarte w każdej Eucharystii i sakramencie pojednania. Gdy czujemy zwątpienie, smutek, bezsens życia, warto przyjść do tego źródła łaski. Tutaj jest Życie, miłość, pokój i radość. Tutaj jest moc z martwych powstania. Tutaj jest On, żywy Bóg.

Błogosławionych Świąt w Oktawie Wielkiej Nocy.

On jest .Odwagi!

s. Łucja

Czuły dotyk

Jej dotyk był dotykiem przyszłych ran, bólu, lęku, opuszczenia, samotności, zdrady. Niedługo pojawią się na najdroższych stopach.

         Pozwolił jej wejść w to co w Nim najsłabsze, najkruchsze, najboleśniejsze.

Rany serca, otwarte przed Osobą kochającą.  Woń olejku, ukoiła serce.  Jeszcze długo czuł jego zapach, na drodze krzyża, woń olejku dodawała sił by wstać i wytrwać do końca.

Jezu zraniony dla nas. Naucz dotykać czule Twoich ran w nas i w duszach tych których dajesz do kochania w codzienności.

s. Łucja