Droga krzyżowa – Nowe Życie

 

Stacja I

Są takie momenty w życiu gdzie jedną z najlepszych odpowiedzi jest Cisza.

Jezu naucz milczeć gdy w dialogu nie szuka się Prawdy

 

Stacja II

,,Wziąć” Życie w swe ręce tak jak Ty wziąłeś swój krzyż

czule z miłością i akceptacją.

Nieść Je co dzień już nie samemu lecz z Tobą, dążąc razem do nieba

 

Stacja III

Upadek boli jak Obojętność w relacji miłości.

Obojętność spojrzeń, dotyku, gestów i słów.

Ból ran obojętności dotykasz czule na brudnej ziemi naszych serc.

 

Stacja IV

Czułość obecności

Czułość spojrzenia

Czułość dotyku

Lekcja Spotkania Miłości bez słów

 

Stacja V

Druga Osoba może być krzyżem

W domu, we wspólnocie, zakładzie pracy

Unieść jej obecność

Bezinteresownie Kochać

 

Stacja VI

Czysty dotyk

Czyste serce

Czysta Miłość

,,Odbijasz” się we mnie

Gdy Kocham

 

Stacja VII

Dotyk zimnej ziemi  Świętymi ranami  Krwi

Dotyk  mych ran Twym Przenajświętszym Ciałem w Eucharystii

W milczeniu przemieniasz to co boli

Czule i delikatnie

Mówisz; Jestem

 

Stacja VIII

Naucz mnie płakać nad  grzechem najpierw swoim  Panie

 

Stacja IX

Brak współczucia, dla słabości, inności…..

Dziś trzeba być silnym by ,,zwyciężyć nad światem”

Tylko bez miłości….

 

Stacja X

Odeszli wszyscy ci co Cię podziwiali

Zostali tylko Ci co naprawdę Kochali

 

Stacja XI

Słowa jak gwoździe

Wbijane w duszę

Powoli zabijają

Wartość, miłość, szacunek

Słowa raniące jak miecz

Niszczące wszystko

 

Stacja XII

Oddałeś mi Swe serce by moje umiało Kochać

Oddałeś mi swe ręce by moje dawały czułość

Oddałeś mi swe nogi by moje szły ku drugim

 

Stacja XIII

Ból kiedyś się skończy

Wraz z nadzieją Spotkania

 

Stacja XIV

Cisza poranka

Nadzieja spotkania

Otwarte serce

Wierzę, że Jesteś

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czas łaski

 

,,…a Ojciec który widzi w ukryciu odda Tobie”

            Lubię Czas Wielkiego Postu. Czas łaski, zatrzymania, ciszy, wejścia w głąb siebie. Zawsze ilekroć słyszę Ewangelię o Ojcu który widzi w ukryciu, słyszę na nowo Słowa Boga: Madzia jesteś kochana za darmo, taka jaka jesteś, przyjdź i doświadcz tej miłości w relacji ze mną. Wejdź do ,,izdebki swej duszy i pobądź  przy mnie obecnym w Niej”.

            Często jesteśmy ,, wychowani” w chrześcijaństwie do zarabiania na miłość. Wynosi się to najczęściej z domu, różne postawy, mechanizmy uruchamiane w nas od dzieciństwa uczą jak zasłużyć na miłość najbliższych.  Nie tak jest u Boga. On kocha za darmo, tak samo przed grzechem, w trakcie grzechu jak i po nim. Jego miłość jest bezinteresowna, obecna i wieczna. Myślę, że Warto Jej doświadczyć w te 40 dni.

            Post, jałmużna, modlitwa  są celem do odkrycia na nowo jak bardzo jesteśmy ukochani przez Jezusa, jak dobry jest nasz Bóg.

            Chrześcijaństwo jest religią relacji, więzi Osobowej z Bogiem. Czas Wielkiego Postu jest dany nam w kościele by na nowo zachwycić się Kim On jest i Kim ja jestem w Jego oczach. Zamiast rezygnacji z cukierków, poświęć trochę czasu w ciszy na słuchanie Jezusa w Biblii, usłysz co ma Ci do powiedzenia. Posłuchaj żony, męża, powiedz najbliższej Osobie, Kocham cię, posłuchaj jej słów, daj czas a może przebacz zranienia zadane sprzed lat.

            Posłuchaj siebie w ciszy pokoju, zaglądnij w głąb swej duszy, czy jest w Niej obecny Twój Bóg? Zatroszcz się o jej duchowe piękno w sakramentach, zrób ,,duchowy makijaż” bo może jest zaniedbywana  przez dłuższy czas.

            Jesteś Ukochanym  Synem i Córką Boga. Życzę Ci abyś to odkrył i odkryła w ten Święty  Czas.

  s. Łucja

fot. Unsplash

Kobiecość

Trudno mi pisać o kobiecej sile. Był bowiem taki okres w moim życiu, kiedy ciągle słyszałam: “dasz radę” , “musisz to pokonać”,w życiu zwyciężają tylko ci, którzy odnoszą sukcesy”, “nie możesz się poddawać” i tak dalej, i tak dalej. Obserwowałam w liceum i na studiach dziewczyny, które za wszelką cenę starały się dopasować do otoczenia, zakładając maskę twardziela; dziewczyny chcące być jak mężczyźni, chodzące tylko w spodniach czy też obsesyjnie dbające o swój wygląd, ukrywające pod pokładami makijażu ogromne pragnienie miłości i troski. Stawiałam i nadal stawiam sobie pytanie: dlaczego nam, jako kobietom, czasem tak trudno pokazać swoją wrażliwość, delikatność, czułość? Dlaczego mamy tak mało akceptacji dla własnych słabości, ograniczeń? Dlaczego tak mało w nas miłości do siebie, wdzięczności i radości z tego, kim się jest jako dziewczyna, kobieta, żona, matka? Dlaczego energię, mogącą służyć do kochania innych, tłumimy przez mechanizmy obronne chroniące nas przed zranieniami?Tłumaczymy, że dziś tak trzeba – by wygrać, by odnieść sukces, by być akceptowaną.

Myślę, że historia życia każdej z nas miała i ma niesamowity wpływ na to, jakimi jesteśmy kobietami i jak przekazujemy dar kobiecości innym wokół nas. Świat nas potrzebuje – potrzebuje naszej czystej, pięknej miłości, która zakorzeniona jest w sercu samego Boga. Zanim jednak pokochamy innych, musimy pokochać same siebie z tym, co w nas mocne i słabe, piękne i pełne ograniczeń. Myślę też, że wcale nie musimy same dawać radę, być perfekcyjnie piękne i uduchowione, nie zawsze musimy odnosić w życiu sukcesy, by być naprawdę błogosławionymi i szczęśliwymi.

Kiedyś modląc się słowami ośmiu błogosławieństw po “kłótni” z Jezusem, gdy przeżywałam kryzys modlitwy, dotknęłam swej słabości – zrozumiałam i doświadczyłam w sercu, że moja kobieca siła tkwi właśnie w mojej słabości. Paradoks? Tak, w słabości! Przyszłam do Niego ze zranionym sercem, z otwartymi ranami, lękami, trudnymi uczuciami, ze słabym, zatroskanym, a nawet złamanym sercem, które głośno krzyczało. Nie rozumiałam mojego Boga, miałam do Niego żal, nie zgadzałam się na głupotę innych, słabość, ból, niesprawiedliwość. Przyniosłam Mu całą siebie i otaczającą mnie rzeczywistość i doświadczyłam, że On mnie kocha – taka zmęczoną, słabą i niedoskonałą; że On jest blisko, gdy nie ma innych; że daje prawdziwych przyjaciół w zamian za tych, którzy mieli nimi być. Trudno opisać to słowami. Od tego czasu pokochałam błogosławieństwa, bo ja sama stałam się błogosławiona: błogosławiona słaba, uboga, cicha, cierpiąca, smutna, prześladowana. Zrozumiałam, że Jezus chce być moim błogosławieństwem, czyli szczęściem – bogactwem, gdy jestem uboga i słaba; radością i pocieszeniem, gdy moje serce się smuci; pokojem, gdy otaczają mnie niezrozumienie i kłótnie.

Jezus chce być miłością w moim wnętrzu i przyozdobić je Sobą, gdy walczę o czystość serca i o pierwsze miejsce Boga w moim życiu. Wcześniej nie rozumiałam postawy cichości, bo starałam się walczyć o to, co dla mnie ważne, o tych, których kocham. Nie pojmowałam, co znaczy być cichą, gdy moje serce krzyczy, gdy wokół cierpi ktoś ważny dla mnie lub gdy drugi człowiek doznaje krzywdy. Wtedy Jezus pokazał mi, że potrafię być cicha, gdy nie odpłacam agresją za agresję, złem za zło, wrogością za wrogość – jestem cicha, gdy przytulam się w cierpieniu do Jego cierpiącego serca i cierpię dla Niego i razem z Nim. Wtedy jestem cicha, bo zwycięża we mnie miłość. On wtedy przychodzi ze swym pocieszeniem i koi moje serce i mówi: dasz radę, ja będę twoją siłą, umocnię cię i podniosę, zwyciężysz, spróbuj jeszcze raz, obydwoje damy radę. Czas cierpienia, niezrozumienia i słabości staje się za każdym razem czasem łaski, gdy otwieram się na miłość Jezusa. On jest blisko, On kocha i uczy kochać, On ociera łzy w samotności, On przynosi radość. Już nie muszę być sama i już nie muszę sama dawać radę, idziemy razem – On mnie wspiera i dodaje mocy. Ci, co zaufali Panu, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia.

Kobieca siła tkwi właśnie w otwarciu się na miłość Boga. Doświadczenie bycia kochaną uczy kochać z delikatnością, czułością, dobrocią i radością – uczy kochać miłością Boga.

s. Łucja

Jakość Życia

,,Gdy Jan został uwięziony, Jezus przyszedł do Galilei i głosił Ewangelię Bożą. Mówił: Czas się wypełnił i bliskie jest królestwo Boże. Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię!”

              Bardzo lubię czas ,,zwykły” w Kościele. Właśnie się zaczął.  Czas zwykły do którego przygotowały nas ,,niezwykłe Święta Bożego Narodzenia”. Jeśli dobrze je przeżyliśmy doświadczyliśmy jak bardzo jesteśmy ukochani przez Boga, doświadczenie miłości możemy więc wprowadzać w kolejne dni roku liturgicznego. To nie jest tak jak często słyszymy, święta święta  i po świętach. Spotkanie Jezusa w dni Bożego Narodzenia przemienia całą rzeczywistość dni kolejnych. On Jest i to Wszystko zmienia.

              Ewangelia o przyjściu Jezusa do pogańskiej Galilei, uświadamia nam, że zaczyna się ,,coś nowego”, uwięziony w więzieniu Jan  zamyka Stary Testament, przychodzący z pustyni, Jezus wnosi w życie całej ,,Galilei” nową Jakość.

Czas się wypełnił

              Nowa Jakość relacji przeżywanych wraz z Nim, nowa jakość spotkań wraz z Nim, nowa jakość modlitw bo Jego Duch jest w nich , nowa Jakość dnia bo dzień jest wypełniony Nim,  nawet nowa jakość wypitej kawy bo wypita z Nim.

Święta więc zmieniły Wszystko jeśli tylko uwierzyliśmy w Jezusa. Zmieniły całą dalszą rzeczywistość, która nie musi już być pusta, może być wypełniona obecnością Boga, który  jest bliski, kochający, czuły i dobry i prowadzi nawet przez ciemne dni.

s.Łucja

Adwent

 

Kontemplując Maryję w Ewangelii, można   zadziwić  się Jej Adwentem, nie był łatwy, przyjemny jak ,,ciepłe światełka lampionów w kościele. Był trudny.

Pierwsze dni oczekiwania na Jezusa spędza u Elżbiety. Wszyscy w rodzinie myślą o Janie, cudzie jego narodzin. Maryja wraz z Jezusem była w ukryciu, bez Józefa i najbliższych.

          Wracając do Nazaretu od Elżbiety wiedziała, że będzie odrzucona, wyśmiana, ,,panna z dzieckiem” i widocznym już brzuchem . Lud w Nazarecie nie był zbytnio litościwy dla kobiety w ciąży przed ślubem. Do tego Józef, nie wyjaśniona przed nim tajemnica poczęcia, trud przeżywania tajemnicy.

          Zewnętrzne okoliczności  przeżywania oczekiwania na narodziny Syna nie były dla Niej zbyt  łaskawe. Jednak była szczęśliwa i pełna łaski. Co dawało jej poczucie bycia na miejscu, Kto napełniał jej rzeczywistość ubogiego domu w Nazarecie pokojem i czułością?

          To był On, poczęty w jej łonie Bóg. Z Nim, z Jezusem przeżywała każdą chwilę, radości i smutki, On nadawał sens rzeczywistości, był Jej radością, miłością i pokojem, zewnętrznie osamotniona, wewnętrznie napełniona obecnością.

Dzisiejsza niedziela Adwentu uczy nas, że nigdy nie jesteśmy sami. On Emmanuel przyszedł po to by dać nam poczucie bliskości samego Boga. Cokolwiek nas  w życiu spotka On jest i nas  poprowadzi, tak jak poprowadził Maryję w Nazarecie w dalekiej drodze do Betlejem i szalonej ucieczce do Egiptu.

Otwórz się na Jego miłość. On na Ciebie czeka, On jest i bardzo Cię kocha.

s. Łucja

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Szczęście

Jest taki etap w życiu duchowym w którym człowiek pracuje na to by ,,być Świętym”. Przynosi na modlitwę Bogu swą moralność dobrych uczynków,  długich modlitw, myśląc, że wszystko  w relacji z Jezusem zależy tylko od niego. Radykalizm faryzeizmu. Nie chcę znieważać tutaj walki o modlitwę, czy dobrych postaw moralnych, raczej chodzi mi o wewnętrzną postawę i motywację serca.

W relacji z Bogiem bywa również, że zderzamy się ze swą słabością, nędzą duchową, grzechem. Często jest to etap błogosławiony. Jeśli otworzymy się w nim na dar darmowej miłości Boga doświadczymy, że wszystko w życiu  jest Jego  łaską. Nie można na nią niczym zasłużyć, zarobić tysiącami różańców, litanii czy postaw  ascetycznych (chociaż w dalszym rozwoju duchowym są one  równie bardzo ważne).

Wiara jest Darem. Coraz bardziej zaczynam to rozumieć spotykając ludzi dobrych moralnie a nie wierzących, nie mających relacji żywej z Jezusem. Jezus, Jego bliskość, przyjaźń, prowadzenie  jest łaską. Darem przeogromnym:

Jego błogosławieństwo bogactwa w bezmiarze naszej duchowej nędzy

Jego pocieszenie w naszym smutku i lęku

Jego sprawiedliwość w bezmiarze ludzkich kalkulacji, układów i kłamstw

Jego pokój  w zgiełku  nawałnicy myśli, trudnych nastrojów i słów

Jego aromat czystości w sercach walczących o Miłość

Jezus Błogosławione Szczęście Boga w moim Sercu

 

s. Łucja

Róże dla Maryi

 

Jest połowa października, za oknem słabe promienia okna wpadają do pokoju. Lubię ten miesiąc. Dziś jak co dzień o 16.45 biegnę wraz z dziećmi na ,,dziecięcy różaniec”. Gdy przychodzę do kościoła maluchy już czekają przed drzwiami. Są.

Gdy patrzę na małe, dziecięce czyste serca spragnione modlitwy często z zawstydzeniem spuszczam głowę. My dorośli możemy się od nich dużo nauczyć. Od Mai która, biegiem wpada do kościoła, po zajęciach karate, od dzieci które w tym roku przygotowują się do pierwszej komunii świętej i bardzo walczą by być na modlitwie pomimo licznych zajęć.

Różaniec to taka modlitwa która daje bliskość Maryi, jakby dawała bliskość Mamy. Przynosisz do Niej, radości dnia, smutki, ból, lęk, pragnienie nieba . Odchodzisz z kościoła jakby przesiąknięty ,,Jej zapachem” jak ,,zapachem Mamy „ która przytula własne dziecko do serca.

Kontemplując Maryję w te dni  pomyślałam, że największym cudem jakim doświadczyła w codzienności był Jezus. Żyła Nim, tym co czuł, co przeżywał, czego pragnął. Była blisko Jego serca, wnikała w tajniki Jego duszy. Nie była w centrum codzienności, to centrum stanowił On. Doświadczając Jego miłości, umiała tą miłość dzielić w domu Nazaretu. Jak jest z nami?

Maryjo przytul nas do swego Matczynego serca, jak ,,przytulasz czule” dzieci na dziecięcym różańcu. Módl się za nami.

 s.Łucja

Winnica

 

W moim sercu mocno pracują słowa z niedzielnej Ewangelii.

Jezus mówi „Posłuchajcie jeszcze innej przypowieści. Był pewien zamożny człowiek, który zasadził winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię i zbudował wieżę. Następnie wydzierżawił ją i wyjechał.

Bóg oddał w nasze ręce ,,winnicę” nie tylko naszego życia ale również życia innych danych nam ludzi.

Warto zadać zadać sobie pytanie, jak o ową winnicę się troszczę? Czy przy mnie wzrasta, rozwija się i wydaje owoce?

s. Łucja

 

Oczami Boga

 

 

Taka krótka myśl na zbliżający się dużymi krokami październik.

Bóg poprzez Wcielenie przemienił ,,wewnętrzny świat Maryi” ,,świat Jej serca”, myśli, uczucia, pragnienia, tęsknoty, wszystko więc co zewnętrzne, Maryja spostrzega Jego oczami.

Tak jest również z nami, gdy słuchamy Słowa Boga i zachowujemy Je w swoim sercu. Przemienia nas ono od wewnątrz, sprawiając, że inaczej widzimy  rzeczywistość. Na to co szare, zwyczajne,  możemy popatrzeć z wdzięcznością z perspektywy wiary, widząc  Boga w sobie, drugich i w całej naszej codzienności.

s. Łucja

 

 

Nowe Życie

 

Są chwile w których myślę

– opłaca się  ludziom być ,,cwaniakiem, czasem nawet chamskim”

Jednak Twój Krzyż Miłości uczy mnie inaczej

 

Są chwile w których myślę

– opłaca się kombinować

Jednak Twój Krzyż uczciwości uczy mnie inaczej

 

Są chwile w których myślę

– opłaca się ,,uciec” niż trwać do końca

Jednak Twój Krzyż wierności uczy mnie inaczej

 

Są chwile w których myślę

– łatwiej sprzedać swe wartości za przysłowiowy uśmiech

Jednak Twój Krzyż nie połowiczności uczy mnie inaczej

 

Są chwile w których myślę

– nie da się kochać nieprzyjaciół

Jednak Twój Krzyż Przebaczenia  uczy mnie inaczej

 

Są chwile w których myślę

–  zło, ciemność i kłamstwo ma władzę

Jednak Twój Krzyż Prawdy  uczy mnie inaczej

 

Jezu Zmartwychwstały zwyciężaj we mnie

 

s. Łucja