Narodzenie

Patrząc na Jezusa w żłóbku betlejemskim mój wzrok kieruję na Maryję. Bardzo kocham tą Kobietę. Myślę o Niej inaczej niż w przedstawieniach jasełkowych, czy ,,cukierkowych”, słodkich obrazach przedstawionych na malowidłach czy opowiadaniach ludzi. Medytując nad słowem Biblii, spostrzegam w Niej Kobietę walki o Boga, Józefa, siebie i ludzkość.

Scena Zwiastowania wprowadza w głąb serca młodej dziewczyny, zakochanej w mężczyźnie o imieniu Józef. Wspólne marzenia, rozmowy i decyzje. Wkracza w nie Bóg. Słysząc Słowo Pana, Maryja jest Mu posłuszna. Nie mówi ,,poczekaj Anioł, muszę iść zapytać Józefa, doradzić się, ustalić …”. Słucha Boga, przyjmuje Jego plany wobec siebie, rodziny, ukochanej Osoby. Trudna to lekcja. Postawić Boga na pierwszym miejscu kochając mężczyznę z którym planuje się życie. Może odejdzie? Porzuci? Wyśmieje,, ciąża bez udziału męża”?

Zadziwia mnie odwaga Maryi. Wybiera Boga. Oddaje Mu siebie, Józefa,  dziecko, przyszłość. Ufa.

Wyjazd do Betlejem. Kobieta w dziewiątym miesiącu ciąży. Długa droga, zmęczenie, lęk o poród, miejsce zatrzymania. Co czuli? Smród stajni, odrzucenie, samotność, obojętność w dużym mieście, lęk o dziecko? A może wdzięczność za siebie nawzajem, ciasną grotę, Boga, pasterzy i ich dary?

Życie Maryi nie było łatwe, pomimo wybrania toczy walkę o  Boga, zbawienie, ukochane Osoby. Nie uczyniła żadnego cudu,  kochała. Myślę, jedna, że życie blisko Niej było ,,cudem” dla otaczających Ją osób.

s. Łucja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *