,,Nadzwyczajny dzień”

To był piękny dzień. Pełen prostoty i miłości. Rano wstając ucieszyłam się,że mogę oddychać, widzieć, chodzić. Radość w sercu z tego, że jestem, żyję ot tak po prostu. Wypiłam spokojnie ulubioną kawę w filiżance bez pośpiechu, przynaglenia. Uczta. Potem modlitwy, jutrznia, medytacja. Modliłam się z siostrami za wszystkich którzy cierpią, są samotni, którzy walczą o zdrowie swoje i najbliższych. Patrząc na obraz Najświętszej Duszy Jezusa przytulałam do Pana duchowo wszystkich których kocham.

Po modlitwach zdalne nauczanie. Czytając prace moich dzieciaków, uśmiech i radość pojawiły się w moim sercu. Pomimo zmęczenia, wynikającego z patrzenia przez parę godzin w ekran komputera zobaczyłam sens moich układanych katechez, modlitwy, wyrzeczenia. Ucieszyłam się, że Jest Ktoś kto chce poznawać Boga. Że warto o Nim mówić, głosić, przekazywać. Jest Ktoś kto chce Go kochać i ja mogę mu w tym pomóc. Tym kimś są moje maluchy dane mi przez Boga. Wczytując się w ich zadania domowe uczę się na nowo prostoty dziecka, pasji poznawania, zdobywania, rozwoju. Uczę się być ,,duchową matką” kochającą czule ale i wymagająco.

Po katechezie, rozmowach z dziećmi i rodzicami, modlitwy i obiad z rekreacją. Lubię być z moimi siostrami. Każda jest inna Wspólnota dodaje mi siły. Odczuwam to szczególnie w ostatnie dni pandemii. Poczucie humoru moich sióstr, rozmowy, modlitwy pozwalają mi ,,unieść “ nową rzeczywistość z wdzięcznością chociaż przyznam się, że ciągle uczę się jej na nowo.

Wieczorem msza św. najpiękniejszy dar od Boga. On sam przyszedł do mojego serca. Żywy i prawdziwy. Kto doświadczył obecności Jezusa w tym sakramencie wie, jak trudno bez Niego żyć. Miłość, obecność, życie, pokój, radość, wieczność. Tutaj jest wszystko.

Po mszy, kolacja z rekreacją i wspólne nieszpory, różaniec. Na koniec dnia rozmowa z najdroższymi Przyjaciółmi .

Patrząc z boku można powiedzieć, zwyczajny monotonny dzień. Hm. Dla mnie nadzwyczajny. Pełen Boga. Przyszedł cicho z pokorą w  białym opłatku na Eucharystii, w wspólnych modlitwach z siostrami, rekreacji przy stole, zadaniach domowych moich dzieci, telefonie przyjaciela, ciszy kaplicy zakonnej, śpiewie ptaków za oknem, stokrotkach koło katedry, uśmiechu pani sprzedawczyni w sklepie, radości mojej siostry z jutrzejszych zakupów, no i w przepięknym zachodzie słońca nad zatoka kamieńską. On jest. Zmartwychwstał. Dlatego wszystko ma sens. Jest dobrze.

s. Łucja

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *