Maryja

 

Tyle o Niej napisanych książek, artykułów i tekstów. Tyle ułożonych modlitw, namalowanych obrazów, wybudowanych sanktuariów. Cóż uczyniła, czym zasłużyła na hołdy i cześć.
Osobiście lubię modlić się do Maryi jak do Mamy, uczuciami które noszę w sercu, zranieniami, pragnieniami. Jest dla mnie kimś bliskim, komu powierzam swe tajemnice, troski, losy swoje i osób kochanych. Lubię z Nią być. Jest mi bliska w przeżywaniu kobiecości, pięknie, duchowej sile i delikatności, walce o miłość, prawdę i Boga.
,,Żyła zwyczajnie jak my” śpiewamy w jednej z pieśni, miała podobne troski, cierpienia i radości. Wyróżniało Ją jedno, wszystko przeżywała z Bogiem.
Jezus sprawił, że jej życie było,, przedziwne” wśród szarzyzny codzienności. On był Jej radością w smutkach, pocieszeniem w strapieniach, On był sensem trudów poranków i nieprzespanych nocy, On był siłą w cierpieniu, celem do którego zmierzała.
W małym Nazarecie, mieścinie zapomnianej prze wielu, Maryja była szczęśliwa, bo czuła się kochana i kochała.
Tylu ludzi, posiada dziś materialnie więcej rzeczy niż Ona, dobre układy, pieniądz, władzę, stanowisko, tytuły i nadal tęsknią, nadal biegną, nadal szukają. Nie ,,znają” szczęścia i miłości.
Maryjo uboga sercem naucz nas, że miłość jest darem, który otrzymujemy od Boga
Mamo piorąca pieluchy w zaciszu Nazaretu módl się za nami.


s. Łucja

 

 

Dzień jak co dzień

Dzień jak co dzień. Obudził mnie śpiew ptaków za oknem. Piękna melodia, która zaprowadziła mnie do kaplicy. Potem modlitwy z Nim, dobra kawa na wzmocnienie, śniadanie i lekcje z moimi duchowymi Dziećmi. Lubię z Nimi być. Uczą mnie rozwijania w sobie miłości, wdzięczność i pasji poznawania.
Po spędzonych godzinach w szkole, jem z  siostrami obiad, jest rekreacja i dużo uśmiechu. Po obiedzie zakupy, długie kolejki wśród zabieganych ludzi w markecie. Wracając samochodem spostrzegam przepiękne drzewa, otulone kwiatami, rozkwitnięte krokusy przy chodniku bloku. Nagle słyszę głos dziecka przy domu,, Niech żyje Jezus w duszach naszych siostro” woła mój ośmiolatek. Robi mi się ciepło na sercu, ,,teraz i w wieczności” odpowiadam czule.
Po zakupach wchodzę do kaplicy, jest cisza. Kocham ją w zakonie. Pozwala mi usłyszeć nie tylko Jezusa ale i siebie. Siadam przy Nim. Opowiadam Mu o moich Przyjaciołach, dzieciach w szkole, o jednym chłopcu który zaczął kochać Boga, o rozkrzyczanej Pani w telefonie, smutnych oczach sprzedawczyni w sklepie. Po modlitwie biegnę na próbę z dziećmi przygotowującymi się do pierwszej komunii świętej.
Potem msza, na która czekam od rana, spotkanie najważniejsze z wszystkich  spotkań w ciągu dnia. Kolacja, modlitwy i wieczorny spacer.
Dzień jak co dzień a tak inny jak wszystkie. Tyle piękna w szarych szczegółach codzienności.

s. Łucja