Ludzie Boga

 

Tak noszę  w sercu wczorajsze  Słowo, mocno pracuje ono  we mnie. Jezus posyła uczniów  do miejscowości dokąd sam zamierza przyjść. Posyła  i nas do miejsc, relacji, w których zamierza objawić swą Miłość, Prawdę, Ewangelię. Czasem dokonuje się to przez trud, cierpienie, wierność wyższym wartościom, ślubom, ideałom.

Jezus posyła nas jak Owce między wilki. Kim jest Owca? Dla mnie Owca Jezusa to Człowiek żyjący błogosławieństwami.

Błogosławieni, którzy się smucą, albowiem oni będą pocieszeni.

Błogosławieni cisi, albowiem oni na własność posiądą ziemię.

Błogosławieni, którzy łakną i pragną sprawiedliwości, albowiem oni będą nasyceni.

Błogosławieni miłosierni, albowiem oni miłosierdzia dostąpią.

Błogosławieni czystego serca, albowiem oni Boga oglądać będą.

Błogosławieni, którzy wprowadzają pokój, albowiem oni będą nazwani synami Bożymi.

Błogosławieni, którzy cierpią prześladowanie dla sprawiedliwości, albowiem do nich należy królestwo niebieskie.

Owca Jezusa nie działa przez przemoc, agresje, nienawiść i zło. To broń wilków. Narzędziem którym posługuje się Owca to ,,pokój” .

Pomyśl dziś, kim jesteś przed Bogiem?  Masz serce Owcy czy wilka. Jednoczysz czy niszczysz?

 s. Łucja

 

Mama różańcowa

 

Dużo by pisać o Maryi. Chciałam podzielić się tym, czego mnie nauczyła i czego nadal się od Niej uczę.

Po pierwsze: słuchanie. Maryja uczy mnie być kobietą słuchającą. Nie jest to prosta sprawa, przynajmniej dla mnie. Maryja uczy mnie słuchać sercem Słowa Bożego – słuchać i nim żyć. Każdego dnia walczę o to, by Słowo Jezusa było w centrum mojej codzienności. Proszę Maryję, by w moim wrażliwym kobiecym sercu właśnie to Słowo kształtowało pragnienia, uczucia, tęsknoty, a tym samym – kształtowało całą moją osobowość i rzeczywistość.

Po drugie: pokora, prostota i zaufanie. Maryja uczy mnie, że w moim życiu na pierwszym miejscu ma być Bóg. Jeśli On będzie na pierwszym miejscu, to wszystko będzie na swoim miejscu. On pokieruje moim losem tak, jak pokierował losem Maryi. Lubię przypatrywać się Jej postawie wobec Józefa. Maryja nie jest kobietą dominującą. Ona szalenie ufa Józefowi zarówno w Betlejem jak i w momencie ucieczki do Egiptu czy w Nazarecie. Ufa, bo wie, że Józef jest mężczyzną słuchającym Boga i może bezgranicznie powierzyć się takiemu mężowi.

Po trzecie: przeżywanie cierpienia. Maryja uczy mnie, jak przeżywać cierpienie. Przyznaję, że nie zawsze udaje mi się Ją w tym naśladować. Łatwo skupić się na sobie, na swym bólu, na odrzuceniu, na samotności niż ofiarować je Bogu. Nauczyłam się, że cierpienie może być skarbem, który zbliża do Boga, drogą do zjednoczenia z Boskim Zbawicielem. Możemy mu nadać sens, jeśli tyko połączymy go z cierpieniem Jezusa.

Po czwarte: przeżywanie codzienności. Maryja uczy mnie, jak nadawać sens mojej codzienności od momentu porannego wstawania i powierzenia dnia Bogu, poprzez pracę z dziećmi, mycie naczyń, gotowanie obiadu, modlitwę. Lubię sobie wyobrażać Maryję jako prostą kobietę: piorącą pieluchy, przygotowującą obiad Józefowi i Jezusowi, czytającą bajki na dobranoc, zasłuchaną w zwierzenia męża, niosącą wodę ze studni, rozmawiającą z przyjaciółkami. Taką „nadzwyczajnie zwyczajną”, bo żyjącą z Bogiem.

Maryjo naucz mnie przeżywać moje życiowe tajemnice radosne, bolesne, chwalebne tak jak Ty.

s. Łucja

 

Wewnętrzne dziecko

 

«Pozwólcie dzieciom przychodzić do Mnie, nie przeszkadzajcie im; do takich bowiem należy królestwo Boże. Zaprawdę, powiadam wam: Kto nie przyjmie królestwa Bożego jak dziecko, ten nie wejdzie do niego»

Posłuchaj dziś wewnętrznego dziecka w sobie? Co mówi, co czuje, czego się boi, za czym tęskni.,, Przytul dziś siebie od środka.”

s. Łucja