Bezsilność

 

Jesteśmy wychowywani do radzenia sobie w życiu we wszystkim, sukcesu w rozwoju intelektualnym, w sprawach finansowych, w relacjach, w życiu osobistym . Lubimy mieć kontrole nad swym życiem a czasem i życiem innych. Nie lubimy być słabi.

Pandemia daje poznać czym jest stan i uczucie  bezsilności. Przychodzi, niepostrzeżenie z nagła chorobą, brakiem sił, trudnością w nawiązywaniu więzi, zmęczeniem, utratą bliskich, kolejnymi tygodniami rozchwiania między zdalnym a stacjonarnym nauczaniem. Można temu zaprzeczyć, wyprzeć, zrekompensować. Czy warto?

Mamy wpływ na relacje z  samym  sobą. Bezsilność może otworzyć furtkę na moc Boga w ciemnych chwilach życia, uwolnić oczyszczający płacz i dać uczucie ulgi, wybić z pychy i przekonania o własnej wyższości, uświadomić, że nie jesteśmy bogami od których zależy zbawienie świata.

Jest dobrą nauczycielką.

 Uczy przytulenia do Boga w tym co trudne, godzenia się na rzeczywistość i życie takie jakie jest, wdzięczności za rzeczy małe, docenianie prawdziwych przyjaciół i dobrych ludzi wokół, bycia sobą z uczuciami trudnymi,  w prawdzie bez używania prymitywnych ,,masek”, mechanizmów obronnych.

Uczy,że mimo wszystko warto żyć.

s. Łucja

 

Czas ,,niezwykły”

Zaczął się okres zwykły w roku liturgicznym, bardzo lubię ten czas. Czas codzienności, w której obecny jest Bóg.
Ewangelia na rozpoczęcie okresu zwykłego mówi nam, że Jezus przyszedł do Galilei. Galileą jesteśmy Ty i ja. Jezus chce przyjść do Ciebie i do mnie, do naszej codzienności: do domu, do relacji małżeńskich, do przyjaźni, do rozmów, do pracy, do odpoczynku. Chce być blisko!
To, co zafascynowało mnie w chrześcijaństwie i nadal fascynuje, to Osobowy Bóg Miłości – Bóg, który pragnie relacji i intymnej przyjaźni, w której możemy oddać Mu swe serca, a On daje nam swoje. Relacji, w której możemy powiedzieć Mu o wszystkim, wierząc, że On chce dla nas dobra nie tylko tu, na ziemi, ale przede wszystkim w niebie. Tak, Jezus chce być w naszej Galilei, ale Galilea to również, jak mówi Pismo: „Galilea pogan” – to, co w nas pogańskie, nie Boże, nie dotknięte miłością. Jezus chce przyjść i to uleczyć, nawrócić, przemienić.
Gdy On przychodzi, „czas się wypełnia”, a więc wszystko, co robimy i kim jesteśmy, nabiera sensu. Bóg „wypełnia” serca, działania, to, kim jesteśmy i co robimy. Mogę śmiało stwierdzić, że Jezus jest sensem mego życia. Dla Niego wstaję o świcie, dla Niego idę na poranne modlitwy , dla Niego i z Nim działam, pracuję, a także odpoczywam i śpię. On jest obecny w mych relacjach i przyjaźniach.
„Bliskie jest Królestwo Boże”. Bliski jest Twój Bóg. Kiedy ostatnio z Nim porozmawiałaś o swoim sercu? Kiedy zapytałaś Go o radę? Kiedy opowiedziałaś Mu o swoich przyjaciołach i o tych, których kochasz? Kiedy ostatnio wypiłaś z Nim kawę lub herbatę? Kiedy posiedziałaś z Nim, tak po prostu, w ciszy?
s. Łucja