Z mego serca płynie piękne Słowo…

 

 

,,Z mego serca płynie piękne słowo, pieśń moja śpiewam królowi, język mój jest jak rylec biegłego pisarza.”

( Ps 45; dzisiejsze Nieszpory)

,,Uderzył” mnie  dzisiejszy werset  z Nieszporów, z mego serca płynie piękne słowo i mocno zatrzymał ,,na sobie”.

Z mego serca płynie piękne słowo… Jakie słowo dziś wypłynęło z Twego serca, wielbiące Boga, wzmacniające wartość drugiego człowieka, podnoszące, czy poniżające, pełne agresji, krytykujące, obmawiające…..

Psychologia mówi o licznych mechanizmach obronnych człowieka, każdy kto ją studiował wie, jak często je stosujemy a i w jakich osobowościach,  są jak i kiedy używane. Jednym z najczęstszych jest projekcja (polegająca na przypisywaniu innym własnych niepożądanych uczuć, motywów postępowania, wypartych ze świadomości a często tkwiących w podświadomości). Liczne by tu jeszcze wymieniać.

          Słowa, które bez miłości mówimy oceniając  innych, mówią bardzo dużo o nas samych, to co denerwuje nas u drugiego człowieka, co nie pozwala nam na spotkania pełne miłości i dialogu, przebaczenia, mówi o głębi naszego zranionego serca i niespójnego Ja.

Twoje Słowo nie tylko wypływające z ust ale i z mowy całego ciała, może leczyć drugich lub kaleczyć.

Może warto w tym Wielkim Poście, zamiast postu od słodyczy zrobić sobie post od słów niszczących, raniących bliskich, zaglądając na rachunku sumienia  do swego serca a nie  do serc ludzi, tych obok mnie.

 s. Łucja

 

 

Droga krzyżowa – Nowe Życie

 

Stacja I

Są takie momenty w życiu gdzie jedną z najlepszych odpowiedzi jest Cisza.

Jezu naucz milczeć gdy w dialogu nie szuka się Prawdy

 

Stacja II

,,Wziąć” Życie w swe ręce tak jak Ty wziąłeś swój krzyż

czule z miłością i akceptacją.

Nieść Je co dzień już nie samemu lecz z Tobą, dążąc razem do nieba

 

Stacja III

Upadek boli jak Obojętność w relacji miłości.

Obojętność spojrzeń, dotyku, gestów i słów.

Ból ran obojętności dotykasz czule na brudnej ziemi naszych serc.

 

Stacja IV

Czułość obecności

Czułość spojrzenia

Czułość dotyku

Lekcja Spotkania Miłości bez słów

 

Stacja V

Druga Osoba może być krzyżem

W domu, we wspólnocie, zakładzie pracy

Unieść jej obecność

Bezinteresownie Kochać

 

Stacja VI

Czysty dotyk

Czyste serce

Czysta Miłość

,,Odbijasz” się we mnie

Gdy Kocham

 

Stacja VII

Dotyk zimnej ziemi  Świętymi ranami  Krwi

Dotyk  mych ran Twym Przenajświętszym Ciałem w Eucharystii

W milczeniu przemieniasz to co boli

Czule i delikatnie

Mówisz; Jestem

 

Stacja VIII

Naucz mnie płakać nad  grzechem najpierw swoim  Panie

 

Stacja IX

Brak współczucia, dla słabości, inności…..

Dziś trzeba być silnym by ,,zwyciężyć nad światem”

Tylko bez miłości….

 

Stacja X

Odeszli wszyscy ci co Cię podziwiali

Zostali tylko Ci co naprawdę Kochali

 

Stacja XI

Słowa jak gwoździe

Wbijane w duszę

Powoli zabijają

Wartość, miłość, szacunek

Słowa raniące jak miecz

Niszczące wszystko

 

Stacja XII

Oddałeś mi Swe serce by moje umiało Kochać

Oddałeś mi swe ręce by moje dawały czułość

Oddałeś mi swe nogi by moje szły ku drugim

 

Stacja XIII

Ból kiedyś się skończy

Wraz z nadzieją Spotkania

 

Stacja XIV

Cisza poranka

Nadzieja spotkania

Otwarte serce

Wierzę, że Jesteś

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Czas łaski

 

,,…a Ojciec który widzi w ukryciu odda Tobie”

            Lubię Czas Wielkiego Postu. Czas łaski, zatrzymania, ciszy, wejścia w głąb siebie. Zawsze ilekroć słyszę Ewangelię o Ojcu który widzi w ukryciu, słyszę na nowo Słowa Boga: Madzia jesteś kochana za darmo, taka jaka jesteś, przyjdź i doświadcz tej miłości w relacji ze mną. Wejdź do ,,izdebki swej duszy i pobądź  przy mnie obecnym w Niej”.

            Często jesteśmy ,, wychowani” w chrześcijaństwie do zarabiania na miłość. Wynosi się to najczęściej z domu, różne postawy, mechanizmy uruchamiane w nas od dzieciństwa uczą jak zasłużyć na miłość najbliższych.  Nie tak jest u Boga. On kocha za darmo, tak samo przed grzechem, w trakcie grzechu jak i po nim. Jego miłość jest bezinteresowna, obecna i wieczna. Myślę, że Warto Jej doświadczyć w te 40 dni.

            Post, jałmużna, modlitwa  są celem do odkrycia na nowo jak bardzo jesteśmy ukochani przez Jezusa, jak dobry jest nasz Bóg.

            Chrześcijaństwo jest religią relacji, więzi Osobowej z Bogiem. Czas Wielkiego Postu jest dany nam w kościele by na nowo zachwycić się Kim On jest i Kim ja jestem w Jego oczach. Zamiast rezygnacji z cukierków, poświęć trochę czasu w ciszy na słuchanie Jezusa w Biblii, usłysz co ma Ci do powiedzenia. Posłuchaj żony, męża, powiedz najbliższej Osobie, Kocham cię, posłuchaj jej słów, daj czas a może przebacz zranienia zadane sprzed lat.

            Posłuchaj siebie w ciszy pokoju, zaglądnij w głąb swej duszy, czy jest w Niej obecny Twój Bóg? Zatroszcz się o jej duchowe piękno w sakramentach, zrób ,,duchowy makijaż” bo może jest zaniedbywana  przez dłuższy czas.

            Jesteś Ukochanym  Synem i Córką Boga. Życzę Ci abyś to odkrył i odkryła w ten Święty  Czas.

  s. Łucja

fot. Unsplash

Kobiecość

Trudno mi pisać o kobiecej sile. Był bowiem taki okres w moim życiu, kiedy ciągle słyszałam: “dasz radę” , “musisz to pokonać”,w życiu zwyciężają tylko ci, którzy odnoszą sukcesy”, “nie możesz się poddawać” i tak dalej, i tak dalej. Obserwowałam w liceum i na studiach dziewczyny, które za wszelką cenę starały się dopasować do otoczenia, zakładając maskę twardziela; dziewczyny chcące być jak mężczyźni, chodzące tylko w spodniach czy też obsesyjnie dbające o swój wygląd, ukrywające pod pokładami makijażu ogromne pragnienie miłości i troski. Stawiałam i nadal stawiam sobie pytanie: dlaczego nam, jako kobietom, czasem tak trudno pokazać swoją wrażliwość, delikatność, czułość? Dlaczego mamy tak mało akceptacji dla własnych słabości, ograniczeń? Dlaczego tak mało w nas miłości do siebie, wdzięczności i radości z tego, kim się jest jako dziewczyna, kobieta, żona, matka? Dlaczego energię, mogącą służyć do kochania innych, tłumimy przez mechanizmy obronne chroniące nas przed zranieniami?Tłumaczymy, że dziś tak trzeba – by wygrać, by odnieść sukces, by być akceptowaną.

Myślę, że historia życia każdej z nas miała i ma niesamowity wpływ na to, jakimi jesteśmy kobietami i jak przekazujemy dar kobiecości innym wokół nas. Świat nas potrzebuje – potrzebuje naszej czystej, pięknej miłości, która zakorzeniona jest w sercu samego Boga. Zanim jednak pokochamy innych, musimy pokochać same siebie z tym, co w nas mocne i słabe, piękne i pełne ograniczeń. Myślę też, że wcale nie musimy same dawać radę, być perfekcyjnie piękne i uduchowione, nie zawsze musimy odnosić w życiu sukcesy, by być naprawdę błogosławionymi i szczęśliwymi.

Kiedyś modląc się słowami ośmiu błogosławieństw po “kłótni” z Jezusem, gdy przeżywałam kryzys modlitwy, dotknęłam swej słabości – zrozumiałam i doświadczyłam w sercu, że moja kobieca siła tkwi właśnie w mojej słabości. Paradoks? Tak, w słabości! Przyszłam do Niego ze zranionym sercem, z otwartymi ranami, lękami, trudnymi uczuciami, ze słabym, zatroskanym, a nawet złamanym sercem, które głośno krzyczało. Nie rozumiałam mojego Boga, miałam do Niego żal, nie zgadzałam się na głupotę innych, słabość, ból, niesprawiedliwość. Przyniosłam Mu całą siebie i otaczającą mnie rzeczywistość i doświadczyłam, że On mnie kocha – taka zmęczoną, słabą i niedoskonałą; że On jest blisko, gdy nie ma innych; że daje prawdziwych przyjaciół w zamian za tych, którzy mieli nimi być. Trudno opisać to słowami. Od tego czasu pokochałam błogosławieństwa, bo ja sama stałam się błogosławiona: błogosławiona słaba, uboga, cicha, cierpiąca, smutna, prześladowana. Zrozumiałam, że Jezus chce być moim błogosławieństwem, czyli szczęściem – bogactwem, gdy jestem uboga i słaba; radością i pocieszeniem, gdy moje serce się smuci; pokojem, gdy otaczają mnie niezrozumienie i kłótnie.

Jezus chce być miłością w moim wnętrzu i przyozdobić je Sobą, gdy walczę o czystość serca i o pierwsze miejsce Boga w moim życiu. Wcześniej nie rozumiałam postawy cichości, bo starałam się walczyć o to, co dla mnie ważne, o tych, których kocham. Nie pojmowałam, co znaczy być cichą, gdy moje serce krzyczy, gdy wokół cierpi ktoś ważny dla mnie lub gdy drugi człowiek doznaje krzywdy. Wtedy Jezus pokazał mi, że potrafię być cicha, gdy nie odpłacam agresją za agresję, złem za zło, wrogością za wrogość – jestem cicha, gdy przytulam się w cierpieniu do Jego cierpiącego serca i cierpię dla Niego i razem z Nim. Wtedy jestem cicha, bo zwycięża we mnie miłość. On wtedy przychodzi ze swym pocieszeniem i koi moje serce i mówi: dasz radę, ja będę twoją siłą, umocnię cię i podniosę, zwyciężysz, spróbuj jeszcze raz, obydwoje damy radę. Czas cierpienia, niezrozumienia i słabości staje się za każdym razem czasem łaski, gdy otwieram się na miłość Jezusa. On jest blisko, On kocha i uczy kochać, On ociera łzy w samotności, On przynosi radość. Już nie muszę być sama i już nie muszę sama dawać radę, idziemy razem – On mnie wspiera i dodaje mocy. Ci, co zaufali Panu, otrzymują skrzydła jak orły, biegną bez zmęczenia.

Kobieca siła tkwi właśnie w otwarciu się na miłość Boga. Doświadczenie bycia kochaną uczy kochać z delikatnością, czułością, dobrocią i radością – uczy kochać miłością Boga.

s. Łucja