Samarytanin

,,Pewien człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha i wpadł w ręce zbójców. Ci nie tylko że go obdarli, lecz jeszcze rany mu zadali i zostawiwszy na pół umarłego, odeszli”. (Ew. Łukasza 10,29-37)

Jerycho- miasto położone w dolinie, na wysokości około 260 metrów poniżej poziomu morza, co czyni je jednym z najniżej położonych miast na świecie. 

Jerozolima- miasto święte, miasto pokoju, miasto szczęścia bo posiadające świątynię w której przebywa Bóg.

Dlaczego piszę o tych dwóch miastach? W Ewangelii o dobrym Samarytaninie Jezus mówi, że ów pobity  człowiek schodził z Jerozolimy do Jerycha. Opuścił miejsce święte, a więc to co przynosiło mu w życiu szczęście, zostawił dom Boga, Jego bliskość i zszedł w dół do Jerycha, możemy powiedzieć w położenie depresyjne, ciemne, osamotnione a nawet martwe.

Warto sobie postawić pytanie? Co jest moją i Twoją Jerozolimą, co jest Twoim miejscem świętym, w którym czujesz się dobrze, czynisz to co przynosi Ci szczęście i co jest Twoim Jerychem? Dlaczego do niego schodzisz, kogo tam spotykasz, co czujesz, dlaczego w nim umierasz?

Ów ewangeliczny człowiek nie tylko zostaje pobity i poraniony ale również okradziony. Zbójcy zabierają mu szaty, cenne przedmioty i zostawiają w pół umarłego. Pewnie czuł wstyd wobec swej nagości, lęk, ogromny ból ciała, strach, samotność… W owym dole depresji i lęku widzi przechodzących obok ludzi, kapłana i lewitę. Są wobec niego obojętni i nieczuli.

         Pomyśl, kiedy czułeś się jak ów pobity człowiek może jesteś nim ty i ja. W jakim miejscu krwawisz? Co sprawia ci ból, czego się wstydzisz i kogo obawiasz? Poczuj swoje ciało i  krwawiące wewnętrzne rany?

         W momencie bólu przychodzi On, dobry Samarytanin. WIDZI, twoje i moje zranienia. Wzrusza się głęboko, tak, że poruszają się wnętrzności Jego serca, dotyka zakrzepłych ran, przemywa je  i wsadza ciało na ośle wioząc do gospody.

         Owym Samarytaninem jest sam Jezus, Jego wzruszenie można porównać do decyzji oddania życia na krzyżu, za życie moje i twoje. Na nim leczy nasze zranienia, bóle i lęki. Można by powiedzieć, że Jezus jest ekspertem od leczenia ran zadanych przez grzech.

 Gospodą jest kościół. We wspólnocie, w rękach swoich ludzi Bóg kuruje nasze zastygłe rany. Dwa denary  to dwa sakramenty Eucharystia i Słowo Boże. Leczą duszę i przywracają wiarę.

Panie bądź naszym Dobrym Samarytaninem. Ulecz i ożyw to co umarło w miłości do Ciebie.

s. Łucja

zdjęcie Pinterest

2 odpowiedzi na “Samarytanin”

  1. Króluj nam Chryste…
    Siostro , a mnie prowadzi od tygodni myśl podrzucona przez spowiednika…
    Żeby być miłosiernym samarytaninem wobec siebie…
    I choć czułam duży opór , to poszłam w tę stronę…
    I dużo się zadziało w moim wnętrzu, i w Spotkaniu , I w utuleniu.

    Odkrywa się jakiś kolejny zakamarek mojego serca. Powoli.
    Ledwo to pojmuję.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *