Szkoła miłości

Początek

Wielkimi krokami zbliża się nowy rok szkolny, początek czegoś nowego, niewiadomego, szansa na rozwój – nie tylko intelektualny, ale też duchowy.

Chrześcijaństwo jest szkołą miłości. Warto by na nowo się do niej zapisać lub w sposób coraz dojrzalszy kontynuować w niej naukę. Co znaczy na nowo się zapisać? Ponownie sięgnąć do początku, do korzeni kerygmatu. Może warto zadać sobie pytanie: czy spotkałem w swoim życiu Jezusa? Czy Go doświadczyłem, doświadczam, czy uczę się przyjmować miłość od Boga za darmo? Czy potrafię dzielić się tą miłością w codzienności?

Czytając ostatnio adhortację Papieża Franciszka Christus Vivit do młodych i całego ludu Bożego, zachwyciłam się słowami Ojca Świętego skierowanymi do każdego z nas, skoncentrowanymi na osobie Jezusa:

Jeśli On żyje, to naprawdę może być obecny w Twoim życiu, w każdej chwili, aby napełnić ją światłem. Tak więc nigdy więcej nie będzie samotności ani opuszczenia. Nawet gdyby wszyscy odeszli, On będzie tak, jak obiecał. (…) On napełnia wszystko swoją niewidzialną obecnością i gdziekolwiek pójdziesz, będzie na ciebie czekał. Ponieważ On nie tylko przyszedł, ale przychodzi każdego dnia, aby zaprosić cię do pójścia w kierunku nowego horyzontu.

On jest. I nie wiem, co teraz przeżywasz, z czym się zmagasz, czym się radujesz czy smucisz, ale Dobra Nowina dla mnie i dla Ciebie brzmi: jest Ktoś, kto bardzo Cię kocha. Ktoś, kto pragnie spotykać się z Tobą we wszystkim, co niesiesz w swym sercu. Ktoś, kto pomoże Ci wstać rano w trudne dni. Ktoś, z kim możesz porozmawiać o wszystkich swoich troskach. Ktoś, z kim możesz pomilczeć wieczorami, Ktoś, z kim możesz wypić kawę o poranku. Ktoś, komu możesz opowiedzieć o swoich przyjaciołach i bliskich. Ktoś, kto pomoże Ci udźwignąć cierpienie, które przytłacza. Ktoś, kto wskazuje cel życia, jakim jest wieczność.

Nowy rok może więc być szansą rozwoju relacji z Jezusem – gdy powrócimy do czytania Biblii i do medytacji Słowa Bożego, gdy zaczniemy osobowo spotykać się z Bogiem na Eucharystii, gdy pokochamy bardziej ciszę niż hałas, gdy poświęcimy więcej czasu, by porozmawiać z Nim na codziennej adoracji o tym, co nosimy w sercu.

Ten czas może być również szansą rozwoju w miłości do siebie, rozumianej jako troska o duszę i o ciało. Gdybyś miał pokazać zdjęcie swej duszy na Instagramie czy Facebooku, myślisz, że wiele osób lajkowałoby jej piękno? Pomyśl, jaki jest jej stan. Czy pachnie Bogiem? Czy zachwyca pięknem? Czy żyje w niej Bóg? A twoje ciało? Czy się o nie troszczysz, zdrowo karmisz? Czy ćwiczysz i odpoczywasz? Czy walczysz o zdrową ascezę – umiar, by umiało panować nad grzechem?

I w końcu rozwój w miłości do bliźnich. Czasem tak łatwo kochać dzieci z Afryki, a trudno dogadać się z mężem czy z żoną. Może już od dawna nie mówiłaś mężowi, że go kochasz? Może on czeka na Twoją czułą obecność, na dobre słowo, na obiad czy ulubione ciasto. Może Twoja żona tęskni za przygotowanym przez Ciebie śniadaniem, za bezinteresownym zrobieniem zakupów do domu, za romantycznym wieczornym spacerem? Może Twoi przyjaciele już dawno nie otrzymali od Ciebie wiadomości, a znajomi wokół Ciebie oczekują na Twój uśmiech i dobre słowo?

Czasem tak niewiele potrzeba, by okazać miłość. Dajmy sobie szansę na jej rozwój w tym roku.

s. Łucja

Misja

Kim jestem, jaka jest prawda o mnie, po co żyje, dla kogo żyję, jaka jest moja życiowa misja? Myślę, że każdy człowiek, chce żyć dla Kogoś i Czegoś. Chce się spalać i tracić życie. Jest to pragnienie utkwione głęboko w każdym z nas. Pragnienie pochodzące od Stwórcy, który Jest Panem życia. Nie każdy jednak na to pragnienie odpowiada i z nim współpracuje.

Odkrycie Bożego planu wobec mnie to najbardziej intymne i trudne zadanie. Dlaczego? Ponieważ misja fascynuje i zatrważa zarazem.

Bóg powołuje nas do relacji miłości: z sobą, z Trójcą i z bliźnimi. Aby pokochać Boga, trzeba pokochać siebie, zaakceptować, przyjąć z czułością i odpowiedzialnością. To pierwsza misja do wykonania. Misja odkrycia w sobie Dziecka Bożego. Czy siebie kocham, akceptuje, daje sobie prawo do słabości, czy siebie szanuję ?

Gdy odkryje i doświadczę kim jestem w oczach Pana, warto zapytać jakie są moje pragnienia, marzenia, pasje. Co mnie inspiruje i fascynuje, przy kim, przy czym spędzam najwięcej czasu. Jak chcę przeżyć swoje życie, jaki jest Jego cel?

Patrząc na wielu współczesnych ludzi można stwierdzić, że żyją ,,bez poczucia misji”. Nie wiedzą po co, dla kogo, nie znają celu ku któremu dążą. Może nie poznali Boga. Nie mają wiary. Nie oceniam. Coraz bardziej doświadczam, że wiara jest łaską i darem. Relacja z Jezusem, intymna więź z Nim dodaje sił do odkrywania wciąż an nowo codziennej misji. Pytam Go : co ode mnie oczekuje? do czego zaprasza?

Miłość Boga dodaje mi sił by wstać rano, wspiera gdy padam zmęczona wieczorem. On mój sens i cel życia. Mój Przyjaciel. Główną misją którą powierza mi Pan jest, misja miłości. Misja miłości samej siebie, moich sióstr w domu, dzieci które uczę, moich najdroższych Przyjaciół. To mój cel i priorytet którego uczę się każdego dnia. Żyję by kochać na Jego chwałę ! Warto!

s. Łucja

Nazwałem was przyjaciółmi

Bardzo kocham maj. Jest to miesiąc rozwoju życia – nie tylko w przyrodzie, ale i w duszach ludzkich. Wpatrując się w dzieci przystępujące do Pierwszej Komunii Świętej, zrozumiałam po raz kolejny, jak bardzo ważne w życiu chrześcijańskim jest doświadczenie miłości Boga. Jako chrześcijanie dużo wiemy o Bogu: jaki jest, gdzie Go spotkać. Gdyby jednak zapytać: Kto z nas doświadczył Boga w swoim życiu? Kiedy i w jaki sposób? – czy umielibyśmy odpowiedzieć na to pytanie?
Jezus Zmartwychwstał i żyje. Wczytując się w pierwsze przykazanie dekalogu, wiemy doskonale, że jest On i ma być najważniejszą Osobą w naszym życiu. Co dziś usłyszałeś od tej Osoby? Czy zapragnąłeś Jej słuchać? Czy kierujesz się Jej słowami w codziennym życiu, wierząc, że chce dla Ciebie dobra zarówno tu na ziemi jak i w wieczności? Czy rozmawiasz z Nią o swym mężu, o żonie, o dzieciach, o przyjaciołach? Czy pytasz, jaki ma plan na Twoje i ich życie? Czy uczysz się od Niej miłości do tych, których kochasz – w codziennym życiu?
Ostatnio rozmawiałam z pewną dziewczyną, która straciła mnóstwo pieniędzy. To było dla niej bardzo bolesne. Przyszło mi jednak na myśl, czy strata Boga może boleć niektórych tak bardzo, jak strata pieniądza. Czy popadając w grzech obojętności, odejścia od największego Przyjaciela, potrafimy płakać jak po stracie majątku lub najdroższej osoby? Myślę, że najpierw trzeba doświadczyć, jak wielkim skarbem jest Bóg, by umieć zapłakać nad Jego stratą.
Przygotowanie uczniów do Pierwszej Komunii Świętej zawsze pozwala mi na nowo zadać sobie pytanie: Czy pragnę Jezusa tak jak te dzieci? Czy moje serce jest tak czyste jak ich białe alby? Czy tęsknię za Nim w komunii świętej tak jak one? Łatwo nauczyć się modlitw, kupić alby, przygotować przyjęcie. Trudniej wejść w relację z Bogiem Przyjacielem i wziąć za tę relację odpowiedzialność. Wychowuję dzieci do otwarcia na doświadczenie Boga, który je kocha. Przyjaźń, jaką Jezus daje w prezencie pierwszokomunijnym, jest piękna. Otwarcie na łaskę współpracy u trzecioklasisty musi być wsparte mądrą decyzją rodziców, ich codzienną relacją z Bogiem oraz życiem sakramentalnym. Nie zmarnujmy tego daru wśród najmłodszych, otoczmy ich modlitwą i wsparciem duchowym. Chciejmy również zapytać samych siebie: Czy ja naprawdę doświadczyłem Boga osobowego w moim życiu? Czy wierzę, że jestem kochany za darmo? Czy słucham Pana w Jego Słowie? Czy karmię się Jego Ciałem? Czy czuję się ukochanym dzieckiem Boga?
W religii chrześcijańskiej nie są najważniejsze moralność i asceza. Religia chrześcijańska jest religią relacji z Bogiem i z bliźnimi – relacji opartej na miłości.
Życzę Wam z całego serca doświadczenia na nowo Boga osobowego – Boga, który Was kocha i który chce przyjaźnić się z Wami w codzienności. Może warto z Nim dziś wypić kawę, pogadać o sobie – o tym, co nas raduje i o tym, co nas smuci. On czeka.

s. Łucja

Mistrzyni relacji


,, I stworzył Bóg człowieka na swój obraz…”
W Księdze Rodzaju – pierwszej księdze Pisma Świętego Starego Testamentu czytamy: „…rzekł Bóg- Uczyńmy człowieka na Nasz obraz, podobnego Nam. (…) Stworzył więc Bóg człowieka na swój obraz, na obraz Boży go stworzył: stworzył mężczyznę i niewiastę” (Rdz 1;26-27).
Wsłuchując się w słowa Biblii stwierdzamy, że Człowiek jest ,,Odbiciem” swego Stwórcy. Posiada duszę, wolną wolę, rozum, uczucia, które uporządkowane i kierowane rozumem zdolne są zaangażować się w wybór dobra na życie wieczne.
Człowiek (Adam i Ewa) przed grzechem był Osobą w pełni zintegrowaną, zdolną zaangażować całego siebie (ciało, uczucia, duszę, rozum) w budowanie, rozwijanie relacji Miłości. Obraz i podobieństwo Boże w człowieku zostało zaburzone w momencie pojawienia się grzechu. Zdezintegrowany umysł, dusza, ciało, uczucia, wola przestały dążyć do poznania Boga, siebie i innych. Człowiek po grzechu przestaje być tym, kim być powinien, a więc Dzieckiem Stwórcy. Grzech pomaga mu w wyborze zła. Władze ciała i duszy nie angażują się w wybór miłości.
Bóg jest dobry dla człowieka, po grzechu posyła Jezusa, który przez mękę i śmierć na krzyżu na nowo odbudowuje podobieństwo człowieka do Stwórcy, przez Zmartwychwstanie odzyskujemy zdolność kochania.
Dlaczego o tym piszę? Ostatnio doświadczam jak ważne jest zaangażowanie ,,całego człowieka” w budowanie relacji miłości z Bogiem, sobą samym i bliźnim. Bóg stworzył nas do miłości, a w miłość angażujemy wszystkie sfery, zarówno ciało, ducha, umysł i uczucia. Człowiek czysty to człowiek który pięknie harmonizuje w sobie ciało, psychikę i ducha. Duchowość chrześcijańska która jest duchowością więzi i spotkania polega na tym by coraz bardziej te trzy wymiary spotkać w sobie by nie były one do siebie wrogo nastawione. Duchowość chrześcijańska troszczy się o wszystkie trzy wymiary człowieka: ducha, ciało i psychikę. Nie pomija żadnego z nich. Nasuwa się wiec pytanie, jak dbamy o te trzy wymiary w sobie ? Czy nie zaniedbujemy żadnego z nich? Czy jako chrześcijanie dbamy o to by w nasze spotkania i więzi angażować całą naszą osobowość? Czy nasze spotkania z Bogiem, ludźmi samymi sobą czynią nas piękniejszymi , dojrzałymi , zintegrowanymi ludźmi?
Kontemplując dziś Maryję na nabożeństwie majowym zrozumiałam co znaczy wezwanie ,,Arko Przymierza”. Maryja jako człowiek w pełni zintegrowany umie kochać, wchodzić w relacje z Bogiem , sobą , Józefem w sposób czysty i pełny. Jest ,,cała ” w miłości. Śmiem twierdzić, że jest Ona Mistrzynią relacji, więzi i spotkań. Uczy kochać w sposób dojrzały. Mamy moc kochać tak jak Ona. Jesteśmy ludźmi odkupionymi od grzechu i zła. Jesteśmy Dziećmi Boga. Uczmy się budować relacje miłości oparte na Bogu, dbać o piękno spotkań z samymi sobą i tymi których spotykamy w codzienności.

Maryjo Mistrzyni relacji módl się za nami

s. Łucja

Piękno

Śmiem twierdzić, że pierwszym doświadczeniem chrześcijaństwa powinno być doświadczenie piękna. Bóg który się objawia jest piękny. Jego piękno zachwyca i pociąga. Mówimy : jaka piękna liturgia, jaka piękna katedra i kościół, jaki piękny widok ze szczytów gór, jaka piękna osobowość człowieka.
Kontemplując duszę Maryi możemy z zachwytem powiedzieć; jaka piękna Kobieta, jaki piękny Człowiek. Chodzi nie tylko o sferę cielesną ale przede wszystkim ducha. Piękno duszy Maryi ,,wylewa się na zewnątrz” w gestach, słowach i czynach.
Maryja jest piękna w swej wierności, piękna w czystości, piękna w zaufaniu, piękna w miłości. Patrząc na nią możemy zachwycić się pięknem Boga i Go zapragnąć.

Różo duchowna módl się za nami

s. Łucja

Być ukochaną Córką

Młodszy z nich rzekł do ojca: „Ojcze, daj mi część majątku, która na mnie przypada”. Podzielił więc majątek między nich. Niedługo potem młodszy syn, zabrawszy wszystko, odjechał w dalekie strony i tam roztrwonił swój majątek, żyjąc rozrzutnie.
Gdy wczytywałam się w słowa Ewangelii i rozważałam ją w sercu, przypomniałam sobie tekst o kuszeniu Jezusa na pustyni. Szatan kusi Jezusa słowami Jeśli jesteś Synem Bożym… Uderza w samo sedno tożsamości Jezusa. Czyżbyś na pewno był Synem? Skoro jesteś, udowodnij: zamień kamień w chleb, skocz ze świątyni… Po doświadczeniu daru synostwa w chrzcie nad Jordanem, Jezus idzie na pustynię, by tym darem się cieszyć. Pragnienie pogłębienia relacji z Ojcem jest tak silne, że Chrystus przebywa z Nim na modlitwie 40 dni. Jezus na pustyni umacnia miłość, pogłębia więź, odkrywa swą tożsamość – nie tylko walczy z pokusami.
Wczytując się w Ewangelię o synu marnotrawnym, zadajmy sobie pytanie: co jest majątkiem, który mówi o naszej tożsamości? Co jest tym bogactwem, które daje nam Bóg, a które możemy roztrwonić, zniszczyć, stracić?
Dla mnie największym darem, który otrzymałam od Boga, jest dar bycia Jego dzieckiem. Jestem ukochaną córką Taty. Szatan wie, jak wielki to dla mnie skarb. On doskonale zdaje sobie sprawę z tego, jakich pokus użyć, by mnie nakłonić do utraty tego daru bycia dzieckiem. Tracąc swą tożsamość ukochanej córki, tracę wszystko: Ojca, który jest moim Bogiem, dom będący Jego bliskością, poczucie siły, pewność co do działania Opatrzności, doświadczenie Bożej dobroci. Tracę siebie: swe piękno wewnętrzne i zewnętrzne, zdolność kochania – przyjmowania i dawania miłości. Tracę wieczność.
Trwa Wielki Post. Odkryjmy na nowo swą tożsamość płynącą z chrztu. Jesteśmy dziećmi Boga. Nie musimy niczego udowadniać, o nic walczyć. Jesteśmy dziećmi z daru Jego łaski. Naszym majątkiem jest dar bycia ukochanymi córkami i synami Boga. Może zamiast podejmować wielkie umartwienia, podziękuj dziś Bogu za majątek chrztu, jaki ci dał. Jesteś dziedzicem. Bóg obleka cię w szaty nowego człowieka w sakramencie pokuty, zaprasza cię każdego dnia na ucztę Eucharystii. Podziękuj, zaszalej z radości, odkrywając na nowo, jak bardzo cię kocha. Pielęgnuj tę miłość. Nie roztrwaniaj, nie trać, nie sprzedaj nikomu. Jest zbyt cenna.

s. Łucja

Sens Miłości

Stacja I

Miłość :
– opluta
– oskarżona
– wyśmiana
Milczy.  Prawda obroni się sama.

Stacja II

Przytulasz czule  w ramionach „drewno” , moje ciało obciążone grzechem codzienności.  Wierzysz, że  kiedyś zrozumiem, iż  jest warte tyle co Twa najdroższa krew.

Stacja III

Leżysz na ziemi. Błoto, krew,  ból, zmęczenie. Dotykasz „jakby pocałunkiem” mej słabości, prochu ziemi, bym uwierzyła, że Twa miłość jest silniejsza niż mój grzech.

Stacja IV

Oczy Mamy
przekrzyczały
nienawiść,
gniew
agresję
Ciepłe spojrzenie spoczęło na utrudzonym ciele Boga

Stacja V

Bóg przemienił przymus miłości
w ciche „chcę” !
zbawienie wchodzi do serca
furtką miłości

Stacja VI

Kobiece ręce dotknęły czule Twą zakrwawioną twarz
Przez chwile Twym oczom ukazał się Człowiek  raju
Kobieta z sercem o „Obliczu Boga”

Stacja VII

Miłość nie jest „wyniosła” i ważna
Pochylasz się nad każdym czule podnosząc do swego policzka
Nie rezygnujesz ze mnie
wierząc,
że „dobry jest człowiek”

Stacja VIII

Łzy żalu z powodu grzechów
– cudzołożnic
– opętanych
– celników
znaczą więcej niż lamenty ludzi zgorszonych grzechem innych

Stacja IX

Wierzysz
ze kiedyś zatęsknię
za zbawieniem, Tobą i niebem
Powstajesz
Jezus Mój Bóg – „Tęsknota Boga za Człowiekiem”

Stacja X

Jezus pozwolił się rozebrać
Ubogi
nagi
piękny
On wierzy, że kiedyś spojrzysz na swe ciało  czule
Wierząc, że jest ono  świątynią Jego obecności

Stacja XI

Oddałeś mi swe ręce by moje dawały dobro
Oddałeś mi swe nogi by moje wędrowały ku wieczności
Oddałeś mi swe serce by moje uczyło innych co znaczy  „Miłość”

Stacja XII

Pragnę.
Wierzysz
nawet w momencie śmierci
że  moje serce usłyszy
Twój „cichy krzyk” tęsknoty
za moim Tak

Stacja XIII

Cicha obecność Mamy.
Czeka
Ona wie, że jest nadzieja silniejsza niż śmierć

Stacja XIV

Proszę
Przyjdź do mnie w ciszy Eucharystii
w swoim Słowie
Wierzę, że Jesteś
kocham czule
„Moje Zmartwychwstanie” – Jezus
życia mego sens

Czas walki o Jakość Miłości

 

Dni Wielkopostne są darem danym nam od Boga.
Jak je przeżyć by przybliżyły nas do Jezusa i tych których kochamy?
Skoro chrześcijaństwo jest ,,religią relacji” nie ascezy chciejmy pomyśleć o tym co w tym czasie może nas przybliżyć do Boga? Post bowiem to nie tylko wyrzeczenie czy umartwienie. To czas walki o ,,jakość Miłości”. Jeśli dwie osoby się kochają ważna jest dla nich wzajemna obecność, czułość, bliskość. Wspólne rytuały, zajęcia a nawet praca przybliżają je do siebie, pogłębiają i umacniają więź.
Jaka jest Twoja relacja z Jezusem? Czy rozmawiasz z Nim o tym co przeżywasz; o uczuciach, potrzebach, pragnieniach? Czyż słuchasz Jego ,,spojrzenia” na Twoje życie, ustalasz z Nim wybory, rozmawiasz o relacjach, słuchasz co ma do powiedzenia na temat Twojej pracy, odpoczynku, zajęć? Jak spędzasz z Nim czas i z tymi których kochasz?
Warto ,,zmarnować” w te dni, godzinę czasu na adorację, bycie w ciszy z samym sobą i Bogiem , warto zabrać żonę czy męża na randkę, posłuchać ulubionej muzyki, zapytać dzieci co dzieje się w ich ,,świecie” bez nadmiernej krytyki czy ocen.
,,Tu” nie chodzi tylko o wyrzeczenia, które perfekcyjnie udoskonalają obraz siebie, ,,tu” czyli w te dni chodzi o pogłębienie więzi Miłości.
Gdy nie mogę być z Jezusem w kaplicy w ciągu dnia, biegam z Nim żyjącym we mnie po szkolnym korytarzu, myję z Nim naczynia, przygotowuję się do lekcji, opowiadam Mu po drodze o dzieciach które uczę o osobach które spotykam. On jest we mnie, to moja największa radość i siła do przeżywania codzienności po Bożemu.
Życzę Wam byście w tym świetnym czasie Wielkiego Postu doświadczyli, że Bóg Was kocha. Niech Wasze słabości i grzeszność przybliżą Was do Niego. Kontemplacja krzyża pomoże w walce z pokusami.

s. Łucja

Droga krzyżowa mego kobiecego serca

Stacja I

Wyrok.
Jak często jesteś dla siebie samej Piłatem.
Patrzysz z potępieniem na swoje ciało, na słabości, upadki.
Jezu stojący przed sądem Piłata, naucz mnie Twojego spojrzenia na moją kobiecość, pomóż mi odkryć w sobie perłę, którą jestem, oczyszczoną z grzechu Twą Najświętszą Krwią.

Stacja II

Krzyż.
Tak niechciany i odrzucany. Jakże często jestem nim Ja, gdy odrzucam siebie z tym, co we mnie słabe, zranione, kruche.
Jezu tulący krzyż z miłością, przytul dziś i mnie, tą słabą i zranioną i naucz mnie przytulać siebie w chwilach trudnych.

Stacja III

Upadek.
Panie, zawsze gdy staję się bogiem dla siebie samej, a Ty leżysz przywalony moim Ja, tracę wszystko.
Jezu, naucz mnie pokory, naucz mnie, że to Ty masz być zawsze pierwszy w moim życiu.

Stacja IV

Mama.
Nie miała nic, a dała Ci wszystko – czułość, obecność i miłość.
Panie, w tej stacji przepraszam Cię za chwile, w których nie umiałam być Matką – matką duchową dla moich bliskich.
Maryjo, naucz mnie dawać życie w codzienności.

Stacja V

Szymon.
Śpieszył się. Dom, praca, dzieci, zmęczenie. Nie miał czasu na Wieczność.
Panie, jakże często jestem jak Szymon.
Szymonie z Cyreny, naucz mnie nie traktować spraw wiecznych w mojej codzienności jak przymusu.

Stacja VI

Weronika.
Czystość spojrzenia i dotyku. Twarz Kobiety Odkupionej. Jezu, dziękuję za każdą spowiedź, Eucharystię, chwile z Tobą sam na sam. Dziękuje za odbicie piękna Twego oblicza na moim kobiecym sercu.

Stacja VII

Obojętność.
Miłość – żar, namiętność, ogień.
Jezu, który płoniesz ogniem miłości ku mnie, rozpal popiół mego kobiecego serca, niech zniknie wszelka ospałość, obojętność i letniość. Panie, pociągnij mnie za sobą, podnieś i naucz kochać radykalnie.

Stacja VIII

Niewiasty.
Upominasz je zdecydowanie, ale z miłością. Jezu, naucz mnie mówić prawdę wypływającą z miłości. Naucz mnie sztuki upominania z troski o zbawienie powierzonych mi przez Ciebie osób.

Stacja IX

Oziębła miłość.
Piękno Kobiety Odkupionej zachwyca jej zdolnością kochania – całym sercem,całą duszą, całym umysłem, całą swą osobowością.
Panie, w tej stacji przepraszam Cie za moją połowiczność, przeciętność i bylejakość.
Odnów we mnie miłość.

Stacja X

Odarcie z szat.
Stoisz przede mną odarty z wszystkiego, nagi. Ty, Bóg. Może ufasz, że kiedyś zrozumiem, że moją największą wartością jest bycie Twoją córką. To moja godność i wielkość.

Stacja XI

Oddałeś mi ręce, nogi, serce. Czyżbyś wierzył, Panie, że jako Kobieta Odkupiona będę mogła widzieć Twoimi oczami, dotykać czule Twoimi rękoma, chodzić ścieżkami, które Ty mi wskażesz?

Stacja XII

„Mój miły jest mój, a ja jestem Jego.”
Dziękuję Ci, Jezu, że dzięki Tobie istnieje miłość silniejsza od śmierci, wierność silniejsza od braku wytrwałości, przebaczenie większe od zdrady.

Stacja XIII

Nadzieja.
Maryjo tuląca do serca swe ukochane Dziecko, naucz mnie kobiecej ufności w to, że po chwilach bólu przychodzi radość, naucz mnie cierpliwie czekać na zmartwychwstanie serca.

Stacja XIV

Grób przemieniony w ogród.
Panie, dziękuję, że mogę być Kobietą pachnącą wonią Twej obecności. Dziękuję, że żyjesz we mnie.

s. Łucja

Piękno czystości

,,Niewiastę dzielną któż znajdzie? Jej wartość przewyższa perły.
Serce małżonka jej ufa, na zyskach mu nie zbywa;
nie czyni mu źle, ale dobrze przez wszystkie dni jego życia…
Strojem jej siła i godność, do dnia przyszłego się śmieje.
Otwiera usta z mądrością, na języku jej miłe nauki.

Bada bieg spraw domowych, nie jada chleba lenistwa.
Powstają synowie, by szczęście jej uznać, i mąż, ażeby ją sławić:
«Wiele niewiast pilnie pracuje, lecz ty przewyższasz je wszystkie».

Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana.
Z owocu jej rąk jej dajcie, niech w bramie chwalą jej czyny.”

Księga Przysłów

Dziś kilka słów o czystości.

Przez ostatnie tygodnie na nowo zachwycam się darem czystości. Dziś będzie mowa, czym ona jest, jak ją pojmujemy i przeżywamy jako kobiety.

Dla mnie, osobiście, czystość jest darem, nie tylko wyrzeczeniem, ale przede wszystkim darem. To niesamowita ozdoba duszy kobiety, woń nadająca zapach całej osobowości. Dobrze przeżywana – rozwija i pogłębia miłość z Bogiem i drugim człowiekiem. Szacunek i miłość do własnego ciała to również jeden z aspektów czystości.

Pamiętam, kiedy byłam w liceum, mój starszy brat zapraszał mnie na „damsko-męskie rozmowy”. Z troski o swoją młodszą siostrę tłumaczył mi, jak mężczyzna szanuje kobietę, dziewczynę, jak odbiera jej zachowania, jak docenia jej czyste serce i czyste ciało. Lubiłam słuchać mojego mądrego brata, jego słowa wiele mnie nauczyły, wprowadziły mnie w męski świat wartości i potrzeb. Wiedziałam, że jestem cenna, wartościowa i że chcę należeć w przyszłości tylko do tej Osoby, która mnie pokocha na całe życie. Nie umiem nawet opisać, jak bardzo głęboko jest to we mnie zakodowane.

Ktoś może powiedzieć: jest XXI wiek! Nie przesadzajmy, siostro, mnóstwo nastolatek stosuje środki antykoncepcyjne, w mediach słyszy się, że współżycie podjęte przed ślubem to norma – nie wkraczajmy więc ponownie w średniowiecze. Każdy może dziś zrobić z własnym ciałem to, co chce. „Moje ciało, mój brzuch…” – słyszeliśmy  w mediach. Mogę decydować, co ze sobą zrobię, jestem wolna. To chyba nie do końca prawda…

Kobieta, jeśli oddaje swoje ciało mężczyźnie, robi to dlatego, że bardzo chce być kochana. Dowartościowana w dzieciństwie, z zaspokojonymi potrzebami miłości i troski będzie czekać na tego „jedynego”, mądrego mężczyznę, który pokocha całą jej osobowość – nie tyko ciało, ale i duszę. Nie odda siebie za marne okruchy akceptacji. Jeśli młoda dziewczyna nie otrzymała w domu troski i upragnionych uczuć oraz nie zyskała właściwego poczucia swojej wartości, zacznie tego szukać u innych osób, więc i u mężczyzn, z którymi będzie wchodzić w relacje, oczekując zaspokojenia głodu swego serca. Mądry i dojrzały mężczyzna postara się zadbać o czystość swej dziewczyny i to nie tylko o czystość jej ciała, ale i duszy. Wiecie z pewnością, że takiego „Bożego faceta” trzeba sobie po prostu wymodlić – nie każdy, niestety, jest taki od urodzenia. Pamiętajmy jednak: nikt nie uszanuje i nie pokocha naszej osoby, jeśli najpierw nie zrobimy tego same.

Otrzymałaś siebie w darze – swoje ciało i duszę. Jesteś dla Boga niezwykle drogocenna, jedyna, najpiękniejsza, obmyta Jego krwią. Czy wierzysz w to? Czy kochasz samą siebie? Czy kochasz swoje ciało? Jak o nie dbasz? Jak się o nie troszczysz? Jak troszczysz się o swą duszę? Jak i czym ją karmisz? Jak często jesteś na Eucharystii, jak często się spowiadasz? Jakie czytasz książki? Jakie filmy oglądasz? Kiedy nakarmiłaś swą duszę piękną muzyką, pięknym widokiem, dobrym spotkaniem z przyjacielem?

Czystość ściśle wiąże się z miłością. Jeśli kochamy siebie jako kobiety, jeśli jesteśmy dla siebie cenne, to nie oddamy swojej osoby byle komu. Będziemy kobietami ubranymi w strój „siły i godności”, jak niewiasta z Księgi Przysłów. Odzieniem naszej duszy będzie wtedy sam Bóg, a każda z Was, która czeka na „drugą połówkę”, wybierze tę najlepszą i najwartościowszą dla siebie.

„Kłamliwy wdzięk i marne jest piękno: chwalić należy niewiastę, co boi się Pana.”

                Piękno duszy kobiety przejawia się na zewnątrz, czy tego chce, czy nie. Jej ciało wyraża to, co kryje serce. Wdzięk w stawianiu kroków, uśmiech, czułość słów, delikatność dotyku – to mowa ciała pokazująca, co kryje się we wnętrzu serca. Ciało kobiety jest jak tabernakulum, w którym mieszka Bóg. Nie mamy się Go bać, ale mamy lękać się o to, by Go nie stracić. To On jest najpiękniejszą ozdobą każdej z nas. Jeśli nie będziemy rozwijać głębokiej relacji miłości z Nim, to ,,kłamliwy wdzięk i marne jest piękno”. Cóż damy osobom, które kochamy? Czym zabłyśniemy – tylko chwilowym pięknem zewnętrznym? Chciejmy starać się o estetykę ciała, ale nie zapominajmy o estetyce duszy i o żyjącym w niej Bogu. Zatroszczmy się o Niego w sobie. Lękajmy się o to, by Go nie stracić, by nie stracić relacji z Nim, aby Bóg promieniował przez nas pięknem miłości, czułości, delikatności, dobroci i ciepła – pięknem, którego nie można kupić za żadne pieniądze, w żadnym z markowych sklepów. Taką prawdziwą urodę daje tylko On. Możesz być piękna Boską Pięknością! Idź więc dzisiaj chociaż na pół godziny adoracji. Wystaw duszę na Jego promieniowanie i przyjmuj za darmo miłość, która nada blask piękności twemu ciału i sercu. Zachwyć się sobą i Bogiem!

W przeżywaniu czystości bardzo ważne są także relacje z drugim człowiekiem. W Księdze Przysłów czytamy słowa: „Serce małżonka jej ufa”. Kobieta czysta jest darem szczególnie dla najbliższych. Szanując siebie, zdobywa zaufanie innych: przyjaciół, męża, rodziny, sióstr w zakonie. Potrafi budować czyste relacje, oparte na miłości. W czystości bardzo istotna jest umiejętność stawiania granic tym, z którymi jesteśmy w relacjach. Ponadto jeśli wiesz, że należysz do Boga sercem i ciałem przez złożony ślub lub do męża przez sakrament małżeństwa, to musisz umieć jasno określić granice także w kontaktach z innymi. Jako siostra zakonna walczę o pierwsze miejsce Boga w moim sercu. Żona powinna dbać o wierność w relacji z mężem, narzeczona – o jedność w związku ze swym narzeczonym. Wierność sobie i wierność wartościom, które obrałam, a także wierność ukochanej osobie są ważną i piękną cnotą. Warto sobie zapamiętać, że wierności nie nabywa się na całe życie za pomocą złożonego przed ołtarzem ślubu, ale walczy się o nią każdego dnia, aż do śmierci.

Obyśmy więc codziennie podejmowały walkę o wierność – modlitwom, ślubom, a przede wszystkim Oblubieńcowi w zakonie, mężowi w małżeństwie, przyjaciołom, których relacja jest dla nas bardzo ważna. To jest piękna walka, którą podejmuje tylko kobieta dzielna, bojąca się Pana, odziana w Jego siłę i godność, gdyż ona wie, że w życiu warto walczyć o coś najcenniejszego, a więc o czystą i wierną miłość. Zatem do dzieła – jesteś jej warta!

s. Łucja