Wolność

Daj mi łaskę wiary

Bym nie szukała

Pochwał bardziej niźli Ciebie

Akceptacji w zamian za utratę siebie

Dowartościowania bez zakotwiczenia w Tobie

Żądzy władzy bez pragnienia służby

Miernych układów bez  spojrzenia wiary

Potrzeby dopasowywania bez wolności serca

Przeciętności bez  ognia modlitwy

Potrzeby lubienia bez swojego zdania

Pragnienia wygody bez ducha ofiary

Wielości relacji bez ducha przyjaźni

Zazdrości bez ducha wdzięczności

Życia smutnego bez cienia radości

s. Łucja

 

 

 

 

Czysty

Pokochałam dzisiejszego Zacheusza. Pewnie nikt do niego nie zwracał się po imieniu od dłuższego czasu, przywarły do niego słowa złodziej, oszust,grzesznik. Pewnie zaczął i sam o sobie tak myśleć. Czuł się nic nie wart, mały w swoich oczach i innych. Imię Zacheusz znaczy ,,czysty” Pan Jezus mówi do niego po imieniu, przywraca mu tożsamość. Dzięki Słowu Jezusa Zacheusz widzi siebie inaczej, patrzy na siebie oczami Boga, doświadcza poczucia bycia Synem. Często w chrześcijaństwie mówimy ludziom, nawróć się, zmień, bez doprowadzenia ich do doświadczenia miłości Jezusa. Tylko jak człowiek doświadczy bezinteresownej miłości jest w stanie wybrać nowe życie. Myślę, że tak jest z każdym z nas.
Nie nakładajmy sobie i innym etykietek, popatrzmy na drugiego jak Jezus z dzisiejszej Ewangelii, zobaczmy w bliźnim Dziecko Boga, które może się zagubiło, nie doświadczyło miłości. Spójrzmy bez ocen i wiarą, wierz co możesz zacząć od nowa, Kocham cię. Tylko miłość przemienia serca. Ta Miłość ma na imię Jezus.

s. Łucja

Nadzieja

Dużo ostatnio myślę o nadziei. Wsłuchując się w słowa poszczególnych ludzi trudno ją uchwycić a co dopiero nią żyć. Spoglądając na portale internetowe opisujące liczbę zachorowań, zgorszenia ludzi kościoła, nowe nowiny o niezbyt  entuzjastycznym ,,jutrze” łatwo popaść w smutek, zniechęcenie, wycofanie a może nawet odejście od Boga.  Po co się starć, walczyć i czynić dobro? No właśnie po co?

 Modląc się na różańcu, rozważając tajemnice bolesną, ,,Modlitwę Jezusa  w Ogrójcu”, uświadomiłam sobie ,że, pokonanie zła, grzechu w sercu, we wspólnocie kościoła, w rodzinach dokonuje się tak naprawdę poprzez ,, walkę o Boga” jednego Człowieka. Ukazuje to Jezus w Ogrodzie Oliwnym. Mógł powiedzieć, ,,Tato Abba” nie Twoja lecz moja wola niech się stanie, mógł nie walczyć niosąc krzyż o nasze odkupienie, mógł nie umierać z miłości dla nas , mógł nie dawać nadziei na życie wieczne, mógł się wycofać, odejść, zdezerterować. Nie zrobił tego z miłości do Ciebie i do mnie i do wszystkich grzesznych z nadzieją, że odpowiedzą na Jego miłość tą samą miłością. Z nadzieją, że wygra ,,wieczność” w  sercu człowieka.

              Zachwyciłam się słowami Benedykta XVI  w Encyklice ,, Spe Salvi”, którą ostatnio czytam.  Papież pisze ,,z nadziei tych osób dotkniętych przez Chrystusa wypłynęła nadzieja dla innych, którzy żyli w ciemnościach i bez nadziei” . Powołuje się tutaj na świętych, Franciszka i innych którzy poprzez wielkie wyrzeczenia nieśli światu nadzieję w bardzo trudnych czasach. Skąd ją mieli, czym  dla nich była? Czym była nadzieja dla mojej Matki Założycielki której nie sposób tutaj nie wspomnieć, bowiem obchodzimy w Zgromadzeniu 18 listopada Święto jej przybycia do Polski, wśród wielu zagrożeń, biedy, ogołocenia, niosła w duszy nowy charyzmat, mający przynieść światu ,,nowe życie Bogiem, żyjącym w duszy ludzkiej”.

Według słów Papieża Benedykta nadzieją dla Świętych był ,, Bóg który ukochał do końca”.

              Tak więc nie trać nadziei na lepsze jutro. Wśród coraz to nowych wiadomości które budzą lęk, smutek i ból nawet we wspólnocie kościoła, wiedz, że  On jest. Jezus który kocha. Codziennie możesz Go spotkać  Eucharystii,  w Słowie Bożym a i w dobrych ludziach kościoła. On żyje. Jest Nadzieją na Wieczność. Dla Niego i z Nim warto żyć. Gdy doświadczysz Jego miłości,  możesz stać się znakiem nadziei dla najbliższych ci osób. Twój uśmiech, dobre słowo, modlitwa może stać się  znakiem ,,nieba”  dla drugiego człowieka.

Myślę, że warto od siebie zmieniać  świat.

s. Łucja

Wierz tylko

Oglądałam dziś zdjęcia z dziećmi sprzed roku. Po jednej lekcji przytuliły się z wdzięczności  a i spontaniczności okazując  miłość. Pomyślałam, ,,Boże jakie to wszystko  było normalne”,  podanie ręki, przytulenie, uśmiech bez maski, spacer bez obawy ,,dotknięcia Covida”.

Prawda jest taka, że przyzwyczailiśmy się do wszystkiego co mamy myśląc, że tak musi być  i tak być powinno. Nam się należy. Najlepsze jedzenie, markowe ciuchy, podróże, dobre zarobki, otwarte  kościoły i codzienne Eucharystie.  Roszczenia.

Będąc po kwarantannie w mojej szkole, po doświadczeniu braku Eucharystii parudniowej, po doświadczeniu bólu z powodu zamknięcia katedry, dobrze wiem czym jest uczucie straty, bólu  ale i wdzięczności.

Bóg uświadomił mi na nowo, że każdy dzień jest darem. Dziś mogłam być na Eucharystii, przyjąć do serca mojego ukochanego Pana, mogłam modlić się przed Nim wystawionym w Najświętszym sakramencie, mogłam Go słuchać i z Nim być. Nie z mojej zasługi, z daru łaski i miłości Boga do mnie.

Dziś doświadczyłam na nowo jak wielką radością może być bieganie po szeleszczących liściach wokół pobliskich drzew, jak wielką miłość może rozbudzić w sercu zaspane dziecko włączające zoom na lekcje zdalną, jak dobrze  jest wstawać rano wiedząc, że pomimo wszystko jest dobrze bo On jest i się troszczy, Przyjaciele którzy wspierają, dobre Siostry za ścianą, ciepła woda w kranie, jedzenie w lodówce i wiara która podpowiada cicho, będzie dobrze Łucja wierz tylko.

s. Łucja

,,mój brat by nie umarł”

Tak kilka słów do dzisiejszej Ewangelii którą rozważałam. Jezus przychodzi do Łazarza. Spotyka się z ukochaną Marią, która mówi z bólem ,,Panie gdybyś tu był mój brat by nie umarł”. Miłość Jezusa do Marii i jej brata fascynuje. Pismo mówi ,,Jezus wzruszył się głęboko”  w oryginale ,,poruszyły się wszystkie Jego wnętrzności”. Jaka jest reakcja Pana na ból najbliższej mu osoby?
Jezus decyduje się oddać życie za Łazarza, po to by on mógł Żyć. Nie moralizuje, nie wytyka jego grzechu i powodów śmierci . Doskonale wie, że po tym cudzie faryzeusze zbiorą się i będą czynić ostateczne przygotowania do Jego śmierci. Świadomie wskrzesza Przyjaciela.
Łazarzem jesteś Ty i ja, może ktoś bardzo ci bliski, tak jak dla Marii jej brat. Tak często pogrążeni jesteśmy w śmierci duchowej . Gdy leżysz w grobie swoich grzechów jest ktoś kto nad tobą płacze i wzrusza się głęboko, widząc kamień przywalony do twego serca. Nie krzyczy, nie grozi, nie potępia ale decyduje się oddać za Ciebie życie, byś mógł wyjść z niewoli zła. Tak kocha Bóg. Najdroższy!
I jeszcze jedno. Podziękuj dziś może osobom które się modlą za Ciebie, tak jak Maria za swego brata, proszą Pana o cud nowego życia z Bogiem dla Ciebie.Są skarbem, może jeszcze nie wierz, ale gdy wyjdziesz z grobu śmierci, zobaczysz piękno nowego życia, uwolniony z niewoli zła zrozumiesz co zrobiły dla Ciebie.
Miłość jest tylko wtedy Prawdziwa gdy potrafi oddać życie za drugą osobę. Tak jak Jezus w dzisiejszej Ewangelii. Żona za męża, mąż za żonę, siostra za brata, brat za siostrę, chrześcijanin za nieprzyjaciół. Pomyśl dziś jak kochasz?

s. Łucja

Kobiecość

Dużo by o Niej pisać. Bardzo Ją lubię  w sobie. Delikatną i waleczną, czułą, troskliwą a zarazem stanowczą, nasączoną Pięknem Stwórcy.

Kobiecość jest darem. Fascynującym a zarazem bardzo trudnym. Bóg stwarzając Ewę, uczynił Ją jedną z najpiękniejszych stworzeń na ziemi. Stała się ucieleśnieniem Piękna Boga. Odbijała i odbija Obraz Stwórcy.

Jako kobiety jesteśmy wezwane do rozwoju piękna w sobie, zarówno fizycznego jak i duchowego. Dbanie o swoje ciało w sposób właściwy i zdrowy jest zadaniem każdej z nas. Wypływa ono po prostu  z miłości i szacunku do siebie. ,,Kobiecość nie tylko” ciało ale również  duch. Każda z nas ma dusze nieśmiertelną o którą powinna się troszczyć. Dbanie o własny rozwój duchowy sprawia, że  stajemy się piękniejsze ,,na zewnątrz”. Wnosimy w świat, piękno Boga, miłość, czułość, dobro, poświęcenie, Życie.

            Każda z  nas  jeśli prowadzi życie duchowe wie, jaka toczy się  o nas walka. Walka o wnętrze,  relacje z Panem i bliskimi, piękną duszę i czyste serce, życie wieczne.

Zniszczenie w kobiecie pierwotnego piękna powoduje straszne skutki. Przestaje wnosić ,,życie” zarówno fizyczne jak i duchowe. Brak miłości w  gestach, słowach, myślach, czynach. Brak piękna osobowości przemienionej Bogiem, brak pięknych słów, czynów, myśli. Bezład i śmierć (dawane na różny sposób).

Stwórca stwarzając Kobietę na swój obraz zapragnął   by była spójna ciałem i duchem. Tylko w Nim jest to możliwe. Troszcząc się o relacje z Bogiem stajemy się nosicielkami życia , piękna fizycznego i duchowego . O to walczmy, ,,o Boży rozwój w nas” .

s. Łucja

Pokój

Modląc się wczoraj, przypomniałam sobie słowa rekolekcjonisty sprzed dwóch lat. Mówił, Siostry wpatrując się w Dusze Jezusa przynieście dzisiaj na modlitwę wszystkich których nosicie w sercu.  Zanurzcie ich w Duszy Jezusa. ,,Wciśnijcie ich tam mocno”.  Dusza Jezusa jest bowiem odrodzeniem ludzkich dusz.

            Przyniosłam więc nas Wszystkich. Bliskich sercu, wierzących w Boga, szukających Go w prawdzie, pięknie, innych wartościach, niewierzących, demonstrujących, zagubionych, zarażonych, umierających, zdradzonych, zalęknionych, niechcianych, nienarodzonych.

Jezus jest Pokojem. Doświadczenie Jego miłości rodzi pokój i jedność. Tylko On ma moc przemienić i odrodzić duszę ludzką, Życzę Wam doświadczenia miłości Pana w te dni. Nie są one łatwe. Żyjąc jednak w bliskości Boga  można błogosławić nie złorzeczyć, wprowadzać pokój nie zamęt, budować ład nie zniszczenie.

Powtarzając słowa dzisiejszego Psalmisty: ,,Jak łania pragnie wody ze strumieni, tak dusza moja pragnie ciebie Boże”, modlę się abyście doświadczyli jak wielkim darem jest doświadczenie bycia kochanym. Tylko ten kto  doświadczył Boga chce dawać  ,,życie”  a nie ,,śmierć”.

s. Łucja

On jest

Religia chrześcijańska nie jest religia moralności. Jest religią Relacji. Dla mnie chrześcijaństwo jest religią wyjątkową. Mój Bóg jest Bogiem Osobowym. Żyje, czuje, słyszy i mówi. Nie jest jakimś monstrum które czyha tylko na mój grzech  nie jest sędzią który cieszy się z mojego upadku i grozi piekłem. Jest kochającym Tatą który daje mi Siebie w swoim Synu i Duchu. Gdy słyszę słowa jestem wierzący ale nie chodzę do kościoła, bez ocen domyślam się, że dana osoba nigdy nie doświadczyła miłości Boga. Kto doświadczył sercem jak On jest dobry, kto usłyszał Jego głos w Biblii, kto doświadczył przebaczenia w sakramencie pojednania, Eucharystii wie, że nie można rozwijać wiary bez życia sakramentalnego. Tu jest Osobowa Miłość.
Dziś wiem, że wiara jest darem. Bez mojej zasługi otrzymałam ją na chrzcie. Pewnie to moje szczęście, że moja babcia i mama, rozwijały moje życie duchowe. Bóg postawił na mojej drodze ludzi którzy pokazali mi piękno chrześcijaństwa i kościoła który kocham. Pomimo błędów tej wspólnoty modlę się za nią i ją tworzę. W niej czerpie życie i miłość.
Nie wiem na jakim etapie rozwoju jesteś . Chcę Cię jednak zapewnić, że warto Go spotkać, warto z Nim być, warto doświadczyć, że kocha. Bóg jest dobry. Nie zależy mu na twoim bezgrzesznym życiu, zależy mu na tobie. Na twoim szczęściu, na twojej wieczności, na twoich relacjach budowanych w prawdzie i miłości.
On jest i to wszystko zmienia. Gdy wokół szaleje burza lęków, krzyków, nienawiści, On jest blisko. Przychodzi ze wsparciem Osoby która kocha za darmo, daje bliskość w swoim Słowie i Eucharystii, pomaga nieść krzyż słabości, niezgojonych ran.
Warto z Nim być.

s. Łucja

Dusza

Gdybyś dowiedział się, że za tydzień umrzesz co byś zrobił? Jakie uczucia pojawiłyby się w twoim sercu? Lęk, strata, ból, strach, żal, czy nadzieja i głęboka radość połączona z oczekiwania na spotkanie z Bogiem.
Lęk towarzyszy każdemu z nas, szczególnie w ostatnim czasie pandemii. Boimy się choroby, śmierci, bólu, samotności, utraty bliskich i pracy. Towarzyszy nam lęk o ,,ciało”, rzadziej o dusze.
,,Cóż człowiek może dać w zamian za swoją dusze” mówi Jezus w jednej z Ewangelii.
Patrząc na współczesny świat, zatopiony w hedonizmie, coraz bardziej przekonuje się, że człowiek XXI wieku, zapomina o swym podobieństwie do Stwórcy. Bóg na początku stworzenia czyniąc ,,Wszystko” bardzo dobre ,,wyposażył” swe stworzenie w wolną wole, rozum, dusze nieśmiertelną. Śmiem twierdzić, że toczy się o Nią wielka walka.
Jak o nią o dbasz? Jak pielęgnujesz? Jak ,,odżywiasz”? Jak kochasz? Twoja dusza ma być mieszkaniem Boga. Jest bardzo cenna. Sam Bóg oddał za Nią życie. Jeśli żyjesz w grzechu odcięty od sakramentu Eucharystii, zastanów się czym ją karmisz. Jeśli nie praktykujesz spowiedzi,  zastanów się nad jej duchowym pięknem.
Pandemia wyrywa współczesnego człowieka z pozoru nieśmiertelności. Każdy z nas umrze. Każdy z nas ma wybór gdzie znajdzie się po śmierci. Nie lękaj się tylko wirusa, bój się byś nie stracił Boga w szaleństwie pandemii. Byś nie tkwił w grzechu bez pragnienia nawrócenia. Zawalcz o rozwój ducha w tym szalonym czasie. Jeśli masz Boga w sobie, masz wszystko. Jeśli nie, zacznij walczyć o Niego, by nie było za późno.

Duszo Jezusa żyj w nas!
s. Łucja

Jesienny wieczór

Usiądź ze ,,Sobą” wieczorem.

Posłuchaj głosu swego serca.

Popatrz na swe uczucia, emocje te trudne i przyjemne.Pomódl się nimi do Boga.

Przypomnij sobie osoby które spotkałeś, pomyśl co dobrego wniosły w twoje życie i na ile ty rozwinąłeś miłość w nich?

Pomyśl jakich słów dziś najczęściej używałeś? Ile było w nich dziękczynienia za  życie, dary dnia a ile krytyki, narzekania, obmowy i użalania nad sobą?

Zastanów się w jakich momentach dnia dzisiejszego doświadczyłeś miłości Boga?

Popatrz na swoje słabości z miłością ale i w prawdzie, przytul siebie z nimi, zacznij nad nimi pracować i zanurz je w Bożym miłosierdziu

Powiedz sobie,,Wierz co lubię Ciebie i w ogóle to dobrze, że jesteś”

I wreszcie pomyśl czy dzisiejszy dzień był krokiem ku wieczności czy może krokiem donikąd? Za czym i gdzie codziennie biegasz?

Podziękuj Bogu za cały dzień, przeproś za to czym mogłeś Go zranić i tych których kochasz. Jutro przecież można zacząć wszystko od nowa.

Dobrej nocy

s. Łucja