Adwent

Adwent. Czas łaski. Czas tęsknoty i kochającej obecności. Zawsze gdy się zbliża, gdy w mediach a nawet w kościele można usłyszeć o robionych przez ludzi postanowieniach, dobrych uczynkach  w oczekiwaniu na Święta budzi się  w moim sercu refleksja i odrobina sprzeciwu. Ważne by dobrze zrozumieć, nie jestem przeciwna dobrym uczynkom, postanowieniom adwentowym wpływającym na pozytywne życie moralne chrześcijan. Mój sprzeciw budzi pozostanie tylko na tym, jakby chrześcijańska duchowość bazowała tylko na dobrej moralności.

W chrześcijaństwie ważna Jest Osoba, Osoba Jezusa. Poznanie Tej Osoby i intymna relacja, osobowa z nią stanowi podstawę wiary. Jeśli dobre uczynki  w adwencie, postanowienia doprowadzają nas do pogłębienia owej relacji, więzi  z Jezusem to mają sens, są potrzebne jeśli nie, to zastanawiałabym się mocno czy ,,nie jedzenie cukierków” w tym czasie jest Bogu po coś potrzebne.

Kontemplując Maryję na modlitwie, można stwierdzić, że  doświadczenie Słowa Boga otwiera ją na Relacje z Nim, budzi w niej Życie, Zachwyt, Uwielbienie, Miłość.

Właśnie takiego zasłuchania w Słowo Pana w te dni sobie i Wam życzę. Zasłuchania które daje doświadczenie Jego obecności, wprowadza w modlitwę  kontemplacji. To wystarcza by przyjąć Jego darmową miłość i cieszyć się z tego, że jest się Jego ukochanym dzieckiem.

s. Łucja

Ps. Zdjęcie z przygotowań katechezy dla dzieci na czas adwentu.

Przejrzenie

Jest taka ślepota serca, która zamyka na obecność przechodzącego Boga. Mogą powodować ją zranienia, ból wywołany oszczerstwami innych, karanie milczeniem, lęk przed odrzuceniem,  samotnością. Owa ślepota wywołana przez zranienia zatrzymuje na sobie, na trudnych uczuciach i ranach nie pozwalając radować się obecnością i miłością Jezusa.

Czego uczy nas dziś ewangeliczny niewidomy spod Jerycha? 

Krzyczeć czyli  modlić się w sercu owymi ,,ranami”, trudnymi uczuciami, sytuacjami życiowym do Jezusa , ,,Jezusie Synu Dawida ulituj się nade mną”. Tylko On ma moc uleczyć i uwolnić nasze serca z tego wszystkiego co nie pozwala nam kontemplować Jego Oblicza, co nie pozwala nam Nim  się cieszyć i  Nim żyć.

s. Łucja

Kobieta Błogosławieństw

 

Kontemplując Maryję w tajemnicach różańcowych warto zauważyć, że możemy nauczyć się wiele. Może ,, nauczyć  się wiele nasze serce”.

W ten październikowy miesiąc Maryja pokazuje każdej z nas co znaczy być Kobietą błogosławieństw, co znaczy być Kobietą Szczęśliwą.

 Kobieta Szczęśliwa  to Kobieta uboga w duchu, nie heros duchowy ale kobieta dla której Jezus jest błogosławieństwem, szczęściem, siłą w życiu codziennym.

Maryjo o ubogim sercu, naucz nas w codziennym zagubieniu i pośpiechu szukać Jezusa w ciszy i  modlitwie

Kobieta Szczęśliwa to Kobieta czystego serca, walcząca o piękno swych pragnień, myśli i uczuć.

 Maryjo o czystym sercu kontemplująca Boga, nie siebie w codziennym życiu, naucz nas wdzięczności rodzącej się z bycia Córką Pana, naucz, spostrzegać dobro w sobie i drugim człowieku.

Kobieta Szczęśliwa to Kobieta wprowadzająca pokój, zarówno w swoim sercu jak i w swoim otoczeniu.

Maryjo jesteśmy słabe, napełnione wewnętrznym hałasem naucz nas prosić o Ducha Pokoju, Niech On kieruje naszymi sercami w świecie pełnym kłótni i nienawiści.

Kobieta Szczęśliwa to Kobieta Cicha czerpiąca siłę do przebaczenia swoim wrogom z przebitego serca Jezusa.

Maryjo, gdy nie zgadzamy się  na chamstwo w dzisiejszym świecie, głupotę, brak prawdy, naucz kochać nieprzyjaciół jak Jezus, modląc się o łaskę przebaczenia nawet największym wrogom.

Kobieta Szczęśliwa to Kobieta umiejąca się Smucić ze zła panującego w świecie, w sobie i drugim człowieku

 Maryjo naucz smucić się z powodu zła, naucz odróżniać grzech od grzesznika.

Maryjo Kobieto Błogosławieństw, Kobieto Szczęśliwa módl się za nimi.

s. Łucja

Bliskość

Lecz On im odpowiedział: ,,Moją matką i moimi braćmi są ci, którzy słuchają słowa Bożego i wypełniają je.”

Jezu, gdy wypełniam Twoje Słowo jestem Ci  najbliższa.

 

s. Łucja

Drzewo życia

 

,,Nie ma drzewa dobrego, które by wydawało zły owoc, ani też drzewa złego, które by dobry owoc wydawało.”

Słowa z dzisiejszej Ewangelii skierowały moje serce do słów Psalmu ,, Będzie on bowiem jak drzewo zasadzone nad strumieniami wód, które wydaje swój owoc w swoim czasie; jego liść nie zwiędnie i wszystko, co robi, powiedzie się.”

         W jednym z przekładów Biblii przeczytałam iż owo drzewo jest nie tylko drzewem dobrym ale i szlachetnym. Czyż drzewem o którym mówi Jezus nie jest każdy ochrzczony?  Jesteśmy zaszczepieni przez chrzest w Jego drzewie krzyża, strumienie wypływające z jego przebitego boku dają naszym sercom duchowy wzrost.

         Warto sobie dziś zadać pytanie  w jakiej ,,glebie duchowej” jestem osadzony, z czego czerpie soki by wzrastać?

         Niesamowite jest to, że będąc ,,zakorzenionym’’ przez chrzest w Jezusie możemy być  ludźmi szlachetnymi, którzy wydają owoce ducha., miłość, radość, pokój, cierpliwość, uprzejmość, dobroć, wierność, łagodność, sprawiedliwość. Fascynujące również jest to, że można te owoce wobec siebie i innych pomnażać.

Pomyśl dziś, jakim jesteś człowiekiem wobec samego siebie. Ile dajesz sobie mądrej miłości, cierpliwości, dobroci, łagodności i pomyśl również jak kochasz  swoją żonę, męża,  dzieci, siostrę czy brata  oraz tych co dał Ci w darze Bóg?

 s.Łucja

 

Droga Kobiecego Serca

 

 

 

Stacja I

Jezu w tej stacji uczysz mnie, ze dialog z drugim człowiekiem jest możliwy tylko wtedy gdy On otwarty jest na Prawdę, gdy jego celem jest poznanie Prawdy.

Milczysz gdy Piłat, zaczyna kombinować, wchodzić w ,,układ”, uciekać od trudnej odpowiedzialności za stanięcie w Prawdzie przed Tobą i innymi.

Panie naucz mnie być Człowiekiem Prawdy, wolnym od układów, pozycji i władzy. Naucz w Twoich oczach widzieć siebie ,,Córkę” Odkupiona Twą Najświętszą  Krwią naucz w tym  spojrzeniu widzieć swą najcenniejszą wartość.

Któryś za nas cierpiał rany…

 

Stacja II

Krzyż. Co czujesz gdy przytulasz go do serca?

Przytul i mnie gdy nie mam siły już iść za Tobą. Przytul, gdy czuje tylko osamotnienie, zmęczenie , odrzucenie i brak sił. Przytul moje otwarte rany do Twoich Najświętszych ran i nieś mnie na swych ramionach do domu Ojca.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja III

Twoje Najświętsze Ciało zmieszane z błotem. Skopane.

Jezu co czujesz,  gdy kopię siebie, brakiem odpoczynku, zmęczeniem do granic, brakiem czułości i zrozumienia. Co czujesz Panie gdy nie słucham siebie  w moim Najświętszym  odkupionym przez Ciebie ciele?

Któryś za nas cierpiał rany …

Stacja IV

Tłum ludzi a w nim jedynie Ona Obecna. Cicha, kochająca dająca siły by powstać i kroczyć dalej. Maryjo, naucz mnie być człowiekiem cichej i czułej obecności tam gdzie postawił mnie Bóg.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja V

Dałeś Mu łaskę dotknąć Twych Najświętszych ran. Twoja krew dotknęła jego ciała .Spotkanie serc.

Jezu daj mi  łaskę dotyku twych Najświętszych ran, bym uwierzyła, że umarłeś dla mnie.

Któryś za nas cierpiał rany…

 

 

Stacja VI

Najbardziej w miłości boli obojętność. Uleczyła ją, jednym dotykiem serca.

Jezu wejdź w relacje obojętności tych którzy nie umieją kochać.

Któryś za nas cierpiał…

 

Stacja VII

Połowa drogi. Jesteś słaby, zmęczony. Może rodzi się pokusa by zawrócić, dać sobie spokój, zrezygnować. Przeciętność i połowiczność.

Jezu podnoszący się pod ciężarem krzyża, naucz mnie być człowiekiem radykalizmu w drodze  modlitwy i miłości.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja VIII

Narzekanie i płacz. Nie zobaczyły daru zbawienia który im dajesz. Skupienie na sobie zasłoniło oczy prawdy.

Jezu naucz mnie widzieć dary odkupienia w codzienności.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja IX

Bolało cię wszystko. Ciało i dusza.

Panie gdy czuje w życiu jedynie ból, przytul mnie czule jak ten Najświętszy Krzyż, pocałuj me rany i nieś do domu Ojca.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja X

Stoisz nagi.

Piękny.

Jak w Betlejem w żłobie

Jak w każdej Hostii Eucharystii

Czysta Prawda

Bez masek

Dobrze wierz kim jesteś

Któryś za nas cierpiał rany…

 

Stacja IX

Są słowa które ranią jak miecz. Tworzą rany które sączą się w przebitym sercu ludzkim.

Jezu w tej stacji przepraszam cię za ludzkie słowa oszczerstw, kłamstw, krytyki i nienawiści.

Ulecz z nich nasze zranione serca.

Któryś za nas cierpiał rany…

 

Stacja XII

Jest takie zjednoczenie z Tobą które zna smak cierpienia w miłości.

Panie nie pozwól uciec gdy ból przysłania wszystko.

Któryś za nas cierpiał rany…

Stacja XIII

Może ból w Betlejem był mniejszy niż ten pod krzyżem, jednak oba zrodziły nowe życie.

Maryjo naucz rodzić życie z miłości

 

Stacja XIV

Dziękuję Ci za ogród w mej duszy. Jesteś w niej Obecny i to wystarczy .

Któryś za nas cierpiał rany

 

 

Obecność która syci

,

,,Jedli i nasycili się  wszyscy…”

Wczorajsze Słowa Ewangelii mocno pracują w moim sercu. Kontemplując zebrany przy Jezusie tłum warto dostrzec wśród zebranych, zmęczenie, osłabienie, mocne  pragnienie zaspokojenia głodu.

 Jezus dostrzega potrzeby siedzących obok Niego ludzi. Zachwyca mnie ich silne pragnienie Boga. Przebyli wiele kilometrów by Go spotkać, usłyszeć, dotknąć, ,,zasmakować”. Pragnienie bycia blisko Pana pokonało wszelki trud.

Jak jest z nami dzisiaj? Posiadamy Jezusa na wyciagnięcie ręki, zarówno w Eucharystii jaki w Biblii. Czy zadajemy sobie chociaż minimalny trud ,żeby Go dotknąć i spotkać?

Do Jezusa można się przyzwyczaić. W zakonie  wspólne modlitwy, rytm dnia, we wspólnotach obowiązkowe spotkania, bo czasem po prostu tak trzeba.

Ile  w nas jest pragnienia osobistego posiedzenia z Nim, smakowania Jego Słowa które daje życie, karmienia Jego Miłością w Eucharystii?

,,Jedli i nasycili się  wszyscy…”. Warto postawić  sobie pytanie, jaka jest jakość naszej modlitwy? Czy ona mnie ,,nasyca Bogiem” czy karmi? Jezus  w modlitwie  daje się nam cały a jak jest z nami? Ile siebie ofiarujemy  na Eucharystii, jak się do niej przygotowujemy, jak karmi nas medytacja, modlitwy wspólne w zakonie, ile w nich jest ciszy , obecności,  ,,smakowania”?

,,Jedli i nasycili się wszyscy”. Jakość modlitwy, jakość spotkania z Nim na  modlitwie , może zaspokoić nasze głody. Tylko od nas zależy, na ile Go pragniemy.

s. Łucja

Nauczycielka Miłości

,,Dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych’’ słyszymy w Ewangelii świętego Łukasza.

Bóg musiał bardzo kochać Maryję, skoro ofiarował Jej wszystko co najlepsze a więc samego Siebie. Ta prosta dziewczyna z Nazaretu nie miała bogactw w życiu codziennym, nie podróżowała  po całym świecie, nie studiowała kilku fakultetów, nie znała kilku języków. Była uboga a jakże szczęśliwa.

Wpatrując się w postać Maryi w dzisiejszej Ewangelii muszę przyznać, że trochę się zawstydziłam.

Bóg podobnie jak Jej ofiarował mi Wszystko bo samego Siebie. Jego obecność  w zakonie to skarb. W dzisiejszym świecie gdzie ludzie nie znają Jezusa , Jego dar miłości dla mnie ma duże znaczenie. Nie zawsze  Go jednak  dostrzegam. Codzienne troski często nie pozwalają skupić się na Nim.

Maryja była szczęściarą. Codzienna kontemplacja Jezusa czyniła Ja szczęśliwą. Nie skupiała się na brakach, niedostatku, jakże trudnym często cierpieniu. Trwała przy Nim i dla Niego.

Naucz mnie tego Mamo. Nie zawsze jeszcze  umiem.

s. Łucja

 

Nienawiść

Jeżeli was świat nienawidzi, wiedzcie, że Mnie wpierw znienawidził(…)

Ale to wszystko wam będą czynić z powodu mego imienia, bo nie znają Tego, który Mnie posłał.

Ludzie nienawidzą bo nie znają Jezusa. Nie poznali, czyli nie doświadczyli nigdy  darmowej Miłości.

Ich ,,język” przetrwania to; obmowa, niszcząca krytyka, oszczerstwa, kłamstwa, kontrola, chaos, niezgoda, przemoc na wszystkich płaszczyznach

To nie jest ,,język Boga” . Kto nie doświadczył nigdy darmowej Miłości  zawsze walczy o to by przetrwać .

Wczorajsze Słowo mocno pracuje w mym sercu.

s, Łucja

Ojciec

,,Ja jestem prawdziwym krzewem winnym, a Ojciec mój jest tym, który go uprawia”

Ojciec go uprawia. 

Dzisiejsza medytacja zatrzymała mnie na Osobie Ojca. Wpatrywałam się z jaką troską musi dbać o każdą latorośl, zależy mu na niej , szczególnie na jej rozwoju, rodzeniu ,,nowego życia”

Każdy dobry Ogrodnik zna się na krzewach, dobrze wie co jest potrzebne  w danej chwili powierzonym mu drzewom, roślinom.

Mój Ojciec  jako dobry Ogrodnik,  Pasjonat winnych latorośli wie co ja potrzebuje by wzrosnąć duchowo, by ,,rodzić nowe życie” , daje to co najlepsze dla mnie, chociaż może nie przyjemne i pełne  trudu .

Owoc obfity przyniesiecie

Co jest owym obfitym owocem  o którym mówi Jezus? Myślę, że jest nim zjednoczenie z Bogiem. Trwanie w Winnym krzewie, otwarcie na łaskę prowadzi do wydania owocu zjednoczenia w Miłości.

Boże Ojcze dziękuje, że troszczysz się o moje trwanie w Jezusie Twoim Synu, dziękuje, że dajesz  mi wszystko potrzebne do rozwoju duchowego, dziś mam odwagę podziękować Ci nawet za cierpienie.

 s. Łucja